...zdjęć dogo ze "spineczkowaniem" w tle.
Oczywiście, jakby się mocniej zastanowić- yorki, shih tzu i inne psiaki są regularnie poddawane dziwacznym zabiegom służącym tylko ludzkiej przyjemności i próżności. Papilotowanie, nakładanie olejków i eliksirów oraz psie perfumy to szczyt szczytów. Jako fryzjer nakładam lanolinę wyłącznie w celu rozczesania tego, co człek zaniedbał.
Nakładanie gumek psom, które długich włosów nie posiadają jest jeszcze bardziej dziwne.
Psy w ubrankach? Zależy w jakich...pooperacyjne albo takie, które na serio zapobiegają marznięciu- cóż, można to wytłumaczyć. Nie widzę jednak celu w szyciu ubranka dla dużego psa, które jest przeznaczone do zajęć dogo. Sam pomysł- koca w kształcie psa z różnymi zakamarkami, zamkami, przeplatankami, fakturami jest ok, i zamierzam go skopiować, ale zakładanie czegoś takiego na psa? Brrr...Nie wiem w imię czego.
A jak zobaczyłam tego zakopanego psa po szyję w piachu to obleciał mnie dreszcz. Po cholerę ktoś robi takie rzeczy? O ile to nie jest jakaś sztuczka pod tytułem" tułów psa nie jest w piasku".
Mnie nawet psie kamizelki jakoś drażnią, ale rozumiem, że nasz ciemnawy jeszcze naród trzeba uświadamiać, że pies pracuje i wara od niego z zaczepkami.
Wiele rzeczy mnie drażni w terapii z psem. Przemyślenia wkrótce.
Spineczkować, przebierać bez sensu i zakopywać w piachu Badiego nie zamierzam. Amen.
Pages
Etykiety
moje psiaki
Badi
rozterki groomerki
azylanci
wierszyki
wystawy
szkolenia
mela
moje świnki/my cavies
edukacja z psem
przemyślenia
pogryzienia
szwajcaria
Airedale terrier
choroby genetyczne
dlaczego z rodowodem
egzaminy
fryzury
gadżety
imprezy
kumple
o mnie
problemy wychowawcze
profilaktyka pogryzień
różne
shih-tzu
socjal
urodziny
wakacje
zabawki
zdrowie
czwartek, 19 maja 2011
poniedziałek, 16 maja 2011
Jak co dzień
Co u nas...
Mela po weekendowym deszczu czuje się troszkę gorzej fizycznie. Skacze na trzech nogach jak po operacji. Uwstecznienie. Mam nadzieję, że to chwilowe i niedługo znów będzie śmigać. Po kolejnym rzucie alergii i podaniu sterydu schemat zachowań wygląda jak zwykle: nie może spać, je, i za przeproszeniem sra. Trzęsie sie jak osika. Wszystko jest jadalne, do sąsiadki w odwiedziny chodziłaby mniej więcej co pięć minut, to samo dotyczy potrzeby schodzenia z wersalki (samodzielnie i z hukiem) i wchodzenia na nią (wołanie o pomoc co 6 minut).
Zmora źle się poczuła. Trzęsawka i stękanie. Uszy po sobie. Produkty uboczne przemiany materii- w normie. Temperatura- w normie. Napięty brzuch. Próby zbliżenia do niej Meli i Badiego kończyły się atakiem.
Na wszelki wypadek (bo suka po sterylizacji i sika mało aczkolwiek często) nasz cudowny doktor Witold profilaktycznie wykonał USG. Kamieni i innych wredot nie stwierdził. Narządy wewnętrzne spoko-luz. Dostała zastrzyk przeciwbólowy i od trzech dni jest zdrowa.
Badi...u tego to się dopiero dzieje...
W weekend całodzienna biegunka z powodu podstępnego pożarcia hypoalergicznej rybiej karmy będącej własnością Meli. To już drugi raz. Zdecydowanie mu nie służy.
Dziś dzielnie zniósł wraz ze swoim stadem trzygodzinne zamknięcie w pokoju z powodu wizyty pana hydraulika. Smród był taki, że nawet po otwarciu drzwi chłopak nie miał ochoty wyjść.
