Dzisiaj z nieba kapie woda
wczoraj deszcz tak samo lał.
Ludzie mówią o pogodzie:"psia pogoda".
Psia pogoda! Dobre sobie! Hau!
A ja patrzę w kałuże, wyjść nie mogę, choćbym chciał.
Woda w dole, woda w środku, woda w górze....
Psia pogoda?Taka woda? Hau?
Czy ja jestem złotą rybką,
bym się w wodzie chlapać miał?
Jak jest mokro, to ja zaraz szczekam z chrypką,
sowo daję, szczekam z chrypką: hau!
Ach, żeby ktoś tej pogodzie
inna nazwę wreszcie dał,
toby radość taka była w naszym rodzie,
taka radość, taka radość, że aż- hau!
Ludwik Jerzy Kern
Nasz psi spacerek trwał dziś 15 minut. Zdążyliśmy wyjść na pobliskie łąki i rozpętała się burza z piorunami. Biegliśmy szybko do domu przeskakując przez kałuże i wpadając w wodę, bo zalane było wszystko. Zamiast oswajania z piorunami mieliśmy ratowanie siebie i swojego zdrowia.
Dziś akurat przyszła zamówiona książeczka z wierszami Ludwika Jerzego Kerna "Wiersze pod psem". Znalazłam adekwatny do sytuacji. Będę dzielić się nimi na łamach bloga. Moje ubrania z wyjątkiem kurtki okazały się być przemakalnymi. Badziulski poradził sobie tak:
Pages
Etykiety
moje psiaki
Badi
rozterki groomerki
azylanci
wierszyki
wystawy
szkolenia
mela
moje świnki/my cavies
edukacja z psem
przemyślenia
pogryzienia
szwajcaria
Airedale terrier
choroby genetyczne
dlaczego z rodowodem
egzaminy
fryzury
gadżety
imprezy
kumple
o mnie
problemy wychowawcze
profilaktyka pogryzień
różne
shih-tzu
socjal
urodziny
wakacje
zabawki
zdrowie
wtorek, 27 września 2011
czwartek, 22 września 2011
Wpadka
Badziulski zaliczył dziś wielka wpadkę. W sumie nieświadomie raczej, ale jednak....
Około godziny 11:00 wypatrzył muchę. Muchy według niego to takie fajne stworzonka, które są fajne, póki nie nadlatują bezpośrednio na niego. Wypatrzył muchę na ścianie. Próbował ja pochwycić, ale mucha jak toi mucha- przemieszczała się. Na dodatek o tej porze roku owady te są dziwne- latają nisko i powoli. n ie o c z e k i w a n i e mucha zmieniła tor lotu i Badziulski wylądował na drzwiach. Z racji tego, ze o tej porze ma pełny pęcherz a zderzenie bolało- na podłodze pojawiła się wielka kałuża. Biedny zupełnie nie wiedział co się właściwie stało. Patrzył to na mnie, to na kałużę. A ja nic. Nigdy nie był karany za sikanie w domu a mimo to nauczył się wołania wyjścia za potrzebą. Trudno. Posprzątałam i wyszliśmy na spacer.
Około godziny 11:00 wypatrzył muchę. Muchy według niego to takie fajne stworzonka, które są fajne, póki nie nadlatują bezpośrednio na niego. Wypatrzył muchę na ścianie. Próbował ja pochwycić, ale mucha jak toi mucha- przemieszczała się. Na dodatek o tej porze roku owady te są dziwne- latają nisko i powoli. n ie o c z e k i w a n i e mucha zmieniła tor lotu i Badziulski wylądował na drzwiach. Z racji tego, ze o tej porze ma pełny pęcherz a zderzenie bolało- na podłodze pojawiła się wielka kałuża. Biedny zupełnie nie wiedział co się właściwie stało. Patrzył to na mnie, to na kałużę. A ja nic. Nigdy nie był karany za sikanie w domu a mimo to nauczył się wołania wyjścia za potrzebą. Trudno. Posprzątałam i wyszliśmy na spacer.
poniedziałek, 19 września 2011
środa, 14 września 2011
Demony!
Namówiona przez koleżankę i zachęcona przez cavalierowych znajomków postanowiłam uraczyć psiaki surowym mięsem. Skrzydełka kurze na tapecie. Konsumpcja zajęła im odpowiednio: Meli 40 minut, Badiemu 55 minut. Obawiałam się rezultatów, chyba niepotrzebnie. Dziś kupki są twarde, wykonane bez problemów. Nocnych wyjść nie zanotowałam. Zdziwiła mnie technika jedzenia zaprezentowana przez teriera. Metodycznie, szybko, kości chrupały. Przez chwilę żałowałam, ale spróbujcie terierowi odebrać cokolwiek! Niewykonalne. Badi był bardzo delikatny i interesowało go głównie mięso. Nie jadł na czas.
Czas pokaże, czy urozmaicenie diety wyjdzie mu na dobre. Póki co to ostatni worek RC jaki kupiłam. Chrzanić promocję. RC małemu nie służy i już.
