wtorek, 24 maja 2011

Piąty miesiąc życia  Badiego
Umiejętności:
-siad na komendę słowną i gestem w każdych warunkach (przydatne min. podczas zapinania smyczy, wychodzenia z domu, itd.)
-komenda leżeć słowna i optyczna
-siusianie na zawołanie :siku...   Załatwianie potrzeb fizjologicznych na zewnątrz oraz komunikowanie chęci wyjścia za potrzebą.
-całus na komendę "buzi"
-chodzenie na luźnej smyczy, nieśmiałe próby chodzenia przy nodze bez smyczy
-komenda "puść"
-bardzo dobry kontakt wzrokowy
-przychodzenie na komendę "do mnie" prawie w każdych warunkach
-podawanie łapy na komendę "żółwik"- również na znak optyczny
-komenda "obrót"- na razie perfekcyjnie optycznie
-komenda "dziam", czyli głos- prawie dobrze, bo Badi raczej nie lubi szczekać.

Bez problemu Badi poddaje się zabiegowi czesania uszu i grzbietu oraz przemywaniu oczu.

poniedziałek, 23 maja 2011

Kynoterapeuta/dogoterapeuta

Tu będzie niebawem jakiś wpis

niedziela, 22 maja 2011

I po egzaminie

Wczoraj zakończyłam kolejny etap swojej edukacji. Zdałam egzamin. Więcej napiszę za jakiś czas, bo jeszcze jestem pełna emocji. Za bardzo zmęczona upałem.
Przez ostatnie kilka miesięcy działo się bardzo wiele.
Dziś w pięknym stylu zostałam kontuzjowana przez napalonego labradora i mam problemy z chodzeniem. Na pocieszenie popołudnie spędziłam z moimi koleżankami - Madzią i Renią na sympatycznych rozmowach i smakowaniu :)



Badi leżąc na balkonie przeżył nieoczekiwane uderzenie pioruna (gdzieś niedaleko), w związku z czym uciekał przerażony z prędkością światła, ryzykując ów czyn połamaniem łap. Byłam wówczas w podróży, ale pierwsze co zrobiłam po powrocie do domu, to ponowne wejście z psem na balkon. Nie było problemu. Obawiam się , że Badi będzie się bał huków i bardzo głośnych dźwięków.....Pożyjemy-zobaczymy.

piątek, 20 maja 2011

Jamnik

                                                                            W grząskich trzcinach i szuwarach
kroczy jamnik w szarawarach,
szarpie kłącza oczeretu
i przytracza do beretu, 
ważkom pęki skrzypu wręcza,
traszkom- suchych trzcin naręcza,
a gdy zmierzchać się zaczyna,
z jaszczurkami sprzeczkę wszczyna,
po czym znika w oczerecie
w szarawarach i w berecie...
autor: Małgorzata Strzałkowska

Głośne i wyraźne odczytanie wiersza przez prowadzącego. Wytłumaczenie znaczenia nieznanych wyrazów.Dziecko powtarza poszczególne słowa za prowadzącym.

czwartek, 19 maja 2011

Nie znoszę...

...zdjęć dogo ze "spineczkowaniem" w tle.
Oczywiście, jakby się mocniej zastanowić- yorki, shih tzu i inne psiaki są regularnie poddawane dziwacznym zabiegom służącym tylko ludzkiej przyjemności i próżności. Papilotowanie, nakładanie olejków i eliksirów oraz psie perfumy to szczyt szczytów. Jako fryzjer nakładam lanolinę wyłącznie w celu rozczesania tego, co człek zaniedbał.
Nakładanie gumek psom, które długich włosów nie posiadają jest jeszcze bardziej dziwne.
Psy w ubrankach? Zależy w jakich...pooperacyjne albo takie, które na serio zapobiegają marznięciu-  cóż, można to wytłumaczyć. Nie widzę jednak celu w szyciu ubranka dla dużego psa, które jest przeznaczone do zajęć dogo. Sam pomysł- koca w kształcie psa  z różnymi zakamarkami, zamkami, przeplatankami, fakturami jest ok, i zamierzam go skopiować, ale zakładanie czegoś takiego na psa? Brrr...Nie wiem w imię czego.
A jak zobaczyłam tego zakopanego psa po szyję w piachu to obleciał mnie dreszcz. Po cholerę ktoś robi takie rzeczy? O ile to nie jest jakaś sztuczka pod tytułem" tułów psa nie jest w piasku".
Mnie nawet psie kamizelki jakoś drażnią, ale rozumiem, że nasz ciemnawy jeszcze naród trzeba uświadamiać, że pies pracuje i wara od niego z zaczepkami.
Wiele rzeczy mnie drażni w terapii z psem. Przemyślenia wkrótce.
Spineczkować, przebierać bez sensu i zakopywać w piachu Badiego nie zamierzam. Amen.

