Poranny niedzielny spacer po 6 rano. Tym razem to ja nie mogłam spać i wyciągnęłam psiaki na długi i nieskrępowany smyczami spacer. Spotkaliśmy beagla Difena i psie szczęście podwoiło się. Psiaki wpadły na boisko do piłki plażowej. Szał. Bieganie, kopanie, tarzanie. Cud-miód. Po szaleństwach Difen sprawnie znalazł dziurę w siatce i spokojnie wyszedł. Badi w wielkim szale radości biegł za nim, biegł i biegł i z impetem.....wpadł na siatkę. dziury nie zauważył. Musiał troszkę pokombinować, ale wyszedł.
Kolejną przeszkoda było leżące na ławce wielkie opakowanie po czipsach. Najpierw forsowanie ławki- poszło gładko. Badi włożył głowę w opakowanie...ciut za głęboko. Komu jak komu, ale jemu nie było do śmiechu. Nic nie widać, nic nie słychać, ciemno, panika. Jakimś cudem udało mi się dziwne zwierzątko złapać. czy pomimo tego przykrego wydarzenia zrezygnował z chęci posiadania torby?
NIE! Do zabawy przyłączyły się inne psiaki i była niezła zabawa....
Pages
Etykiety
moje psiaki
Badi
rozterki groomerki
azylanci
wierszyki
wystawy
szkolenia
mela
moje świnki/my cavies
edukacja z psem
przemyślenia
pogryzienia
szwajcaria
Airedale terrier
choroby genetyczne
dlaczego z rodowodem
egzaminy
fryzury
gadżety
imprezy
kumple
o mnie
problemy wychowawcze
profilaktyka pogryzień
różne
shih-tzu
socjal
urodziny
wakacje
zabawki
zdrowie
niedziela, 10 lipca 2011
piątek, 8 lipca 2011
Targ
W ramach cotygodniowych zajęć obowiązkowych znów byliśmy na targu staroci. Badi myślę-uwielbia taką aktywność. W każdym razie objawów stresu nie zauważyłam. Co więcej- w każdą sobotę dokładnie obiera właściwy kierunek i prowadzi sam.
Na targ trzeba spory kawałek dojść. W drodze mijamy dziwnych "porannych" panów (zapachy), giełdę samochodową, starsze panie sprzedające kwiaty. Na targu sprzedają świeży chleb, kiełbaski, różne smakowitości z rożna. Badi po raz pierwszy widział dziś kury. Spodobały się. Najważniejsze w tym wszystkim jest jednak węszenie. Na targu staroci są tysiące rzeczy z historią, przesiąknięte zapachami domów i ludzi. Każdy z tych przedmiotów musiał zostać obwąchany, do każdej torby trzeba było zajrzeć. Dlatego nazywam ten targ "szperkami". w dodatku w takim tłumie trzeba ćwiczyć umiejętność uważnego chodzenia, pilnowania się oraz najtrudniejsze: wykonywania poleceń pomimo rozproszeń. do tego wszystkiego dochodzi poznawanie różnych osób- starych, młodych, kulawych, pachnących dziwacznie i odrażająco, mali ludzie, duży ludzie, krzyczący, mówiący dziwnymi językami. Część z nich zaczepia przyjaźnie psa i też trzeba psu jakoś zareagować. Po takim spacerze pies odsypia. Mam nadzieję, że zadowolony....
Na targ trzeba spory kawałek dojść. W drodze mijamy dziwnych "porannych" panów (zapachy), giełdę samochodową, starsze panie sprzedające kwiaty. Na targu sprzedają świeży chleb, kiełbaski, różne smakowitości z rożna. Badi po raz pierwszy widział dziś kury. Spodobały się. Najważniejsze w tym wszystkim jest jednak węszenie. Na targu staroci są tysiące rzeczy z historią, przesiąknięte zapachami domów i ludzi. Każdy z tych przedmiotów musiał zostać obwąchany, do każdej torby trzeba było zajrzeć. Dlatego nazywam ten targ "szperkami". w dodatku w takim tłumie trzeba ćwiczyć umiejętność uważnego chodzenia, pilnowania się oraz najtrudniejsze: wykonywania poleceń pomimo rozproszeń. do tego wszystkiego dochodzi poznawanie różnych osób- starych, młodych, kulawych, pachnących dziwacznie i odrażająco, mali ludzie, duży ludzie, krzyczący, mówiący dziwnymi językami. Część z nich zaczepia przyjaźnie psa i też trzeba psu jakoś zareagować. Po takim spacerze pies odsypia. Mam nadzieję, że zadowolony....
czwartek, 7 lipca 2011
12 owiec
Zadzwoniła do mnie pani. Chciałaby, żebym ostrzygła jej 12 owiec. Uprzejmie informuję, że do tego potrzeba dwóch rzeczy: specjalnej maszynki oraz specjalnych umiejętności. Mówię też, że nie posiadam ani jednego, ani drugiego. Pani zaczyna płakać w słuchawkę, bo co ona ma teraz zrobić...