Zeżarł na łące coś żywego oraz zaliczył pierwsza wielka ucieczkę za swoim beaglowym kolegą Difenem. Na szczęście wszystko odbyło się w zasięgu wzroku. Poza tym wszyscy psiarze w okolicy wiedzą, że wystarczy złapać Difena, żeby złapać dowolnego psa, który z nim zwiał, więc chłopców przechwyciła właścicielka bokserki Loli.
Identyfikatory dla psów właśnie zamówione i czekam...
Z Badiego wychodzi spaniel. Bawi się z psami, az tu nagle ZAPACH, nos przy ziemi i idzie za nim w swój charakterystyczny spanielowy sposób- zygzakiem. Oj będzie się działo, jak dorośnie... A póki co jest moim małym syneczkiem.
Mela po weekendowym deszczu czuje się troszkę gorzej fizycznie. Skacze na trzech nogach jak po operacji. Uwstecznienie. Mam nadzieję, że to chwilowe i niedługo znów będzie śmigać. Po kolejnym rzucie alergii i podaniu sterydu schemat zachowań wygląda jak zwykle: nie może spać, je, i za przeproszeniem sra. Trzęsie sie jak osika. Wszystko jest jadalne, do sąsiadki w odwiedziny chodziłaby mniej więcej co pięć minut, to samo dotyczy potrzeby schodzenia z wersalki (samodzielnie i z hukiem) i wchodzenia na nią (wołanie o pomoc co 6 minut).
Zmora źle się poczuła. Trzęsawka i stękanie. Uszy po sobie. Produkty uboczne przemiany materii- w normie. Temperatura- w normie. Napięty brzuch. Próby zbliżenia do niej Meli i Badiego kończyły się atakiem.
Na wszelki wypadek (bo suka po sterylizacji i sika mało aczkolwiek często) nasz cudowny doktor Witold profilaktycznie wykonał USG. Kamieni i innych wredot nie stwierdził. Narządy wewnętrzne spoko-luz. Dostała zastrzyk przeciwbólowy i od trzech dni jest zdrowa.
Badi...u tego to się dopiero dzieje...
W weekend całodzienna biegunka z powodu podstępnego pożarcia hypoalergicznej rybiej karmy będącej własnością Meli. To już drugi raz. Zdecydowanie mu nie służy.
Dziś dzielnie zniósł wraz ze swoim stadem trzygodzinne zamknięcie w pokoju z powodu wizyty pana hydraulika. Smród był taki, że nawet po otwarciu drzwi chłopak nie miał ochoty wyjść.
Zeżarł na łące coś żywego oraz zaliczył pierwsza wielka ucieczkę za swoim beaglowym kolegą Difenem. Na szczęście wszystko odbyło się w zasięgu wzroku. Poza tym wszyscy psiarze w okolicy wiedzą, że wystarczy złapać Difena, żeby złapać dowolnego psa, który z nim zwiał, więc chłopców przechwyciła właścicielka bokserki Loli.
Identyfikatory dla psów właśnie zamówione i czekam...
Z Badiego wychodzi spaniel. Bawi się z psami, az tu nagle ZAPACH, nos przy ziemi i idzie za nim w swój charakterystyczny spanielowy sposób- zygzakiem. Oj będzie się działo, jak dorośnie... A póki co jest moim małym syneczkiem.
wtorek, 10 maja 2011
Dzis rano obudziło mnie skomlenie pod drzwiami. To Badziukiewicz po raz pierwszy jasno dał do zrozumienia, ŻE MU SIĘ CHCE I TO NATYCHMIAST SIKUUU!
Szybko dres na piżamkę, bo szósta rano punkt była i śmignęliśmy. Chodziło o siku i kupkę- podwójny sukces!
Badi dosyć regularnie wychodzi na spacery, więc wpadki w postaci domowego wypróżniania zdarzają mu się rzadko. A dziś wpadł na pomysł jak samemu zasygnalizować wyjście za potrzeba. Kolejny punkt dla niego!
A tu jęzorek na spacerku "po pracy". Musze zmienić godzinę, bo o 18:00 jest jeszcze za ciepło....
A tu kumple:
FRODO
Beagle DEXTER i DIFEN
oraz kumpelka SARA
A tu jęzorek na spacerku "po pracy". Musze zmienić godzinę, bo o 18:00 jest jeszcze za ciepło....
