Śpi się proszę Państwa w łóżku. Gdzieś to już nawet słyszałam, czy czytałam- i to mi się zupełnie zgadza, że dla psiarza spanie z psami jest całkiem normalne. Jeśli lubię być z psem blisko, a on to akceptuje; jeśli tylko nie zawłaszcza sobie łóżka jako swojego (i schodzi z niego na komendę) jest to ok. I zdania nie zmienię. I co mnie obchodzi brud- częściej zmieniam pościel i nie wpuszczam weń psa mokrego. Od nastu lat śpię z psami w łóżku ( w porywach trzy sztuki) i żyję. A moje psy nie dominują nade mną.
Uwielbiam mieć je blisko siebie, delikatny dotyk psiej łapy nad ranem...lubię je słyszeć.
Mają do wyboru innych domowników, ale śpią ze mną. Jest mi ciepło i czuję się bezpiecznie. Pewnie gdybym miała konie sypiałabym w stajni. Taka jestem.
Badi został przykryty na potrzebę chwili. Sypia jak zawsze- z brzuchem do góry.
A tutaj fotka z serii: ale musisz iść do pracy? Tak, leży na moim plecaku. Dodam tylko, że po moim wyjściu nie płacze, tylko zajmuje się podobno "swoimi sprawami". Domownicy nie narzekają. Podejrzewam, że póki co w ich oczach jest psem IDEALNYM!
Pages
Etykiety
moje psiaki
Badi
rozterki groomerki
azylanci
wierszyki
wystawy
szkolenia
mela
moje świnki/my cavies
edukacja z psem
przemyślenia
pogryzienia
szwajcaria
Airedale terrier
choroby genetyczne
dlaczego z rodowodem
egzaminy
fryzury
gadżety
imprezy
kumple
o mnie
problemy wychowawcze
profilaktyka pogryzień
różne
shih-tzu
socjal
urodziny
wakacje
zabawki
zdrowie
piątek, 8 kwietnia 2011
niedziela, 3 kwietnia 2011
Zabawa w zabijanie
Zabawa w zabijanie zaczyna się niewinnie...od podania ofierze zabawki.
Zabawke przejąć jest stosunkowo łatwo...
A potem zabawka nie jest już taka ważna
czwartek, 31 marca 2011
Wiosna
Korzystamy z pięknej pogody i uskuteczniamy wieczorne spacerki. Zwykle trwają około półtorej godziny, w którym to czasie jest czas na poznawanie nowych psów, szaloną zabawę z już poznanymi, odkrywanie piszczących dzieciaków na placu zabaw (baaardzo ciekawe i godne obserwacji trwałej i długiej).
Dziś dzień pierwszego przylepienia się gumy do zżucia do spodu łapki. Dla mnie strasznie niemiłe przeżycie. Próbuję wyłuskać to coś i są problemy. Dla małego to oczywiście świetna zabawa.
Pierwsza obszczekana osoba to pan zbierający złom na śmietniku. Głośny i pachnący. Próby nawiązania kontaktu z panem (moje w celu przywołania przez niego psa) nie powiodły się. Pokazałam, że człek niegroźny i wróciliśmy do domu.
I jeszcze jedno- każde wyjście z domu kończy się toaletą. I o to chodzi!
Dziś dzień pierwszego przylepienia się gumy do zżucia do spodu łapki. Dla mnie strasznie niemiłe przeżycie. Próbuję wyłuskać to coś i są problemy. Dla małego to oczywiście świetna zabawa.
Pierwsza obszczekana osoba to pan zbierający złom na śmietniku. Głośny i pachnący. Próby nawiązania kontaktu z panem (moje w celu przywołania przez niego psa) nie powiodły się. Pokazałam, że człek niegroźny i wróciliśmy do domu.