No nie wiem.
Mój osobisty komentarz: czasem warto pomyśleć, zanim kupi się jakieś zwierzątko :)
Ale jestem ostatnio złośliwa
No nie wiem.
Mój osobisty komentarz: czasem warto pomyśleć, zanim kupi się jakieś zwierzątko :)
Ale jestem ostatnio złośliwa
środa, 6 lipca 2011
Szlag mnie trafia....
..gdy muszę zdjąć z psa cos takiego jak na załączonym zdjęciu.... o grubości jakieś 3-4 cm....
Pan i Pani zadbani, pachnący, tryskający humorem. Piesek dziesięcioletni, miły, ufny, z filcowaną sierścią. Yorkshire terrier. Paznokcie miał tak długie, że pozawijały się pod łapki i piesek dosłownie po nich deptał.
Chore ucho oczywiście. Dowiedziałam się, że od ostatniej wizyty u mnie (tez miał chore ucho) u lekarza nie był, bo nie było czasu. Do tego ponad miarę łzawiące oko.
Opieprzyłam przez duże "O". Niestety obawiam się, że niewiele to zmieni w życiu psa.
Jest to historia inna niż wszystkie. Oto dorastające dziecko chciało psa. Dostało go na Mikołajki. Potem dziecię dorosło i wyjechało na studia. Piesek został z rodzicami, którzy mają gdzieś pielęgnacyjne potrzeby małego. Nie nasz pies- nie nasz problem. Skrajna nieodpowiedzialność.
Moja mama płakała jak to zobaczyła. . Ja jestem zła.
Pan i Pani zadbani, pachnący, tryskający humorem. Piesek dziesięcioletni, miły, ufny, z filcowaną sierścią. Yorkshire terrier. Paznokcie miał tak długie, że pozawijały się pod łapki i piesek dosłownie po nich deptał.
Chore ucho oczywiście. Dowiedziałam się, że od ostatniej wizyty u mnie (tez miał chore ucho) u lekarza nie był, bo nie było czasu. Do tego ponad miarę łzawiące oko.
Opieprzyłam przez duże "O". Niestety obawiam się, że niewiele to zmieni w życiu psa.
Jest to historia inna niż wszystkie. Oto dorastające dziecko chciało psa. Dostało go na Mikołajki. Potem dziecię dorosło i wyjechało na studia. Piesek został z rodzicami, którzy mają gdzieś pielęgnacyjne potrzeby małego. Nie nasz pies- nie nasz problem. Skrajna nieodpowiedzialność.
Moja mama płakała jak to zobaczyła. . Ja jestem zła.
poniedziałek, 4 lipca 2011
a to Ci numer!
jak to ktos kiedyś powiedział
UFO MNIE OSZUKAŁO ;)
*nie, nie chodzi o przesympatyczną hodowlę świnek morskich UFO
i
*nie, nie chodzi o przesympatyczną hodowlę świnek morskich UFO
i
sobota, 2 lipca 2011
Zimno w lipcu
Dziś termometr zainstalowany na Urzędzie Miasta wskazywał 13 stopni na plusie. Do tego wiatr i siąpiący deszcz.
Badi dostawał wariacji, dlatego poszliśmy na łąki. Tylko na 10 minut. W siódmej minucie chował swoja głowę pod moja kurtkę i próbował wskakiwać w ramiona (chociaż już się nie mieści) oraz patrzył błagalnie: czy możemy już wracać?
Nigdy jeszcze nie pędził tak do domu. A w domu obowiązkowa przymusowa kąpiel. Bez głowy, bo coś zaczyna się dziać z uchem.
Wujek, który odwiedził nas "pod wpływem" zapytał, czy to ten piesek do kinderterapii?
W ten oto sposób narodziła się nowa nazwa, konkurencyjna dla dogoterapii i kynoterapii. Nic tylko zakładać towarzystwo, płacić składki i organizować szkolenia.
Badi dostawał wariacji, dlatego poszliśmy na łąki. Tylko na 10 minut. W siódmej minucie chował swoja głowę pod moja kurtkę i próbował wskakiwać w ramiona (chociaż już się nie mieści) oraz patrzył błagalnie: czy możemy już wracać?
