Imię: Mela
Pochodzenie: hodowla Z Hetmańskiej Stanicy
Data urodzenia: 09.05.2005
Kolor: stalowo złota
Stan: suka sterylizowana, alergia na: kukurydzę, zboża, wieprzowinę, sierść świnek morskich, niezliczona ilość traw, pleśń, itd.
Karma: Royal Canin Sensitiviti
Ulubione przysmaki: surowa marchew, papryka czerwona, kapusta pekińska
Ulubiona zabawka: skarpeta pańci.
Suka o charakterze melancholicznym. Wydaje się jej, że jest duża. Żaden pies jej nie straszny. Da się powąchać tylko raz. Nachalnym osobnikom pokazuje zęby i skutecznie odstrasza. Woli ludzi niż psie stado.
Uwielbia spać. Śpi często i długo. Nie lubi wychodzić na spacery.
Status w stadzie: samica Alfa
Pages
Etykiety
moje psiaki
Badi
rozterki groomerki
azylanci
wierszyki
wystawy
szkolenia
mela
moje świnki/my cavies
edukacja z psem
przemyślenia
pogryzienia
szwajcaria
Airedale terrier
choroby genetyczne
dlaczego z rodowodem
egzaminy
fryzury
gadżety
imprezy
kumple
o mnie
problemy wychowawcze
profilaktyka pogryzień
różne
shih-tzu
socjal
urodziny
wakacje
zabawki
zdrowie
wtorek, 9 listopada 2010
Techniki spania
Kolejne sposoby spania dziewczynek. Mela uwielbia spać na naleśnika.Upycha się samoczynnie pod stertę czegokolwiek. Im ciemniej, ciaśniej i cieplej- tym lepiej.
Na zdjęciu poniżej sprawa nie wygląda jeszcze drastycznie....
..ale był sierpień i 31 stopni Celcjusza. Zwykle sterta jest wyższa i cięższa.
Wersja light zakłada spokojny wypoczynek u boku Zmory.Zmora preferuje pozycję : z głową w dół. Kiedyś upoluję fotkę.
Na zdjęciu poniżej sprawa nie wygląda jeszcze drastycznie....
..ale był sierpień i 31 stopni Celcjusza. Zwykle sterta jest wyższa i cięższa.
Wersja light zakłada spokojny wypoczynek u boku Zmory.Zmora preferuje pozycję : z głową w dół. Kiedyś upoluję fotkę.
poniedziałek, 8 listopada 2010
Kim jestem?
Od kilku miesięcy moja głowę zaczęła zajmować dogoterapia i tematy pokrewne. Psy uwielbiam, pracuję z nimi na co dzień. Skończyłam studia wyższe na kierunku pedagogika. Uwielbiam pracę z dziećmi. Jestem nauczycielem mianowanym. Pracowałam siedem lat w szkole podstawowej jako nauczyciel nauczania zintegrowanego w klasach I-III. Link do mojej szkoły jest TUTAJ. Zdarzyło się, że w tym czasie po długiej chorobie odeszła od nas moja suczka-znajda Luna (nazywana Luną 1). Wiedziałam, że chwilowo nie będę mogła posiadać psa, ale z psami chciałam mieć cały czas kontakt. Ukończyłam kurs groomingu typowo hobbystycznie i nigdy nie myślałam o tym, że będę strzyc psy zawodowo. Wcześniej pracowałam w Szkole Podstawowej nr 1 w Piasecznie. Z powodu bardzo złego samopoczucia i stopniowego nasilania się objawów chorobowych zdecydowałam o przerwaniu pracy. Dwa poważne pobyty w szpitalu, kilkunastu lekarzy i wreszcie trafna diagnoza.Wróciłam do domu rodziców. Okazało się, że w mieście, w którym mieszkam jedyna psia fryzjerka zachorowała i jest potrzeba wykonywania takich usług.