I jeszcze jedno- każde wyjście z domu kończy się toaletą. I o to chodzi!
niedziela, 27 marca 2011
Trzy miesiące
Umiejętności:
-siad na komendę słowną i gestem w każdych warunkach (przydatne min. podczas zapinania smyczy, wychodzenia z domu, itd.)
-leżeć(tylko przy wskazaniu ręką) nad słowem pracuję
-siusianie na zawołanie :siku... to lubię najbardziej
-całus na komendę "buzi"
-nieźle idzie chodzenie na smyczy-dochodzimy tam gdzie chcę w fajnym tempie
-początki "puść"
-bardzo dobry kontakt wzrokowy
Przedwczoraj pojawiły się nieśmiałe próby sygnalizowania chęci wyjścia na spacer za potrzebą. Siada w dziwnym, nieuczęszczanym przez nas miejscu w przedpokoju i wygląda, czy czasem nie idę w jego stronę.
A dziś wróciliśmy z zajęć. Badik uwielbia towarzystwo wielkich psów i umie się z nimi bawić. Przestraszył się na serio Mamby- nowofundlandki, która ma 5 miesięcy, potężnie pachnie i jest łagodna jak baranek. Nie mam pojęcia czego strach dotyczy- dwa tygodnie temu razem się bawili. Dziś na jej widok piszczał, podkulał ogon i uciekał. Nie mam pojęcia o co mu chodzi....
Z nowości-
dziś poznał zapach leków osoby chorej na mukiwiscydozę- zareagował świetnie- zapach wzbudził ciekawość i pojawiła się radość oraz jechał w pociągu wtulony w habit siostry zakonnej. Na koniec pierwszy raz wskoczył na domowy fotel (wprawdzie po półce od stolika,ale liczy się pomysł). Świetny dzień.
-siad na komendę słowną i gestem w każdych warunkach (przydatne min. podczas zapinania smyczy, wychodzenia z domu, itd.)
-leżeć(tylko przy wskazaniu ręką) nad słowem pracuję
-siusianie na zawołanie :siku... to lubię najbardziej
-całus na komendę "buzi"
-nieźle idzie chodzenie na smyczy-dochodzimy tam gdzie chcę w fajnym tempie
-początki "puść"
-bardzo dobry kontakt wzrokowy
Przedwczoraj pojawiły się nieśmiałe próby sygnalizowania chęci wyjścia na spacer za potrzebą. Siada w dziwnym, nieuczęszczanym przez nas miejscu w przedpokoju i wygląda, czy czasem nie idę w jego stronę.
A dziś wróciliśmy z zajęć. Badik uwielbia towarzystwo wielkich psów i umie się z nimi bawić. Przestraszył się na serio Mamby- nowofundlandki, która ma 5 miesięcy, potężnie pachnie i jest łagodna jak baranek. Nie mam pojęcia czego strach dotyczy- dwa tygodnie temu razem się bawili. Dziś na jej widok piszczał, podkulał ogon i uciekał. Nie mam pojęcia o co mu chodzi....
Z nowości-
dziś poznał zapach leków osoby chorej na mukiwiscydozę- zareagował świetnie- zapach wzbudził ciekawość i pojawiła się radość oraz jechał w pociągu wtulony w habit siostry zakonnej. Na koniec pierwszy raz wskoczył na domowy fotel (wprawdzie po półce od stolika,ale liczy się pomysł). Świetny dzień.
czwartek, 24 marca 2011
Pierwsze problemiki?
Wczoraj Badi dokonał pierwszej szkody. Rzecz jasna, była to nasza wina, bo ojciec niedokładnie zabezpieczył swoje domowe obuwie. Badi skorzystał z okazji (troszkę urósł i zwykłe chowanie już nie wystarcza) i ukradł kapeć. Skórzany wielki kapeć. Zabunkrował się gdzieś, i ...rozerwał. Po prostu oderwał kawał skóry. Nie wiem, czy skóra za słaba, czy zęby takie mocne.
