Sleepek znalazł nowy dom. Nie każdemu ten dom się podoba, ale trudno. Teraz będzie gorzka prawda o adopcjach. Sleepek trafił do domu, w którym są dwa koty i pies. Byłam i widziałam. Zwierzaki ekstremalnie zadbane, piękne, wysterylizowane. Dwie kuwety, miski z pokarmem i wodą. Pani bardzo świadoma, co do dobrostanu zwierząt. W kamienicy obok przychodnia weterynaryjna. Pani wiele lat była hodowczynią psów oraz fryzjerką. I ZONK. Niektórym się nie spodobała ta adopcja. Bo? Bo pani zagląda d kieliszka, a w bardzo starej kamienicy jest piec. I grzyb w pewnym miejscu na ścianie, bo mieszkanie na ciemnym parterze.
Jak ja mogłam oddać kota w takie warunki!!!! No jasne. Miałam szukać willi z basenem, albo domu u jakiegoś artysty, żeby kot był celebrytą. Oglądając od lat historie adopcji zwierzaków dochodzę do wniosku, że większość instytucji aranżujących adopcje zwariowała. Wymagania rosną. Znam wiele osób, którym odmówiono adopcji, bo komuś się wydawało, że nie spełni warunków. Do dzieci - nie, do starszej osoby- nie, to tylko przykłady. Coraz wyższe wymagania powodują, że coraz mniej osób, które chciałyby psa/kota z tymczasu, po prostu ich nie dostaje, co więcej- zniechęca się i w rezultacie nie ma zwierzaka. Tak być nie może.
Koty u Pani A. są grubo starsze i nie są chore. Karma też nie jest z najniższej półki, powiedziałabym, ze z ciut wyższej nawet. Ale ten alkohol.... Tak jakby mały kotek miał też zaglądać z pańcią do kielicha...
Pani dzwoni do mnie codziennie. Jestem na bieżąco z kupą, spaniem, korzystaniem z kuwety i zabawami z pozostałymi zwierzakami. Kocio ma na imię Viki.
Kolejna udana adopcja. Jeszcze troszkę i będzie Azyl u ciotki Agaty.
Pages
Etykiety
moje psiaki
Badi
rozterki groomerki
azylanci
wierszyki
wystawy
szkolenia
mela
moje świnki/my cavies
edukacja z psem
przemyślenia
pogryzienia
szwajcaria
Airedale terrier
choroby genetyczne
dlaczego z rodowodem
egzaminy
fryzury
gadżety
imprezy
kumple
o mnie
problemy wychowawcze
profilaktyka pogryzień
różne
shih-tzu
socjal
urodziny
wakacje
zabawki
zdrowie
wtorek, 14 sierpnia 2012
niedziela, 12 sierpnia 2012
Ja kcem kota!!!!!!!!
Zdecydowałam- kiedyś będę mieszkała z kotem. Kiedyś, jak będę starsza (khem...). Zafascynowałam się. Przepraszam za wszystko złe, co myślałam o kociarzach. Zwariowałam, niemniej jednak Sleepek we wtorek się wyprowadza.
wtorek, 7 sierpnia 2012
Nowy kotek
Od wczoraj jest z nami mały kocurek. Kolejna ofiara wakacji. Podrzucony do ogródka. Bez pcheł, pasożytów. Z koszmarnym kocim katarem. Objęty został szczególną opieką. W ciągu dnia chodzi do mnie do pracy, do przychodni. Dostaje zastrzyki, karmimy, zakraplamy oczy. Wieczorem wracamy do domu. Kicha, rzęzi., lecą mu gluty z nosa. dziś wygląda lepiej niż wczoraj- jego oczy nie przypominają już dojrzałych wiśni, ale za to ma biegunkę. Nie wiemy wszak co jadł wcześniej. Według mnie- ciągnął maminego cyca i nie był dokarmiany czymkolwiek. Nie potrafię inaczej wytłumaczyć jego sterczących kości i szukania sutków nawet u obcych psów.
Meli jego obecność zwisa, o ile do niej nie podchodzi.
Badi jest zachwycony. Pilnuje, pielęgnuje i przytula. Śpią razem. Dobrze, że koci katar nie jest groźny dla psów.
Kotek został nazwany Sleepek. ciągle śpi i ma białą łatę na brzuchu w kształcie majtek. Właściwie chcieliśmy nazwać go String, ale Sleepek brzmi lepiej.
Kocio nie boi się żadnych psów (dziś uczestniczył aktywnie w strzyżeniu sznaucera olbrzyma), odważnie zwiedza pomieszczenia. Jakby wszystkiego było mało- dziś zaliczył też wpadnięcie do wiadra z wodą i środkiem do dezynfekcji. Jak śliwka w kompot, później płukanie i suszenie. Oj, będzie miał chłopak barwne życie.
SZUKA NOWEGO DOMU!!!
Meli jego obecność zwisa, o ile do niej nie podchodzi.
Badi jest zachwycony. Pilnuje, pielęgnuje i przytula. Śpią razem. Dobrze, że koci katar nie jest groźny dla psów.
Kotek został nazwany Sleepek. ciągle śpi i ma białą łatę na brzuchu w kształcie majtek. Właściwie chcieliśmy nazwać go String, ale Sleepek brzmi lepiej.
