środa, 26 stycznia 2011

A tak śpimy

To znaczy- ja próbowałam spać....ale ciężko spać w takim tłoku

wtorek, 25 stycznia 2011

Dexafort

Wczoraj Mela z powodu nasilenia objawów alergicznych została naładowana" Dexafortem. Jest to lek, który czyni poważne zmiany w jej psychic- na szczęście odwracalne po około tygodniu.
Dziś przechodzimy wspólnie etap pierwszy- niechęć do pobierania pokarmów i puszczanie mega bąków. Jako pies śpiący u mojego boku jestem  narażona na niezwykłe doznania zapachowe.  To tylko wstęp, dobrze o tym wiem. Najgorszy jest mniej więcej 4- 5 dzień po podaniu leku. Oczywiście iniekcja przyniosła oczekiwany skutek i świąd ustał.
Przedstawicielka Royal Canin poinformowała nas wczoraj, że owszem, jest wreszcie promocja dla właścicieli psów kupujących karmę Sensitiviti, ale nie dotyczy ona  karm z linii Sensitiviti Control ( a taką tylko Mela może jeść). Jak zwykle pod górę.

poniedziałek, 24 stycznia 2011

Wróciłam z pracy wstrząśnięta. Przyszedł do lecznicy pan. Pan był rano w lesie na spacerze ze swoim psem rasy husky.Wrócił bez psa. Pies na spacerze wyrwał się z ręki i uciekł. Uciekł w obroży, z przytwierdzona nadal smyczą. Pan po drodze spotkał myśliwych i powiedział, że przed chwila uciekł mu pies, że jak go znajdą, żeby dali znać. Kilka minut później coś usłyszał. Znalazł na drodze ślady krwi. Podążył po śladach i znalazł psa 150 m dalej w lesie, przykrytego gałęziami i śniegiem. Czteroletnia suka już nie żyła. Wezwał policję,a le został olany. Nie widza tu znamion przestępstwa. U nas sekcja zwłok. Śrutu mnóstwo, w kwadracie około 16 na 16. Strzelano chyba z bliska. Pan załamany. Wizyty u prawnika. Suki już nie ma.....Co dalej...czas pokaże. Sprawa była na tyle świeża, że wierzę w tą wersję.

Znalazłam link 


Zamach na lotnisku w Moskwie. 35 osób nie żyje. Ta liczba z pewnością się zwiększy
Gdzie były psy Sulimova, o których słyszałam?

piątek, 21 stycznia 2011

chytry plan

Mela nie lubi spacerować. Na wielki spacer musi mieć szczególna ochotę. Na ochotę składa się szereg określonych warunków, które muszą być spełnione, aby spacer doszedł do skutku.
1. na spacery ma ochotę wyłącznie wtedy, gdy musi zaspokoić potrzebę fizjologiczną
2. na spacery nie chodzi się, gdy pies zostanie wyciągnięty z łóżka/ legowiska, gdy jest mu dobrze i ciepło
3.nie może być wilgotno, nie może padać deszcz
4.na spacery nie chodzi się chętnie między 20:00 a 9:00 rano.

Oczywiście są wyjątki (przyjmowanie leków).
Czasem zdarza się cud- jak w sylwestrowy wieczór.

A dziś Mela od rana zapragnęła wyjść "na łąki". Ucieszyłam się bardzo, bo jeśli o mnie chodzi mogłabym wychodzić na długie spacery kilka razy dziennie. Skoro jednak psa wołami na spacer nie można zaciągnąć, uatrakcyjnianie ich tez nie daje rezultatów, moje wychodzenie ogranicza się do zejścia z drugiego pietra...wiem...to źle.
W południe już wiedziałam, że celem nie był sam spacer. Od rana miała plan. Jakoś przeoczyłam, że "na łąki" idzie się nieopodal budek z psią karmą ( rano były zamknięte). W południe zaraz po wyjściu z klatki schodowej dziarskim krokiem Mela podążała prosto do pani Beatki z budki po smaczki. Ciągnęła ( nigdy nie ciągnie na smyczy), szczekała i pędziła. Wracała z przysmakiem w paszczy ku uciesze mijanego ludu. A potem dostała wszystkie patyczki, pochowała je gdzie mogła (za zasłonką, pod legowiskiem, pod poduszkami, w katach, pod leżącą gazetą) i poszła spać. I pewnie nie wstanie do rana, bo już po 20:00.

Marzę o psie, który na słowo SPACEREK skocznie uda się pod drzwi wyjściowe!

czwartek, 20 stycznia 2011

Gift

Dziś spotkała mnie niespodzianka i na nowa drogę życia dla maluszka dostałam wspaniały śpiworek Eukanuby. Jest bardzo fajny. czy będzie praktyczny- okaże się. Póki co jest aktualnie w centrum zainteresowań Meli, więc został spakowany żeby pięknej nie wpadło do głowy jego przywłaszczenie.
Maluszek/maluszka rośnie jak na drożdżach i wszystko wskazuje na to, że w okolicach 11 lutego będę mogła stworki zobaczyć, ocenić i wybrać.
Emocje rosną. Byłam przygotowana na to, że odbiorę go/ją w marcu, a wszystko wskazuje na koniec lutego. Pożyjemy-zobaczymy. Już sie nie mogę doczekać a jednocześnie mam mnostwo obaw i pytań do  samej siebie.

środa, 19 stycznia 2011

"Me lusia"

Melusia po tygodniowej kuracji antybiotykowej (tak, drapanie!) ponownie zaczyna romans z alergią. Poddali się już specjaliści w Warszawie, poddali się "nasi". Świnek nie ma i jakieś dwa miesiące była znaczna poprawa, ale teraz wszystko powraca. Staję przed wyborem- nic nie robić i pozwolić na to, żeby wydrapała sobie dziury, czy też zastosować sterydy i narazić po raz kolejny jej wątrobę na powolne wyniszczanie. Do tego dochodzi niemożność wykąpania zwierzaka...Co z tego, ze ma indywidualnie dobrany szampon, droższy niż kiedykolwiek kupiony kosmetyk dla mnie. Nie pomogła zmiana karmy, również dobranej do jej problemów ze skórą. Jestem załamana.

niedziela, 9 stycznia 2011

Pożyczalska

Mela źle znosi rozłąkę ze mną, chociaż nigdy nie miała z tym problemu. Mój dwudniowy wyjazd beze mnie skończył się tym razem odmawianiem jedzenia.  Ta zmiana w przeżywaniu pewnych sytuacji jest kolejnym dowodem na to, że psy tak jak ludzie zmieniają się. Kiedyś nie tęskniła, jadła jak zwykle, zachowywała się normalnie. Teraz tęskni, nie je, jest apatyczna.
Oczywiście wszystko wróciło do normy po moim powrocie.
Z racji tego, ze nie rozpakowałam torby z rzeczami, ale i pozwoliłam na to, żeby była rozpięta, po mojej wieczornej toalecie i powrocie do łóżka większość moich rzeczy z torby znalazłam w łóżku. Male przyniosła mi obowiązkowe skarpety, klapki kąpielowe, chusteczki, papier toaletowy. Nad ranem pod kołdrą znalazłam jeszcze parę rękawiczek.  Rewelacja!

Welcome