Nigdy jeszcze nie pędził tak do domu. A w domu obowiązkowa przymusowa kąpiel. Bez głowy, bo coś zaczyna się dziać z uchem.
Wujek, który odwiedził nas "pod wpływem" zapytał, czy to ten piesek do kinderterapii?
W ten oto sposób narodziła się nowa nazwa, konkurencyjna dla dogoterapii i kynoterapii. Nic tylko zakładać towarzystwo, płacić składki i organizować szkolenia.
wtorek, 28 czerwca 2011
Od kilku lat śledzę doniesienia o pogryzieniach ludzi przez psy. Wszystkie zdarzają się z winy człowieka. Przykre, gdy ofiarami ataków są dzieci. Artykuły zachowam sobie na blogu. Zdaję sobie sprawę, że będzie tych opisów sporo, bo wakacje dopiero się zaczęły. Latem wyobraźnia ludzka zawodzi. Artykuły z wstecznymi datami dodam w najbliższym czasie. Takie artykuły świetnie nadadzą się jako wstęp do pogadanek z rodzicami na temat profilaktyki pogryzień. Oczywiście w mediach pies zawsze będzie bestią i amstafem.
A mnie zwykle gryzą yorki i shih-tzu.
Amstaf pogryzł dziecko. Psa przydusiło trzech mężczyzn
Marcin Czyżewski
Czteroletni chłopiec wracał w poniedziałek do domu, gdy rzucił się na niego amstaf. Mężczyźni, którzy pospieszyli dziecku na pomoc, przygnietli psa do ziemi swoimi ciałami
Do dramatycznych wydarzeń doszło w poniedziałek wieczorem na podwórku jednego z budynków przy ul. Dygasińskiego w Bielsku-Białej. To niewielkie osiedle bloków mieszkalnych. Czteroletni chłopczyk wracał do domu razem ze swoim ojcem. Dziecko maszerowało kilka metrów przed tatą. Gdy zbliżyło się do budynku, obok niego pojawił się amstaf. Pies rzucił się na chłopca i zaczął go gryźć.
- Dziecko ma rany kąsane nóg, zostało odwiezione do szpitala. Na szczęście jego życiu nic nie zagraża - zapewnia Elwira Jurasz, rzeczniczka bielskiej policji. W szpitalu chłopiec przeszedł zabieg, ma unieruchomioną nogę. Zostanie pod obserwacją przed siedem dni.
Świadkami ataku agresywnego zwierzęcia było trzech mężczyzn, którzy natychmiast rzucili się dziecku na pomoc. - Odciągnęli amstafa od chłopca i własnymi ciałami przygnietli psa do ziemi, aby go unieruchomić. Gdy wstali, okazało się, że pod ich ciężarem zwierzę się udusiło - mówi podinspektor Roman Waluś z bielskiej policji. Martwy amstaf został przewieziony do bielskiego schroniska dla zwierząt. Weterynarz zbada, czy pies nie chorował na wściekliznę.
Policjanci starają się wyjaśnić okoliczności zdarzenia. Wiadomo, że pies należał do 22-letniej kobiety, która wynajmowała w bloku mieszkanie. Gdy jednak doszło do ataku, nie było jej w domu. - Pod jej nieobecność psa z mieszkania wypuścili na podwórko właściciele tego lokalu. Ustalamy, kto będzie odpowiedzialny za to zdarzenie - dodaje podinspektor Waluś.
Policjanci przypominają, że prawo nakłada na właścicieli czworonogów obowiązek należytej kontroli psa. Kto tego nie robi, może zostać ukarany grzywną.
- Dziecko ma rany kąsane nóg, zostało odwiezione do szpitala. Na szczęście jego życiu nic nie zagraża - zapewnia Elwira Jurasz, rzeczniczka bielskiej policji. W szpitalu chłopiec przeszedł zabieg, ma unieruchomioną nogę. Zostanie pod obserwacją przed siedem dni.
Policjanci starają się wyjaśnić okoliczności zdarzenia. Wiadomo, że pies należał do 22-letniej kobiety, która wynajmowała w bloku mieszkanie. Gdy jednak doszło do ataku, nie było jej w domu. - Pod jej nieobecność psa z mieszkania wypuścili na podwórko właściciele tego lokalu. Ustalamy, kto będzie odpowiedzialny za to zdarzenie - dodaje podinspektor Waluś.
Policjanci przypominają, że prawo nakłada na właścicieli czworonogów obowiązek należytej kontroli psa. Kto tego nie robi, może zostać ukarany grzywną.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