Obecnie od 5 lat wykonuję swoją pracę, od trzech lat w Przychodni dla małych zwierząt. Jako, że jest to praca dająca mi wielką satysfakcję, jednak równocześnie bardzo ciężka fizyczna praca zaczęłam zastanawiać się nad zmianami....chodzi o to, by połączyć wszystko co lubię (czyli dzieciaki i psy) i pracować:)
Tu będę sukcesywnie uzupełniać dane dotyczące mojej dotychczasowej edukacji i działań:
akcja letnia 1998
Kolonia zuchowa 328 WDH i GZ Horda Hufca Warszawa Centrum, "TYBET"- wychowawca kolonijny
1999
1-24.07.1999
Kolonia zuchowa 328 WDH i GZ Horda Hufca Warszawa Centrum, "UFO"- wychowawca kolonijny
1999-2000
Szkoła Podstawowa nr1 w Piasecznie- wychowawca klasy II, nauczyciel nauczania zintegrowanego
akcja letnia 2000
Kolonia zuchowa 328 WDH i GZ Horda Hufca Warszawa Centrum, "GRECJA"-instruktor do spraw programowych
23.07-11.08.2001
Kolonia zuchowa ATRAKOL- "Hogward"- instruktor do spraw programowych
2001
Uniwersytet Warszawski Wydział Pedagogiczny, kierunek pedagogika- ukończenie
2001-2003
29.06-20.07.2002
Kolonia zuchowa 328 WDH i GZ Horda Hufca Warszawa Centrum, "MARIAN JONES" - zastępca komendanta
27.06-11.07.2003
Kolonia zuchowa "TAJEMNICA KRÓLOWEJ HATSZEPSUT"- zastępca komendanta
2003
Podyplomowe Studium Polityki i Zarządzania Oświatą, Uniwersytet Warszawski- ukończenie
2000-2006
Szkoła Podstawowa im. Św. Franciszka w Warszawie- nauczyciel i wychowawca klas I-III
19.03.2011
Udział w warsztatach "Pies w terapii i edukacji" prowadzonych przez Fundację Terapeutyczną "Pies dla Stasia".
10.2010- 22.05.2011
Kurs kynoterapii/dogoterapii, Regionalne Centrum edukacji w Bydgoszczy, przy współpracy z Polskim Towarzystwem Kynoterapeutycznym
22.11.2011
Kurs "Animaloterapia w opiece paliatywnej" zorganizowany przez Fundację RAZEM ŁATWIEJ- Zwierzęta przelamują bariery.
Obecnie od 5 lat wykonuję swoją pracę, od trzech lat w Przychodni dla małych zwierząt. Jako, że jest to praca dająca mi wielką satysfakcję, jednak równocześnie bardzo ciężka fizyczna praca zaczęłam zastanawiać się nad zmianami....chodzi o to, by połączyć wszystko co lubię (czyli dzieciaki i psy) i pracować:)
Tu będę sukcesywnie uzupełniać dane dotyczące mojej dotychczasowej edukacji i działań:
akcja letnia 1998
Kolonia zuchowa 328 WDH i GZ Horda Hufca Warszawa Centrum, "TYBET"- wychowawca kolonijny
1999
Ukończenie Kolegium Nauczycielskiego w Warszawie, specjalność: nauczanie początkowe z wychowaniem przedszkolnym
1-24.07.1999
Kolonia zuchowa 328 WDH i GZ Horda Hufca Warszawa Centrum, "UFO"- wychowawca kolonijny
1999-2000
Szkoła Podstawowa nr1 w Piasecznie- wychowawca klasy II, nauczyciel nauczania zintegrowanego
akcja letnia 2000
Kolonia zuchowa 328 WDH i GZ Horda Hufca Warszawa Centrum, "GRECJA"-instruktor do spraw programowych
23.07-11.08.2001
Kolonia zuchowa ATRAKOL- "Hogward"- instruktor do spraw programowych
2001
Uniwersytet Warszawski Wydział Pedagogiczny, kierunek pedagogika- ukończenie
2001-2003
Gromada zuchowa "Leśne Stworki" przy Szkole Podstawowej im. św. Franciszka w Warszawie- drużynowa
29.06-20.07.2002
Kolonia zuchowa 328 WDH i GZ Horda Hufca Warszawa Centrum, "MARIAN JONES" - zastępca komendanta
27.06-11.07.2003
Kolonia zuchowa "TAJEMNICA KRÓLOWEJ HATSZEPSUT"- zastępca komendanta
2003
Podyplomowe Studium Polityki i Zarządzania Oświatą, Uniwersytet Warszawski- ukończenie
2000-2006
Szkoła Podstawowa im. Św. Franciszka w Warszawie- nauczyciel i wychowawca klas I-III
19.03.2011
Udział w warsztatach "Pies w terapii i edukacji" prowadzonych przez Fundację Terapeutyczną "Pies dla Stasia".
10.2010- 22.05.2011
Kurs kynoterapii/dogoterapii, Regionalne Centrum edukacji w Bydgoszczy, przy współpracy z Polskim Towarzystwem Kynoterapeutycznym
22.11.2011
Kurs "Animaloterapia w opiece paliatywnej" zorganizowany przez Fundację RAZEM ŁATWIEJ- Zwierzęta przelamują bariery.
