środa, 10 marca 2010

Miot "I" łysieje

Mam powtórkę z łysienia jak to miało miejsce w przypadku Felicity i Fabricio. Felicita wyłysiała wówczas całkowicie, natomisat Fabi-cząstkowo. Dziś  zauważyłam, że łysieją dzieci Fabricio. W takim razie ma to związek z genami, zwłaszcza że tym razem nie łysieje podkarmiany sztucznie Indiana Jones, za to linieją te żywione z cyca mamy.( a wcześniej myślałam że to alergia na "sztuczne" mleko-w takim razie wykluczam alergię na mleko)
 Dała się sfotografować tylko INDIA, bo jak na młoda damę przystało umie się zachować w każdej sytuacji, a panowie mają "robaki w tyłku" i ustrzelenie foty graniczy z cudem.

Jestem ciekawa, czy łysienie będzie postępowało.

niedziela, 7 marca 2010

co lubię

Większość osób widząc pierwszy raz strzyżenie psa zadaje pytanie: a co z dużymi psami? Zdarzyło mi sie też, że pani obserwująca moją pracę zapytała nieśmiało:
- Przepraszam, a duże psy to pani tak...na trzeźwo strzyże?
Jako, że nie jestem pozbawiona poczucia humoru, a klientkę tez rozluźnić odpowiedzia chciałam wypaliłam:
- Nie, strzelam sobie setkę i do roboty!
-To znaczy....czy psy są na trzeźwo-doprecyzowała pani
-Aaa...co psy piją przed strzyżeniem to ja nie wiem-odpowiedziałam.

A tak na serio-wolę jednego dużego psa niż pięć małych. Powodów jest kilka. 
Pierwszy to taki, że duże psy są w większości pewne siebie i byle czego się nie boją. Oczywiście nie jest to regułą, ale na kilkanaście potężnych psów przychodzi tylko jeden, który jest agresywny podczas strzyżenia. Pomimo jego słusznej wagi jakoś sobie radzę ( z pomocą właściciela). Lękliwy sznaucer miniaturowy według mnie szybciej ugryzie niż  sznaucer olbrzym.
Powód drugi-najistotniejszy-ludzie inaczej wychowują psy duże niż psy małe. Podświadomie wiedzą, że kiedys piekny szczeniaczek urośnie, więc wymagają od niego więcej posłuszeństwa niż własciciele psa małego.

Do czego zmierzam....w moim mieście największą grupę psów agresywnych stanowią shih-tzu. Małe to , słodkie i piękne. Jak od tego czegokolwiek wymagać?
Wszystkie pogryzienia jakie mnie osobiście spotkały  były właśnie przez shih-tzu. O tej rasie na pewno jeszcze nie raz napiszę. Dziś doświadczyłam podrapania. Efekt powstał przy obcinaniu pazurków.  Paskudne..będzie się źle goić i będzie blizna.

sobota, 6 marca 2010

Maluszki z miotu "I"

Tez mają się nieźle.

piątek, 5 marca 2010

Kilka fotek

Maluchy rosną jak na drożdżach....
Oto Gucio zwany przez Martę WACIKiem

 
On rzeczywiście wygląda jak wacik!
a tu specjalna sesja Gieni-powstała w celu prezentacji jej czerwonych oczu...a właściwie różowych...

 

Oczywiście Zmorka tez musiała się zaprezentować...

 

A tutaj GAGA i prezentacja jej dodatkowego wirku


Tu stadko wacików ...czyli GAGA i GIENIA
 
Wacik  GUCIO od kilku dni zamieszkuje z FABRICIO. Świetnie się dogadują, oczywiście Fabri uczy wszystkiego co złe naszego maluszka...Oj, zanim trafi on do nowego domu to nasiąknie nasiąknie...nawykami Fabri.

sobota, 27 lutego 2010

Trudny poród...

Trzy tygodnie temu moja Baba zaczęła się dziwnie zachowywać. Kładła się na boku, albo na plecach i w dziwaczny sposób przebierała tylnymi nogami. Było to niepokojące na tyle, że poszłam z nią do lecznicy weterynaryjnej. Po wstępnych oględzinach stwierdziliśmy, że nie widać żadnych niepokojących objawów.świnka miała apetyt, piła wodę.
Karolina (Hodowla Pinacolada) powiedziała wtedy, że świnka prawdopodobnie za kilka dni będzie miała ciężki poród. Płody źle się ułożyły i świnka próbuje to zmienić. Terminu krycia nie widziałam, pozostało mi tylko czekanie. W środę wieczorem rozpoczął się poród. Wyszła głowa malucha, ale od samego początku wiedziałam, że Bab nie urodzi sama. Próbowałam pomagać jak się dało, wreszcie pojechałam do lecznicy. Po otworzeniu transportera okazało się, że Baba urodziła jednak (i na szczęście) własnymi siłami. Naszym oczom ukazał się wielki prosiak. Po zważeniu okazało się, że osiągnął wagę 200 gram. 
Zwykle świnki rodzące się u mnie w hodowli ważyły około 100 gram, a w ostatnim miocie po 120 gram, ale ten osobnik był ogromny.
Mierzył około 15 cm długości. Był martwy.
Kolor -lila, złoty, biały, tak jak świnka Gienia z miotu "G". 
Więcej maluchów nie było.
Długo zastanawiałam się, czy pokazać tu fotografię, ale dlaczego nie? Nie co dzień zdarza się, żeby świnka własnymi siłami zdołała wydać na świat takiego dziwaka. Szkoda malucha, ale najważniejsze, że Babie nic się nie stało, niepotrzebna była cesarka. Po kilku dniach stwierdzam, że Baba czuje się dobrze-je, pije, zachowuje się normalnie. Jestem szczęśliwa, że mimo wszystko dla niej ta historia skończyła się dobrze.

wtorek, 16 lutego 2010

A ja już piję!

Na szczęście tylko mleko i wodę!

 Z pozdrowieniami dla Marty, bo tym pijusem okazuje się GUCUIOSŁAW

wtorek, 9 lutego 2010

Źle zadawane pytania

Źle stawiane pytania powodują uzyskiwanie dziwnych odpowiedzi..

Dzwoni telefon:
-Dzień dobry, chciałbym umówić pieska
-Dzień dobry. Jaki to piesek?
-Biały!
-A konkretnie?
-Konkretnie PIKUŚ!

Welcome