niedziela, 24 kwietnia 2011

Świątecznie

Dziś Badi kończy czwarty miesiąc życia. Szybko zleciało. 
 Z tej okazji w ramach socjalizacji pierwszy raz zobaczył z bliska zebry i wielbłądy. Stał zauroczony. Spokojny. Cudowny.
Resztę dnia, tak jak pozostałe psiaki- przespał. Taki dzień. Pochmurny i wietrzny.
I świąteczne mięsko z makaronem na obiadek i wyszywanie razem z pańcią. Badi na kolankach.

Gosia wymyśliła mu nowa ksywkę:

SALVADOR BADI

czwartek, 21 kwietnia 2011

Zniszczenie

Badzik siał wieczorem zniszczenie...dorwał się (na szczęście do "przed remontem") ściany, zdarł warstwę farby i odkrył samo sedno. Malarz będzie szczęśliwy, że ktoś zaczął najtrudniejsze. Farba była ściągana metodycznie: najpierw jęzorem namaczana, potem zdrapywana pazurami. Prewencja nie pomogła- czas na skuteczne Badiego oduczanie tego wieczornego procederu.

czwartek, 14 kwietnia 2011

Pierwsze próby

W ubiegłą niedzielę odwiedziłam swoją koleżankę, która ma dwoje dzieci. Byłam bardzo ciekawa jak zachowa się Badziukiewicz. Dzieci uwielbia, podchodzi do każdego napotkanego na spacerze, ale byłam ciekawa bezpośredniej konfrontacji. Poza tym warunki w jakich sie znalazł były tez całkiem nowe- chociażby obecność dużego włochatego DYWANU. W moim domu dywanów nie ma, co najwyżej dwa małe dywaniki, na których mały przeciąga Melę do pozostałych pomieszczeń.
Próba wypadła wyśmienicie.  Dzieciaki zachowały się jak trzeba.
Badi współpracował z Szymonem, wykonując wszystkie jego polecenia. Oczywiście były to pierwsze próby, ale jestem zadowolona. Siad, leżeć, czekaj, proszę. Wystarczy.



Przy okazji Szymon uczył się właściwego podchodzenia do psa i podawania smaczków otwartą dłonią. Kilka dni później ćwiczenia zostały powtórzone z innym chłopcem w tym samym wieku w przychodni weterynaryjnej. Badi znów wykonywał je bez problemu.

A za chwile jadę z Melą do Płocka do lekarza. Nie stąpa na nóżkę. Zaliczyła kolejny nieudany skok na kanapę.

piątek, 8 kwietnia 2011

Pora snu

Śpi się proszę Państwa w łóżku. Gdzieś to już nawet słyszałam, czy czytałam- i to mi się zupełnie zgadza, że dla psiarza spanie z psami jest całkiem normalne. Jeśli lubię być z psem blisko, a on to akceptuje; jeśli tylko nie zawłaszcza sobie łóżka jako swojego (i schodzi z niego na komendę) jest to ok. I zdania nie zmienię. I co mnie obchodzi brud- częściej zmieniam pościel i nie wpuszczam weń psa mokrego. Od nastu lat śpię z psami w łóżku ( w porywach trzy sztuki) i żyję. A moje psy nie dominują nade mną.
Uwielbiam mieć je blisko siebie, delikatny dotyk psiej łapy nad ranem...lubię je słyszeć.
Mają do wyboru innych domowników, ale śpią ze mną. Jest mi ciepło i czuję się bezpiecznie. Pewnie gdybym miała konie sypiałabym w stajni. Taka jestem.
Badi został przykryty na potrzebę chwili. Sypia jak zawsze- z brzuchem do góry.
A tutaj fotka z serii: ale musisz iść do pracy? Tak, leży na moim plecaku. Dodam tylko, że po moim wyjściu nie płacze, tylko zajmuje się podobno "swoimi sprawami". Domownicy nie narzekają. Podejrzewam, że póki co w ich oczach jest psem IDEALNYM!

niedziela, 3 kwietnia 2011

Zabawa w zabijanie

Zabawa w zabijanie zaczyna się niewinnie...od podania ofierze zabawki.

Zabawke przejąć jest stosunkowo łatwo...

A potem zabawka nie jest już taka ważna



czwartek, 31 marca 2011

Wiosna

Korzystamy z pięknej pogody i uskuteczniamy wieczorne spacerki. Zwykle trwają około półtorej godziny, w którym to czasie jest czas na poznawanie nowych psów, szaloną zabawę z już poznanymi, odkrywanie piszczących dzieciaków na placu zabaw (baaardzo ciekawe i godne obserwacji trwałej i długiej).
Dziś dzień pierwszego przylepienia się gumy do zżucia do spodu łapki. Dla mnie strasznie niemiłe przeżycie. Próbuję wyłuskać to coś i są problemy. Dla małego to oczywiście świetna zabawa.
Pierwsza obszczekana osoba to pan zbierający złom na śmietniku. Głośny i pachnący. Próby nawiązania kontaktu z panem (moje w celu przywołania przez niego psa) nie powiodły się. Pokazałam, że człek niegroźny i wróciliśmy do domu.
I jeszcze jedno- każde wyjście z domu kończy się toaletą. I o to chodzi!

niedziela, 27 marca 2011

Trzy miesiące

Umiejętności:
-siad na komendę słowną i gestem w każdych warunkach (przydatne min. podczas zapinania smyczy, wychodzenia z domu, itd.)
-leżeć(tylko przy wskazaniu ręką) nad słowem pracuję
-siusianie na zawołanie :siku...  to lubię najbardziej
-całus na komendę "buzi"
-nieźle idzie chodzenie na smyczy-dochodzimy tam gdzie chcę w fajnym tempie
-początki "puść"
-bardzo dobry kontakt wzrokowy

Przedwczoraj pojawiły się nieśmiałe próby sygnalizowania chęci wyjścia na spacer za potrzebą. Siada w dziwnym, nieuczęszczanym przez nas miejscu w przedpokoju i wygląda, czy czasem nie idę w jego stronę.

A dziś wróciliśmy z zajęć. Badik uwielbia towarzystwo wielkich psów i umie się z nimi bawić. Przestraszył się na serio Mamby- nowofundlandki, która ma 5 miesięcy, potężnie pachnie i jest łagodna jak baranek. Nie mam pojęcia czego strach dotyczy- dwa tygodnie temu razem się bawili. Dziś na jej widok piszczał, podkulał ogon i uciekał. Nie mam pojęcia o co mu chodzi....


Z nowości-
dziś poznał zapach leków osoby chorej na mukiwiscydozę- zareagował świetnie- zapach wzbudził ciekawość i pojawiła się radość oraz jechał w pociągu wtulony w habit siostry zakonnej. Na koniec pierwszy raz wskoczył na domowy fotel (wprawdzie po półce od stolika,ale liczy się pomysł). Świetny dzień.

Welcome