niedziela, 26 grudnia 2010

Smocze dzieci

Dziś na forum o cavalierach pojawiły się zdjęcia Smoczych dzieci. Zdjęć jest kilka, wszystkie opisane na forum, ale wklejam tu dla potomności:


sobota, 25 grudnia 2010

Hurra!

24 grudnia 2010 roku przyszły na świat maluszki:
2 dziewczynki i dwóch chłopców
- wszystkie tricolor.
Najśmieszniejsze jest to, że poprzedniej nocy śniło mi się, 
że urodziły sie maluszki 
a w wigiljiny wieczór mój brat ze swoja dziewczyną zakomunikowali, 
że spodziewają się dzidziusia!

niedziela, 19 grudnia 2010

1

Na kolejnym zjeździe miałam przyjemność pracować z Sheherezade, czyli Szeri- babcia mojego przyszłego maluszka. Cheri jest slowerką, bardzo przyjazna dla człowieka. Zna wiele sztuczek, które można między innymi wykorzystywać w dogoterapii.
Tu dosyć niefortunne zdjęcie- wygląda jak kosmita.


czwartek, 9 grudnia 2010

Wynik poszukiwań

Znalazłam!
Hodowla SZWAJCARIA CHODZIESKA spełnia moje oczekiwania.

Pani Beata jest przemiłą, aczkolwiek asertywna i konkretna osobą. Zostałam dyskretnie przepytana o warunki jakie mogę zapewnić pieskowi, wiele powiedziałam o sobie. Uzyskałam wszelkie potrzebne informacje. Wszystko  w duchu życzliwości i zaufania. I jestem oficjalna kandydatka na psią mamę dla maluszka !

Dla mnie priorytetem  będą predyspozycje psiaka, to znaczy, że moje marzenia nie muszą być spełnione, oby tylko piesio miał dobry start.
A marzenia- suczka tricolor. Zdarzyć może się wszystko. Może urodzą się same pieski, albo same suczki  kasztanowo-białe. Nigdy nie wiadomo. Może będzie to kasztanowo-biały chłopak? Tego nie wiem. Jestem gotowa na wszystko. Jak matka, która czeka na narodziny dzieciątka nie znając jego płci.
Jestem szczęśliwa!

Tutaj przykładowe zdjęcia dorosłych osobników: blenheim (taka jest mamusia) oraz tricolor (kolor tatusia).
Zdjęcia znalezione w internecie min. tutaj



środa, 8 grudnia 2010

Moje poszukiwania


Od kilku tygodni szukałam hodowli, z której mogłabym wziąć psa do kynoterapii. Nie było to łatwe z kilku powodów.  Najważniejszym było moje niezdecydowanie. Od zawsze myślałam o pudlu, ale po kilkunastu rozmowach ze szkoleniowcami, terapeutami i hodowcami doszłam do wniosku, że pudel nie jest dla mnie.Znaleźć odpowiednia hodowlę było bardzo trudno.

Po pierwsze- nie każda hodowla bierze udział w życiu forumowym, a co za tym idzie- nie ogłasza się na portalach społecznościowych.
Po drugie- nie każda hodowla posiada swoją stronę internetową.
Po trzecie- nie każda hodowla na swojej stronie wspomina o dogoterapii/kynoterapii.
Po czwarte- niewiele jest hodowli, w których u szczeniąt jest prowadzona wczesna stymulacja neurologiczna
Po piąte- większość hodowli stosuje zasadę- wydajemy szczeniaka w 8 tygodniu życia.

Ja potrzebuję psa, który do pracy będzie przygotowywany od urodzenia.

Wytypowałam trzy hodowle, do dwóch napisałam, od jednej otrzymałam odpowiedź, że miot będzie jesienią przyszłego roku. Pozostała mi trzecia hodowla....jutro napiszę jak to się skończyło....

wtorek, 7 grudnia 2010

Męczenie :)

Tak oto męczę się z duuzym psem. Przy dużym psie jestem mała i wywrotna. Pies się położył- ja razem z nim. Wymagam socjalizacji z dużymi psami i już. Tak oto został rozwiany mój dylemat- labrador, czy cavalier. Cavalier!

czwartek, 11 listopada 2010

ZMORA/Luna2

Imię: ZMORA vel Luna2
Pochodzenie: suka wieloowocowa, niepodobna zupełnie do nikogo, rodzice NN
Data urodzenia: NN ale lekarz oszacował rok narodzin na 2006
Kolor: rudy
Stan: suka sterylizowana,
Karma: Royal Canin Sensitiviti
Ulubione przysmaki: surowa marchew, papryka czerwona, kapusta pekińska
Ulubiona zabawka: skarpeta pańci i wszystko co aktualnie Mela ma przy sobie

Suka o charakterze cholerycznym. Zawsze skora do zabawy.W przeciwieństwie do Meli, boi się wszystkich dużych psów. Nie lubi wizyt sasaidki, która ma zwyczaj wchodzenia pbez pukania i pytania (zamiast Dzień dobry) " Jest ta cholera???".
Uwielbia ruch i bieganie. Biega bardzo szybko, po okręgu i daleko. Nigdy nie dogonił jej żaden pies. Początkowo nosiła imię Luna.
Zmora swoje imię zawdzięcza mojej babci Gieni. Mała Luna wszystko gryzła. Niszczyła zwłaszcza wszelkie przewodziki, sznurki i długie przedmioty. Babcia krzyczała na nią wtedy : Ty Zmoro!
Nawyki przeminęły, imię zostało. Aktualnie najposłuszniejszy pies w stadzie.

Główna wada: bardzo piskliwy głos i szczekanie na odwiedzających nas ludzi.

Zmorka nie jest stałym bywalcem domu, przychodzi do nas z moim ojcem  : do przedszkola- na pól dnia. Czuje się jak u siebie. Uznaje ją za psa swojego.

Welcome