Czas pokaże, czy urozmaicenie diety wyjdzie mu na dobre. Póki co to ostatni worek RC jaki kupiłam. Chrzanić promocję. RC małemu nie służy i już.
wtorek, 13 września 2011
Zajęcia drugie
Badi ma jeden problem. Ciężko wychodzi z trybu : praca. Po półtoragodzinnych zajęciach, kiedy poszliśmy do chłodnej sali na omówienie zajęć wszystkie psy poszły spać. Prawie wszystkie. Badziulski postanowił, że jeszcze nie koniec. Próbował zaczepiać wszystkich ludków i wymusić na mnie dalsze zajmowanie się nim. Szukał zabawek, szukał smaczków, obszczekiwał, jęczał, skamlał, trzeszczał. Tak wielu dźwięków nigdy nie wydawał w jednym krótkim czasie. Ja byłam zmęczona jak pies- on nie. Po wyjściu z sali pobiegł na plac treningowy z zamiarem ponownego przejścia przez tunel. W samochodzie tez uspokoić się nie mógł. Padł po kilkunastu minutach by obudzić się pięć godzin później. Będzie problem...
niedziela, 11 września 2011
Święto Róży
Święto Rózy to cykliczna impreza w mieście. Kiedyś służyła hodowcom róż, którzy mieli okazję zaprezentowania swojego dorobku, różanych plonów i nowatorskich kompozycji kwiatowych na rożne okazje. Teraz róże są tylko magnesem przyciągającym tłumy ludzi. Róże są pokazywane- owszem. Cała reszta to marketing. Stylowe budki za 1500 zł (za trzy dni) do wynajęcia na stragany, w których sprzedaje się i drewniane świątki i chińskie badziewie. Są występy, wielkie wesołe miasteczko, koncerty, kataryniarze, szczudlarze, orkiestry dęte i Indianie. Zapomniałam o motocyklistach. I skoku na bungee. Koncerty na dwóch scenach w centrum miasta. Piwo leje się strumieniami na każdym rogu. Po dwóch dniach centrum miasta jest zaśmiecone, zasikane i zarzygane. I tłum ludzi. ciężko przejść na drugą stronę ulicy i dojść dokądkolwiek. Zobaczyć coś- cud. Tak. Mieszkam w centrum. Nie dało się uciec. Przekułam wady w zalety. Skorzystał Badi.
Kiedy czytam fora, na których zarzuca się właścicielom, że niepotrzebnie zabierają psy w różne dziwne miejsca (ostatnio zarzut: do sklepu budowlanego) to chce mi się śmiać. jest różnica pomiędzy zabraniem a zabraniem. Można psa po prostu zabrać i zająć się wyborem kafelków. Można tez go zabrać i pokazać dziwne przedmioty, dać posłuchać dziwne dźwięki a może spotkamy wózek widłowy. Wszystko jest fajne jeśli ma cel. Badi bał się balonów. Lęk pokonany. Wszystkie wymienione wyżej trudności pokonał. Nie na jednym spacerze i nie w godzinach największych tłumów. Im więcej dziwactw pies widzi i oswaja się z nimi, tym większą mam pewność, że kiedyś nie wpadnie mi w jakąś psychozę z powodu...nie wiem...napotkanego człowieka w kapeluszu, albo dziwnej rzeźby. Jestem za bardzo wczesna socjalizacją i socjalizacją przez całe życie. A kto chce oszczędzić psu różnych małych dziwnych stresów w życiu, to gratuluję. Znam bezstresowo wychowywane dzieci. Do niczego dobrego to nie prowadzi.
Kiedy czytam fora, na których zarzuca się właścicielom, że niepotrzebnie zabierają psy w różne dziwne miejsca (ostatnio zarzut: do sklepu budowlanego) to chce mi się śmiać. jest różnica pomiędzy zabraniem a zabraniem. Można psa po prostu zabrać i zająć się wyborem kafelków. Można tez go zabrać i pokazać dziwne przedmioty, dać posłuchać dziwne dźwięki a może spotkamy wózek widłowy. Wszystko jest fajne jeśli ma cel. Badi bał się balonów. Lęk pokonany. Wszystkie wymienione wyżej trudności pokonał. Nie na jednym spacerze i nie w godzinach największych tłumów. Im więcej dziwactw pies widzi i oswaja się z nimi, tym większą mam pewność, że kiedyś nie wpadnie mi w jakąś psychozę z powodu...nie wiem...napotkanego człowieka w kapeluszu, albo dziwnej rzeźby. Jestem za bardzo wczesna socjalizacją i socjalizacją przez całe życie. A kto chce oszczędzić psu różnych małych dziwnych stresów w życiu, to gratuluję. Znam bezstresowo wychowywane dzieci. Do niczego dobrego to nie prowadzi.
Mela i Badi uwiecznieni!
W wolnych chwilach tworzę. W ostatnim czasie wykonałam dwie prace przedstawiające moje ukochane psiaki-Melę i Badiego.
Oto one:
Oto one:
Pozostałe moje dłubaninki na blogu FANDAIJA
Subskrybuj:
Posty (Atom)