środa, 29 września 2010
Bęc!
Nie, serce mi nie krwawi. Jest mi smutno, ale nie płaczę. Do nowego domu wyprowadziły się Aci i Baba. Piękne, grube, wychuchane. Były ze mną od początku. Trafiły do pani, która tak mocno przezyła śmierć świnki z krwotokiem. Niesmiało zapytała, czy mogłaby wziąć dwie, bo wie, że nie powinny zyć samotnie.
Nie mogłabym trafić na lepszą osobę.
Za każdym razem kiedy mój dom opuszczała jakakolwiek świnka czułam sie jak zdrajczyni. Na nic zapewnienia, że świnki nie zagłębiają się w to, z kim mieszkają, dlaczego opuszczają ten dom i ida do innego. Wiele razy doświadczałam tego, jak po wyjeździe na kilka dni i powrocie świnki nie reagowały na mnie tak samo jak przed wyjazdem. dla nich liczy sie ta osoba, którą znają (pamięć mają niestety krótką) i która daje jeść. Po moim pobycie w szpitalu bardziej cieszyły się na widok mojej mamy z marchewką w ręku, na moje wejście do pokoju nie reagowały. Cóż one mają za żywot...to kolejny powód zaprzestania hodowli. Mieszkają ciągle w tym samym miejscu. Uwięzione. Moje dwa razy w tygodniu (Badż częściej, bo ucieka :) ) biegają po pokoju. Panowie ganiają się w celach wiadomo jakich (bitka i kobitka), dziewczynki puszczane osobno szukają psów i nowych miejsc do obsiusiania. Słodko. Poza tym przytulanie na żądanie, ważenie, przegląd włosów, uszu i oczu, obcinanie paznokci. Nuda! Ja abym zwariowała. Teraz mam uroczą piątkę.
Nie mogłabym trafić na lepszą osobę.
Za każdym razem kiedy mój dom opuszczała jakakolwiek świnka czułam sie jak zdrajczyni. Na nic zapewnienia, że świnki nie zagłębiają się w to, z kim mieszkają, dlaczego opuszczają ten dom i ida do innego. Wiele razy doświadczałam tego, jak po wyjeździe na kilka dni i powrocie świnki nie reagowały na mnie tak samo jak przed wyjazdem. dla nich liczy sie ta osoba, którą znają (pamięć mają niestety krótką) i która daje jeść. Po moim pobycie w szpitalu bardziej cieszyły się na widok mojej mamy z marchewką w ręku, na moje wejście do pokoju nie reagowały. Cóż one mają za żywot...to kolejny powód zaprzestania hodowli. Mieszkają ciągle w tym samym miejscu. Uwięzione. Moje dwa razy w tygodniu (Badż częściej, bo ucieka :) ) biegają po pokoju. Panowie ganiają się w celach wiadomo jakich (bitka i kobitka), dziewczynki puszczane osobno szukają psów i nowych miejsc do obsiusiania. Słodko. Poza tym przytulanie na żądanie, ważenie, przegląd włosów, uszu i oczu, obcinanie paznokci. Nuda! Ja abym zwariowała. Teraz mam uroczą piątkę.
Mela od jakiegoś czasu przestaje się drapać. Nie ma bezpośredniego kontaktu z prosiakami, wiec jest o niebo lepiej.
a w klubie podobno jestem póki się nie wyczerpie limit składek, bo mam nadpłatę....no no no....
niedziela, 29 sierpnia 2010
ciąg dalszy
Pierwszy i najważniejszy powód, dla którego nie będzie więcej małych świnek.
Świnki to nie są przedmioty.
Zawsze zaczyna się od jednej-dwóch świnek. Kupuje sie jedną, albo dostaje. Potem drugą dla towarzystwa albo obie naraz. Pojawia się myśl, że przecież można by spróbować z hodowlą. Zdaje się, że dwie, trzy , cztery świnki wystarczą. Potem przy pierwszym miocie zostawia się najlepsza świnkę. Ciężko wybrać. Jest juz pięć. Szukamy partnera dla małej, bo zwykle jest to samiczka. Samca póki co nikt nie pożyczy, bo nie po to hodował, jak kiedyś miałam okazję czytać na forum dla hodowców, albo robił import, żeby teraz się nim dzielić. Było to dawno i nie wszyscy tak myślą, ale to akurat zapamiętałam. Pojawia się kolejny samiec. I tak dalej.
Założyłam sobie od początku jaką rasę będę hodować, jaki kolor, ile ich będzie (góra 10). Udało mi się spełnić wszystkie te kryteria.