Oberwało się tez uchwytowi od szafki- został zdemontowany. Więcej szkód nie zanotowano. Zważywszy na prawie miesięczny pobyt małego w naszym domu uważam, że póki co to niewielkie szkody. Najlepiej byłoby żeby szkód nie było- to oczywiste. Szkód jest niewiele, bo Badi ma swoja sforę, zabawki, zabawki na specjalne okazje (czyli tylko MOJE i wydawane na MOJE życzenie) i spacerki.
Sfora skutecznie pilnuje żeby wszystko było na swoim miejscu.
Moja mama, która spędza z psami dzień ochoczo wciągnęła się w naukę malucha. O wszystko pyta: co ma robić, jak postępować. W tym tygodniu najbardziej skupiamy się na nie gryzieniu rąk. Każda próba gryzienia rąk i podszczypywania kończona jest przerwaniem zabawy, brakiem kontaktu wzrokowego. "Auu" już nie działa, ale ignorowanie- tak, więc będziemy kontynuować.
Jutro rano znów wyruszamy w podróż. Pociągiem i tym razem bez transporterka. Będą kolejne okazje do poznania nowego.
A tu zdjęcie bez związku - Badzik na spacerze i jego obserwacje... Siedzi i duma...
Oberwało się tez uchwytowi od szafki- został zdemontowany. Więcej szkód nie zanotowano. Zważywszy na prawie miesięczny pobyt małego w naszym domu uważam, że póki co to niewielkie szkody. Najlepiej byłoby żeby szkód nie było- to oczywiste. Szkód jest niewiele, bo Badi ma swoja sforę, zabawki, zabawki na specjalne okazje (czyli tylko MOJE i wydawane na MOJE życzenie) i spacerki.
Sfora skutecznie pilnuje żeby wszystko było na swoim miejscu.
Moja mama, która spędza z psami dzień ochoczo wciągnęła się w naukę malucha. O wszystko pyta: co ma robić, jak postępować. W tym tygodniu najbardziej skupiamy się na nie gryzieniu rąk. Każda próba gryzienia rąk i podszczypywania kończona jest przerwaniem zabawy, brakiem kontaktu wzrokowego. "Auu" już nie działa, ale ignorowanie- tak, więc będziemy kontynuować.
Jutro rano znów wyruszamy w podróż. Pociągiem i tym razem bez transporterka. Będą kolejne okazje do poznania nowego.
A tu zdjęcie bez związku - Badzik na spacerze i jego obserwacje... Siedzi i duma...
poniedziałek, 21 marca 2011
Sobotnie warsztaty
W sobotę wzięłam udział w warsztatach organizowanych przez Fundację Terapeutyczną "Pies dla Stasia " zatytułowanych " Pies w terapii i edukacji".
Jestem zachwycona. Przede wszystkim poznałam wspaniałe osoby, które na co dzień pracują z dzieciakami i z psami jednocześnie. Wiedzą co chcą osiągnąć, co robią i po co to robią. Są wykształcone kierunkowo i mają zdrowe podejście do psów (psy to drapieżniki i przede wszystkim są psami). Dla mnie najważniejsze były wskazówki do tworzenia zajęć z udziałem psa i rola psa podczas zajęć. Nie będę się rozpisywać. Kto chce- niech sam skorzysta z kolejnych edycji warsztatów. Polecam gorąco.
Nareszcie nie teoria a praktyka. Nareszcie psy, z których nikt nie robi maszyn do sztuczek. Nareszcie dzieciaki. Mój żywioł. I ludzie na warsztatach pozytywnie zakręceni.
Dostałam nawet medal od Pani Prezes (hehe) za pomysły na wierszyki dogoterapeutyczne, które wymyśliłam na poczekaniu (może kiedyś opublikuję). Gdybym poznała dziewczyny z fundacji wcześniej, być może nigdy nie wyjechałabym z Warszawy, a tak, moje życie potoczyło się inaczej....