poniedziałek, 16 maja 2011

Jak co dzień

Co u nas...
Mela po weekendowym deszczu czuje się troszkę gorzej fizycznie. Skacze na trzech nogach jak po operacji. Uwstecznienie. Mam nadzieję, że to chwilowe i niedługo znów będzie śmigać. Po kolejnym rzucie alergii i podaniu sterydu schemat zachowań wygląda jak zwykle: nie może spać, je, i za przeproszeniem sra. Trzęsie sie jak osika. Wszystko jest jadalne, do sąsiadki w odwiedziny chodziłaby mniej więcej co pięć minut, to samo dotyczy potrzeby schodzenia z wersalki (samodzielnie i z hukiem) i wchodzenia na nią (wołanie o pomoc co 6 minut).


Zmora źle się poczuła. Trzęsawka i stękanie. Uszy po sobie. Produkty uboczne przemiany materii- w normie. Temperatura- w normie. Napięty brzuch.  Próby zbliżenia  do niej Meli i Badiego kończyły się atakiem.
Na wszelki wypadek (bo suka po sterylizacji i sika mało aczkolwiek często) nasz cudowny doktor Witold profilaktycznie wykonał USG. Kamieni i innych wredot nie stwierdził. Narządy wewnętrzne spoko-luz. Dostała zastrzyk przeciwbólowy i od trzech dni jest zdrowa.

Badi...u tego to się dopiero dzieje...
W weekend całodzienna biegunka z powodu podstępnego pożarcia hypoalergicznej rybiej karmy będącej własnością Meli.  To już drugi raz. Zdecydowanie mu nie służy.
Dziś dzielnie zniósł wraz ze swoim stadem trzygodzinne zamknięcie w pokoju z powodu wizyty pana hydraulika. Smród był taki, że nawet po otwarciu drzwi chłopak nie miał ochoty wyjść.
Zeżarł na łące coś żywego oraz zaliczył pierwsza wielka ucieczkę za swoim beaglowym kolegą Difenem. Na szczęście wszystko odbyło się w zasięgu wzroku. Poza tym wszyscy psiarze w okolicy wiedzą, że wystarczy złapać Difena, żeby złapać dowolnego psa, który z nim zwiał, więc chłopców przechwyciła właścicielka bokserki Loli.
Identyfikatory dla psów właśnie zamówione i czekam...

Z Badiego wychodzi spaniel. Bawi się z psami, az tu nagle ZAPACH, nos przy ziemi i idzie za nim w swój charakterystyczny spanielowy sposób- zygzakiem. Oj będzie się działo, jak dorośnie... A póki co jest moim małym syneczkiem.

wtorek, 10 maja 2011

Dzis rano obudziło mnie skomlenie pod drzwiami. To Badziukiewicz po raz pierwszy jasno dał do zrozumienia, ŻE MU SIĘ CHCE I TO NATYCHMIAST SIKUUU!
Szybko dres na piżamkę, bo szósta rano punkt była i śmignęliśmy. Chodziło o siku i kupkę- podwójny sukces!
 Badi dosyć regularnie wychodzi na spacery, więc wpadki w postaci domowego wypróżniania zdarzają mu się rzadko. A dziś wpadł na pomysł jak samemu zasygnalizować wyjście za potrzeba. Kolejny punkt dla niego!

A tu jęzorek na spacerku "po pracy". Musze zmienić godzinę, bo o 18:00 jest jeszcze za ciepło....

A tu kumple:
FRODO


Beagle DEXTER i DIFEN
oraz kumpelka SARA


Welcome