Dzięki Bogu, że je spełniłam
. Wszystkie mieszkają ze mną w pokoju i mamy świetny kontakt. Może to zabrzmi dziwnie, ale są dla mnie osobami. Im są starsze tym lepiej reagują na moje nawoływanie i dotyk.
W hodowli świnek najniebezpieczniejsze jest to, że świnki są małe, a przez to pojawia się myślenie, że można mieć ich dużo. To błąd. Prędzej czy później jest problem z ilością świnek. Są takie, które nie nadają się do hodowli, maja błędy, są za stare, i tak dalej. Sio z hodowli.
Sprzedałam swoje najlepsze. Moje kochane staruszki i peciki zostały i zostaną ze mną do końca. Ich albo mojego-nigdy nie wiadomo kto pierwszy zejdzie z tego świata.
Przy dużej ilości świnek pojawia się myślenie, że można mieć jeszcze jedna, wymarzoną, bo przecież to tylko jedna. I z pięciu robi się dwadzieścia a potem czterdzieści. Pojawiają się problemy ze sprzedażą, pojawiają się różne ciemne typy ( o tym później), do których trafiają zwierzątka.
To nie dla mnie. Kto chce wszystkie rasy, wszystkie kolory, wszystkie nagrody-proponuję zajęcie się kolekcjonowaniem czegokolwiek (byle nie żywych zwierząt) lub pomoc specjalisty.
Lalki można dowolnie kupować, sprzedawać, odkładać do szuflady, tworzyć im historyjki, podbijać cenę, wyszukiwać ciekawe okazy i chwalić się nimi na zamkniętych forach. Dla panów mam świetne inne hobby-klocki lego dla dorosłych. Bomba!
Świnki to nie są przedmioty.
Zawsze zaczyna się od jednej-dwóch świnek. Kupuje sie jedną, albo dostaje. Potem drugą dla towarzystwa albo obie naraz. Pojawia się myśl, że przecież można by spróbować z hodowlą. Zdaje się, że dwie, trzy , cztery świnki wystarczą. Potem przy pierwszym miocie zostawia się najlepsza świnkę. Ciężko wybrać. Jest juz pięć. Szukamy partnera dla małej, bo zwykle jest to samiczka. Samca póki co nikt nie pożyczy, bo nie po to hodował, jak kiedyś miałam okazję czytać na forum dla hodowców, albo robił import, żeby teraz się nim dzielić. Było to dawno i nie wszyscy tak myślą, ale to akurat zapamiętałam. Pojawia się kolejny samiec. I tak dalej.
Założyłam sobie od początku jaką rasę będę hodować, jaki kolor, ile ich będzie (góra 10). Udało mi się spełnić wszystkie te kryteria.
Dzięki Bogu, że je spełniłam
. Wszystkie mieszkają ze mną w pokoju i mamy świetny kontakt. Może to zabrzmi dziwnie, ale są dla mnie osobami. Im są starsze tym lepiej reagują na moje nawoływanie i dotyk.
W hodowli świnek najniebezpieczniejsze jest to, że świnki są małe, a przez to pojawia się myślenie, że można mieć ich dużo. To błąd. Prędzej czy później jest problem z ilością świnek. Są takie, które nie nadają się do hodowli, maja błędy, są za stare, i tak dalej. Sio z hodowli.
Sprzedałam swoje najlepsze. Moje kochane staruszki i peciki zostały i zostaną ze mną do końca. Ich albo mojego-nigdy nie wiadomo kto pierwszy zejdzie z tego świata.
Przy dużej ilości świnek pojawia się myślenie, że można mieć jeszcze jedna, wymarzoną, bo przecież to tylko jedna. I z pięciu robi się dwadzieścia a potem czterdzieści. Pojawiają się problemy ze sprzedażą, pojawiają się różne ciemne typy ( o tym później), do których trafiają zwierzątka.
To nie dla mnie. Kto chce wszystkie rasy, wszystkie kolory, wszystkie nagrody-proponuję zajęcie się kolekcjonowaniem czegokolwiek (byle nie żywych zwierząt) lub pomoc specjalisty.
Lalki można dowolnie kupować, sprzedawać, odkładać do szuflady, tworzyć im historyjki, podbijać cenę, wyszukiwać ciekawe okazy i chwalić się nimi na zamkniętych forach. Dla panów mam świetne inne hobby-klocki lego dla dorosłych. Bomba!
sobota, 22 maja 2010
środa, 19 maja 2010
Subskrybuj:
Posty (Atom)