(zdjęcia ze strony fundacji Pies dla Stasia)
A Badi? Badi spędził dzień z ciocią Gosią, która dostarczyła mu wielu atrakcji, min. pierwsze spotkanie z małym dzieckiem. Chłopak spisał się na medal.
W niedzielę odwiedziliśmy ciocię Anie ( i Krzysia), gdzie była okazja do poznania świnek morskich. Buba była bardzo zainteresowana psiakiem, a psiak świnką- również pozytywnie.
Z niepozytywnych rzeczy- od weekendu Badi śpi w łóżku... Wiedziałam, że kiedyś to nastąpi, ale niskie łóżko u mojego brata po prostu wymusiło na Badim takie zachowanie. Nie mógł się oprzeć. Tu focia z warszawskiej pościelówki...
I to nie jest tak, że Badi ciągle śpi. On po prostu ma tyle energii , że nie udaje mi się zrobić zdjęć w ruchu. Jest za szybki.
Jestem zachwycona. Przede wszystkim poznałam wspaniałe osoby, które na co dzień pracują z dzieciakami i z psami jednocześnie. Wiedzą co chcą osiągnąć, co robią i po co to robią. Są wykształcone kierunkowo i mają zdrowe podejście do psów (psy to drapieżniki i przede wszystkim są psami). Dla mnie najważniejsze były wskazówki do tworzenia zajęć z udziałem psa i rola psa podczas zajęć. Nie będę się rozpisywać. Kto chce- niech sam skorzysta z kolejnych edycji warsztatów. Polecam gorąco.
Nareszcie nie teoria a praktyka. Nareszcie psy, z których nikt nie robi maszyn do sztuczek. Nareszcie dzieciaki. Mój żywioł. I ludzie na warsztatach pozytywnie zakręceni.
Dostałam nawet medal od Pani Prezes (hehe) za pomysły na wierszyki dogoterapeutyczne, które wymyśliłam na poczekaniu (może kiedyś opublikuję). Gdybym poznała dziewczyny z fundacji wcześniej, być może nigdy nie wyjechałabym z Warszawy, a tak, moje życie potoczyło się inaczej....
(zdjęcia ze strony fundacji Pies dla Stasia)
A Badi? Badi spędził dzień z ciocią Gosią, która dostarczyła mu wielu atrakcji, min. pierwsze spotkanie z małym dzieckiem. Chłopak spisał się na medal.
W niedzielę odwiedziliśmy ciocię Anie ( i Krzysia), gdzie była okazja do poznania świnek morskich. Buba była bardzo zainteresowana psiakiem, a psiak świnką- również pozytywnie.
Z niepozytywnych rzeczy- od weekendu Badi śpi w łóżku... Wiedziałam, że kiedyś to nastąpi, ale niskie łóżko u mojego brata po prostu wymusiło na Badim takie zachowanie. Nie mógł się oprzeć. Tu focia z warszawskiej pościelówki...
I to nie jest tak, że Badi ciągle śpi. On po prostu ma tyle energii , że nie udaje mi się zrobić zdjęć w ruchu. Jest za szybki.
czwartek, 17 marca 2011
Postępy
W ciągu ostatnich kilku dni Badyl poznał rower, hulajnogę i rolki, spotkał małe dzieci. Z lubością przygląda się sklepowym witrynom i lustrom. Wczoraj pierwszy raz widział deszcz i doświadczył "mokrych łap". Chciał ścigać pianę, którą wytworzyła woda spadająca z rynny i pił deszczówkę. Dużo wrażeń. A dziś jedziemy do Warszawy. Ja na warsztaty dogo, Badi do Gosi, a w niedzielę odwiedzimy Anię.
A tu zdjęcie z cyklu: ale ja tak pięknie proszę...
A tu zdjęcie z cyklu: ale ja tak pięknie proszę...
Subskrybuj:
Posty (Atom)