Kocio nie boi się żadnych psów (dziś uczestniczył aktywnie w strzyżeniu sznaucera olbrzyma), odważnie zwiedza pomieszczenia. Jakby wszystkiego było mało- dziś zaliczył też wpadnięcie do wiadra z wodą i środkiem do dezynfekcji. Jak śliwka w kompot, później płukanie i suszenie. Oj, będzie miał chłopak barwne życie.
SZUKA NOWEGO DOMU!!!
czwartek, 26 lipca 2012
wtorek, 24 lipca 2012
Grandzia
Oto Grandzia, którą dziś rano w drodze do pracy ściągnęłam z krzaków przy ruchliwej ulicy. Mała ma około osiem tygodni, czyste futerko, czyste uszy bez pasożytów, duży apetyt i umie korzystać z kuwety. Nie boi się psów, cały dzień spędziła ze mną w lecznicy. Grandzia oczywiście grandzi.
Szukam dla niej nowego domu, bo z nami zostać nie może.
Szukam dla niej nowego domu, bo z nami zostać nie może.
Nad jeziorem
Nad jeziorem było fajnie. Piękna działka w lesie, ogrodzony teren. Szaleństwa. Bieganie, obszczekiwanie wszystkich intruzów, polowanie na żaby i motyle. Badi wreszcie przekonał się do zbiorników wodnych, jednak wyłącznie w koniecznym zakresie. Konieczny zakres- wejść na głębokość pozwalającą na wyjęcie badyla do aportowania. Technika wyjmowania badyla z wody? Dowolna, byleby nie zamoczyć pyska- najlepiej przy pomocy sprytnej zwinnej łapy uderzać badylek i przybliżać go coraz bliżej brzegu jeziora. Kiedy badylek jest na brzegu-pochwycić i przynieść. Da się bez zamaczania? Da się!
Co innego Mela- tym razem sama wchodziła do wody i pływała mimo, że nie było wcale upalnie. Później obowiązkowe panierkowanie.
P.S. Mela przedłużyła swój pobyt nad jeziorem o kolejnych kilka dni.
Co innego Mela- tym razem sama wchodziła do wody i pływała mimo, że nie było wcale upalnie. Później obowiązkowe panierkowanie.
P.S. Mela przedłużyła swój pobyt nad jeziorem o kolejnych kilka dni.
niedziela, 15 lipca 2012
Jak zdrówko?
W związku z przypadłością Badiego, której za chorobę nie uznano postanowiłam, że będę psom gotować! W ciągu tego czasu, który minął od otrzymania badan stwierdzam co następuje- Badiemu najlepiej służy jedzenie gotowane, przyrządzone przez pańcię. Przytył do siedmiu kilogramów dwieście, zniknęły sterczące kości, zdecydowanie poprawił się włos. Staram się urozmaicać dietę. żeby nie wiem jaka kto karmę reklamował zasada jest chyba taka jak w kosmetyce- nie każdy specyfik dla każdego.
Właśnie wróciliśmy z hodowli Szwajcaria Chodzieska, gdzie usłyszałam, że pies jest w świetnej kondycji i jest dobrze utrzymany. To miłe. Typ też podobno niezły, ale to już nie moja zasługa, tylko jego rodziców.
Od lewej(góra) mama Badzika- Zulejka, Ginger, Lusi
dół- Gucio, Mimi (młodsza ciotka Badzika), Badi i Diego, słowem- prawie Rodzinka.
Rodzice Badiego czyli ZULEJKA Bravo Gerda oraz GERALT King's Dog zostali przebadani genetycznie pod kątem Episodic Falling (epizodyczne upadanie) i Curly Coat & Dry Eye Syndrom (Syndrom kręconej sierści i suchego oka),MVD (niedomykalność zastawki mitralnej) oraz PL (wywichnięcia rzepki). Oba psy są wolne od tych chorób. I uprzejmie proszę odpieprzyć się od hodowców i odszczekać wszystko to, co namąciliście w tym temacie za ich i moimi plecami.
Właśnie wróciliśmy z hodowli Szwajcaria Chodzieska, gdzie usłyszałam, że pies jest w świetnej kondycji i jest dobrze utrzymany. To miłe. Typ też podobno niezły, ale to już nie moja zasługa, tylko jego rodziców.
Od lewej(góra) mama Badzika- Zulejka, Ginger, Lusi
dół- Gucio, Mimi (młodsza ciotka Badzika), Badi i Diego, słowem- prawie Rodzinka.
Rodzice Badiego czyli ZULEJKA Bravo Gerda oraz GERALT King's Dog zostali przebadani genetycznie pod kątem Episodic Falling (epizodyczne upadanie) i Curly Coat & Dry Eye Syndrom (Syndrom kręconej sierści i suchego oka),MVD (niedomykalność zastawki mitralnej) oraz PL (wywichnięcia rzepki). Oba psy są wolne od tych chorób. I uprzejmie proszę odpieprzyć się od hodowców i odszczekać wszystko to, co namąciliście w tym temacie za ich i moimi plecami.
Subskrybuj:
Posty (Atom)