Bardzo żałuje, że chodzę do pracy. Jak każda matka, która nie widzi swojego maleństwa. Szkoda mi, ze nie jestem przy wszystkich wyjściach na dwór, zabawach, spotkaniach z ludźmi. Mały jest po szczepieniach, więc wczoraj wzięłam go na większy spacerek zapoznawczy z okolicą. Na smyczy. Chodzenie na smyczy wygląda nieźle. Zmieniłam smycz na szerszą, z cięższym zapięciem i ta mu bardziej pasuje. Wie, że jest zapięty i ma podążać. Oczywiście nie chodzi przy nodze, zmieniam ręce, ale idzie do przodu i nie ciągnie. Wszystko po malutku. Jestem szczęśliwa, że nie siada, nie buntuje się i nie szarpie za smycz. Jak na takiego malucha- całkiem nieźle. Mała Mela kiedy była malutka po założeniu smyczy po prostu wstała i poszła. Badi poszedł chyba w jej ślady. Spacer ograniczyliśmy do sąsiedniej ulicy, na której nie ma zieleńców i miejsc do Q-pkania dla psów- trzeba dmuchać na zimne. Dla malucha dużo doznań. Różne nawierzchnie- bruk, śliskie marmury, kostka brukowa. Różne zapachy- piekarnia, pizzeria, kamienice, w których pali się w piecu.Spieszący się do pracy ludzie. I gołębie. I śmieci!!!! Wyszliśmy po 6 rano, dlatego ulica nie była jeszcze posprzątana. W życiu nie pomyślałabym, że na chodnikach leży tyle ciekawych rzeczy. Dla małego psa oczywiście. Prawdziwy odkurzacz! Musze bardzo uważać.
A jutro biorę wolne od pracy i będę z moim smykiem całe trzy dni. Piątek jest nasz, a sobotę i niedzielę spędzimy w szkole.
Pages
Etykiety
moje psiaki
Badi
rozterki groomerki
azylanci
wierszyki
wystawy
szkolenia
mela
moje świnki/my cavies
edukacja z psem
przemyślenia
pogryzienia
szwajcaria
Airedale terrier
choroby genetyczne
dlaczego z rodowodem
egzaminy
fryzury
gadżety
imprezy
kumple
o mnie
problemy wychowawcze
profilaktyka pogryzień
różne
shih-tzu
socjal
urodziny
wakacje
zabawki
zdrowie
środa, 9 marca 2011
poniedziałek, 7 marca 2011
Co u nas
Badziukiewicz jest świetny. Nocki przesypia na swoim legowisku. Raz w nocy wstaje razem ze mną (muszę do łazienki) i w przedpokoju triumfalnie wykonuje siku i kupę. Sprzątam- idziemy spać. Smycz ewidentnie kojarzy z wychodzeniem na dwór. Kiedy wołam psy na spacer biegnie razem z nimi, siada przy drzwiach, zapinamy obrożę, po schodach nie schodzi- znoszę go. Na zewnątrz węszy chwile a potem robi co trzeba, czasem "mamy" nawet komplet wypróżnień. Coraz lepiej znosi przypinanie smyczy. Oczywiście trudno nazwać to spacerami, ale jest nieźle.
Ulubione zabawki na chwilę obecną: wszelkie sznury, sznurki, troczki przy dywanikach i gazety. Skoki,biegi i podskoki. Szczyt szaleństw przypada zawsze na godzinę 19:00.
Bardzo interesują Badiego gołębie! Bardzo!
Ulubione zabawki na chwilę obecną: wszelkie sznury, sznurki, troczki przy dywanikach i gazety. Skoki,biegi i podskoki. Szczyt szaleństw przypada zawsze na godzinę 19:00.
Bardzo interesują Badiego gołębie! Bardzo!
niedziela, 6 marca 2011
Po pierwszej nocy ;)
Wczorajsze dziwactwa Zmory i Meli spowodowały, że spokojny przebieg nocy stanął pod znakiem zapytania. Najpierw postanowiliśmy, że dziewczyny śpią w moim pokoju, a Badi, z racji dziennego przebywania w "salunie" będzie też tam spał. Jakież było nasze zdziwienie, kiedy po zamknięciu drzwi od pokoju okazało się, że maluszek doskonale wie, że nie jest MAMY, tylko MÓJ. Płakał i patrzył cały cza na krzesło , na którym zwykle siedzę.
