wtorek, 17 marca 2009

co się jada mając 4 dni?


..jada się mleko z cycusia i wszystko co się znajdzie w misce...


poniedziałek, 16 marca 2009

piątek, 2 stycznia 2009

BADŻIDŻ MelaMi





BADŻIDŻ rośnie jak na drożdżach. Jest niezwykle przyjacielskim stworzonkiem. Ciągle gada, ciągle coś robi. Nie śpi z nami-przy nim nie mogą spać inni. Zaleca się do wszystkiego, co się rusza. Uwielbia wylegiwanie w moich ramionach. Lubi drapanie. Świnka-marzenie.

niedziela, 14 grudnia 2008

Biedne nóżki.....



Pies. Pięcioletni. Przychodzi do mnie od czterech lat. Od początku było widać, że coś jest nie tak z jego nogami. Coś było nie tak z jego skórą, włosami, a przede wszystkim z właścicielami. Z wielkim trudem dwa lata temu udało mi się namówić jego panią, wykształconą kobietę na leczenie psa. Zaczęli od skóry. Trwało to rok, ale przyniosło efekty. Pani jednak przestała się u mnie pojawiać. Zaczęła wysyłać na strzyżenie psiaka swojego małoletniego syna.  Syn małomówny, ani dzień dobry, ani rozmowny. Dziś przejęty. Pies ledwo chodzi, ledwo stoi. Wszelkie zabiegi pielęgnacyjne są dla niego cierpieniem. Nie życzy sobie dotykania chorych, powyginanych łap, paznokcie ekstremalnie przerośnięte. Nie mam mowy o podnoszeniu psa, podnoszeniu łap... Nawet nasza pomoc weterynaryjna boi sie psa dotykać. Wszystko w nim trzeszczy, dosłownie. Słychać każdą kość, mam wrażenie, że go skrzywdzę samym dotykiem.
Doszłam do wniosku, że pewną ulgę może psu przynieść położenie go na plecach. Ryzykowałam. uważam, że to najgorsza rzecz, jaka fryzjer może zafundować zestresowanemu psu. Chłopak stwierdził, że to się nie uda i tylko Sokratesa rozwścieczymy.
Udało się!
Pies poczuł, że to nie boli, łapy zostały odciążone. Mogłam bezpiecznie wystrzyc brzuch. Mogłam wygolić łapy. Pierwszy raz był spokojny.
Jeden z lekarzy, z którym pracuję bardzo przejął się losem psa i zabrał go na konsultację. Prawdopodobnie jest to zanik mięśni. Wydał leki. Chłopak cały czas powtarzał, że pies już przyjmował leki i nie pomaga. Próbował powiedzieć, że leczenie nic nie da. Tak, trudno rozmawiać z dzieckiem. Gdzie są opiekunowie? Z moich doświadczeń wynika, ze trudno będzie nakłonić Państwa do podjęcia jakichkolwiek działań zmierzających do poprawy losu tego psiaka. Nasza dobra wola-obniżenie kosztów leczenia i pielęgnacji nic nie zmieniają. Mam nadzieję, że może tym razem będzie inaczej...

niedziela, 16 listopada 2008

Kiedy pańci nie ma w domu....





...a czujemy się samotni, wtedy szukamy swojego towarzystwa. I przytulić się można, i sesja wylizywania zapewniona...
DARIO i ZMORA

wtorek, 21 października 2008

piątek, 29 sierpnia 2008

Strzyżenie jest straszne part1

Z punktu widzenia psa- strzyżenie jest straszne!
 Można troszkę złagodzić psi stres, ale tylko troszkę.

Wysokość.
Małe psy lepiej znoszą wstawianie na stół niż te większe. Małe psy są często brane na ręce, te ciut większe- troszkę rzadziej, ale kiedyś za młodu też bywały w opiekuńczych ramionach właścicieli. Olbrzymy na stole panikują, dlatego stół dla nich powinien być obniżany. Jeśli nie mam możliwości -strzygę po prostu na podłodze. Psy ras olbrzymich nie uciekają, nie warczą, nie gryzą. Przynajmniej te, które przychodzą do mnie.
Małym psom (pod kontrolą) pozwalam niby przypadkiem zbadać, że stół kiedyś się kończy. Takie doznanie powoduje, że pies nie ma ochoty wiercić się po całej powierzchni, a jedynie w okolicach środka (jeśli mówimy o wiercidupkach).Stół musi być stabilny i podgumowany. Psy wpadają w panikę, jeśli czują, że podłoże ucieka im spod łap. Pięknie widoczne jest to u lekarzy weterynarii. Lekarze muszą mieć swoje stoły takie a nie inne, żeby łatwo było utrzymać je w czystości, ale psia wizyta na takim stole kończy się zwykle paniczną ucieczką, próbami panicznego czepiania za pomocą pazurów, które nic nie dają. Pies zaczyna się przewracać i wpada w jeszcze większą panikę.
Pięknie widać to na przykładzie obcinania pazurów-ten sam zabieg psy lepiej znoszą na stole podgumowanym niż na metalowym. Stabilność= większy spokój.

Welcome