A tu kumple:
FRODO
Beagle DEXTER i DIFEN
oraz kumpelka SARA
niedziela, 8 maja 2011
Rehabilitacja
Po ostatnich zajęciach w mojej szkole z psiakiem. Badi zrobił spore postępy. Po pierwsze na widok budynku poleciał do głównych drzwi z nieukrywaną radością szczeniora. Pokonał długi korytarz i bezbłędnie wybrał drzwi do naszej salki. Potem radość ze spotkania z psimi znajomkami. Szalał tylko z inna cavalierką, która była na zajęciach po raz pierwszy, z Nutką. Pomagał jej pokonywać lęk przed psami i w rezultacie momentami sam musiał się przed nią ewakuować, tak dobrze im szło.
Wychodzi nam już przywoływanie, 75% skuteczności. Przychodzenie na miejsce, znane komendy.
Z ciekawostek- Badi był wczoraj pierwszy raz w szpitalu na zajęciach rehabilitacyjnych. Wystąpił jako obserwator, ale bardzo bardzo bardzo chciał wszystko robić. Właściwie troszkę brał udział- był głaskany przez ćwiczącą młodą dziewczynę.
Bardzo zdziwił go zapach szpitala, ale dał radę.
Rehabilitacja jednak chyba nie dla mnie.
Wychodzi nam już przywoływanie, 75% skuteczności. Przychodzenie na miejsce, znane komendy.
Z ciekawostek- Badi był wczoraj pierwszy raz w szpitalu na zajęciach rehabilitacyjnych. Wystąpił jako obserwator, ale bardzo bardzo bardzo chciał wszystko robić. Właściwie troszkę brał udział- był głaskany przez ćwiczącą młodą dziewczynę.
Bardzo zdziwił go zapach szpitala, ale dał radę.
Rehabilitacja jednak chyba nie dla mnie.
środa, 4 maja 2011
Rachu ciachu i dziesięć dni zleciało. Dziś zdejmujemy szwy. Noga wygląda nieźle, ale Mela jeszcze jej nie stawia. Trzyma ja jakoś koślawo. Mam nadzieję, że wszystko wróci na swoje miejsce a ten dziwny stan jest spowodowany pewnym nawykiem trzymania nogi w nienaturalnej pozycji. Mam zadzwonić do doktora jak to wgląda. W każdym razie dziś niestety jeszcze będzie Mela chodzić w kołnierzu. Wczoraj pierwszy raz sama chętnie zjadła do syta, wypiła ile trzeba i wykonała MEGA kuuupę. Świetnie.
poniedziałek, 2 maja 2011
Chora nóżka Meluszka...
Melusi musieliśmy zdjąć dziś opatrunek. Jakims cudem wyciągnęła sobie jeden szew. Cały opatrunek obsunął się, a po plastrze powstało okropne odparzenie. Teraz nóżka jest pozbawiona usztywnienia, które i tak nie zabezpieczało nogi we właściwy sposób i zaczynami naświetlania lampą Bioptron firmy Zepter. Już kilkakrotnie była użyta na tego typu rany i świetnie się sprawdzała.
Nie może być oczywiście za dobrze, więc Mela dostała kołnierz, przez który jest teraz zdołowana podwójnie. Nie dość, że nosi obrożę, do której nie jest przyzwyczajona, to jeszcze "abażur" przysłania jej świat. Współczuję jej bardzo, ale niewiele mogę zrobić, żeby jej ulżyć :(
Nie może być oczywiście za dobrze, więc Mela dostała kołnierz, przez który jest teraz zdołowana podwójnie. Nie dość, że nosi obrożę, do której nie jest przyzwyczajona, to jeszcze "abażur" przysłania jej świat. Współczuję jej bardzo, ale niewiele mogę zrobić, żeby jej ulżyć :(
niedziela, 1 maja 2011
Uczymy się
To znaczy ja się uczę, a Badi chłonie wiedzę pozazmysłowo. Leżąc na notatkach. Momentami przysypia na co ciekawszych fragmentach. Chwilami oczy mi się otwierają ze zdziwienia. Kanony opanowane.
Chyba. Wyjdzie na egzaminie. A z racji niedzieli, Badi ćwiczył dziś komendy przy użyciu gotowanego mięska. Mniam. Dwa razy mu podjadłam tak pachnie...
Chyba. Wyjdzie na egzaminie. A z racji niedzieli, Badi ćwiczył dziś komendy przy użyciu gotowanego mięska. Mniam. Dwa razy mu podjadłam tak pachnie...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