Dziwne tez o tyle, że nie jestem pańcią, która od wczoraj trzyma maluszka na kolankach i go mizia. Kiedy są pieszczoty, to są, kiedy jest zabawa- jest zabawa, nauka- nauką, spacerki spacerkami, ale poza tym pies ma swoje życie i ja też.
Skoro izolowanie nie miało sensu- wylądował ze swoim transporterkiem-legowiskiem obok mojego łóżka, dziewczyny w moim łóżku i noc przebiegła jak trzeba- wszyscy zgodnie spali. Każdy na swoim miejscu. W nocy była mała pobudka na siusiu i kupkę, zabawa gryzaczkiem i spalismy dalej do 6.
Dziewczynki troszkę odpuściły. Zmora dostała dziś super nagrodę- spacer na łąki (z Badim za pazuchą). Chciałam, żeby coś miłego skojarzyło się jej ze szczeniorkiem. I chyba pomogło. Jest lepiej. jeszcze go pogania od czasu do czasu, ale maluch zyskał swoją przestrzeń. Suczydła podchodzą też kiedy jest spokojny i go obwąchują. Mela też została obwąchana od tyłu bez nieprzyjemnych konsekwencji dla gówniarza.
Badyl zostanie jednak Badim. Krócej i naturalnej.
Mama się psio- dokształca.
Badi śpi w swoim łóżeczku.
Ja piszę.
sielanka
P.S. wychodzimy na dwór siknąć i kupnąć. Udaje się za każdym razem. Ze starszymi nie mogę już wychodzić ot, tak. Szczenior też chce. Czy to możliwe, że tak szybko łapie po co się wychodzi?
Dziwne tez o tyle, że nie jestem pańcią, która od wczoraj trzyma maluszka na kolankach i go mizia. Kiedy są pieszczoty, to są, kiedy jest zabawa- jest zabawa, nauka- nauką, spacerki spacerkami, ale poza tym pies ma swoje życie i ja też.
Skoro izolowanie nie miało sensu- wylądował ze swoim transporterkiem-legowiskiem obok mojego łóżka, dziewczyny w moim łóżku i noc przebiegła jak trzeba- wszyscy zgodnie spali. Każdy na swoim miejscu. W nocy była mała pobudka na siusiu i kupkę, zabawa gryzaczkiem i spalismy dalej do 6.
Dziewczynki troszkę odpuściły. Zmora dostała dziś super nagrodę- spacer na łąki (z Badim za pazuchą). Chciałam, żeby coś miłego skojarzyło się jej ze szczeniorkiem. I chyba pomogło. Jest lepiej. jeszcze go pogania od czasu do czasu, ale maluch zyskał swoją przestrzeń. Suczydła podchodzą też kiedy jest spokojny i go obwąchują. Mela też została obwąchana od tyłu bez nieprzyjemnych konsekwencji dla gówniarza.
Badyl zostanie jednak Badim. Krócej i naturalnej.
Mama się psio- dokształca.
Badi śpi w swoim łóżeczku.
Ja piszę.
sielanka
P.S. wychodzimy na dwór siknąć i kupnąć. Udaje się za każdym razem. Ze starszymi nie mogę już wychodzić ot, tak. Szczenior też chce. Czy to możliwe, że tak szybko łapie po co się wychodzi?
sobota, 5 marca 2011
Badyl w domu
Podróż z Chodzieży do domu samochodem trwała cztery godziny. Badylek początkowo spał sobie w transporetrku (2 h). Później zatrzymaliśmy się na obowiązkowe siusiu i dalszą podróż spędził na moich kolanach. Drzemanie. Wpatrywanie się w moje oczy, wąchanie, lizanie- wszystko po to by zapamiętać jak najwięcej. I wreszcie w nowym domu. Nowe zapachy, nowi ludzie, nowe powierzchnie i zakamarki. Właściwie szybko spenetrował każdy kąt. Jedynym problemem było dla Badylka przekroczenie progu kuchni i spacerowanie po drewnianej miękkiej podłodze (miękkie drewno). Teraz ta trudna sztuka została opanowana.
Problemem jest tylko zachowanie przebywających w domu dorosłych suczek. Nie akceptują malucha. Mela zdecydowanie go unika. Każde zbliżenie się do niego jest poprzedzone pokazywaniem zębów. Generalnie Mela jest na mnie obrażona i nie daje mi się nawet dotknąć. Siedzi wysoko na wersalce i stara się unikać dzieciaka.
Luna przybrała inna strategie. Wydaje się jej, że do niej wszystko należy. Badylkowi zabiera wszystkie zabawki. Chodzi za nim krok w krok i dyscyplinuje, chociaż ja nie widzę w różnych momentach takiej potrzeby ( no, ale Zmora jest psem, więc pewnie wie lepiej). Do mnie dzieciakowi pozwala przychodzić, ale już wspinanie się na mnie nie jest mile widziane. Jeśli już postanowi się ładnie bawić- szczeka, a Badyl się boi i odchodzi. Pocieszam się tylko, że to dopiero trzecia godzina wspólnego przebywania i z czasem nauczą się razem żyć.
Problemem jest tylko zachowanie przebywających w domu dorosłych suczek. Nie akceptują malucha. Mela zdecydowanie go unika. Każde zbliżenie się do niego jest poprzedzone pokazywaniem zębów. Generalnie Mela jest na mnie obrażona i nie daje mi się nawet dotknąć. Siedzi wysoko na wersalce i stara się unikać dzieciaka.
Luna przybrała inna strategie. Wydaje się jej, że do niej wszystko należy. Badylkowi zabiera wszystkie zabawki. Chodzi za nim krok w krok i dyscyplinuje, chociaż ja nie widzę w różnych momentach takiej potrzeby ( no, ale Zmora jest psem, więc pewnie wie lepiej). Do mnie dzieciakowi pozwala przychodzić, ale już wspinanie się na mnie nie jest mile widziane. Jeśli już postanowi się ładnie bawić- szczeka, a Badyl się boi i odchodzi. Pocieszam się tylko, że to dopiero trzecia godzina wspólnego przebywania i z czasem nauczą się razem żyć.
niedziela, 27 lutego 2011
Głodomorek
A po tak obfitym posiłku odpoczynek przy ciociach ( Dream'ie to ten na pierwszym planie):
Dream'ie ma interesujący sposób jedzenia.
Zdjęcia z zasobów : Szwajcaria Chodzieska
czwartek, 24 lutego 2011
wtorek, 22 lutego 2011
Warsztaty
Zapisałam się na warsztaty w fundacji PIES DLA STASIA. Są w Warszawie, mam bazę noclegową, będzie pretekst do odwiedzenia Gosi i Maćka.
Warsztaty dotyczą głównie pracy z dziećmi w wieku przedszkolnym i szkolnym, jednak zdobytą wiedzę można wspaniale wykorzystać w pracy z każdym podopiecznym.
Nowe perspektywy.
I robię to dla siebie.
http://www.pies-dla-stasia.waw.pl/aktualnosci/169-piesw-w-terapii-i-edukacji
Warsztaty dotyczą głównie pracy z dziećmi w wieku przedszkolnym i szkolnym, jednak zdobytą wiedzę można wspaniale wykorzystać w pracy z każdym podopiecznym.
- Rola psa podczas zajęć psychoedukacyjnych dla dzieci
- Zabawy z udziałem psów
- Wskazówki do tworzenia zajęć
- Giełda pomysłów na zabawy i zajęcia
- Jak tworzyć scenariusz zajęć z udziałem psów
Nowe perspektywy.
I robię to dla siebie.
http://www.pies-dla-stasia.waw.pl/aktualnosci/169-piesw-w-terapii-i-edukacji
Subskrybuj:
Posty (Atom)



