Życie toczy się dalej.
Badi bardzo spoważniał- nie jest już tym małym łobuziakiem o rozbieganych oczkach. Jego charakter uznaję za ustabilizowany. Pewnie niewiele już się zmieni. Jest przesłodki, kocha ludzi, dzieci, koty i psy.
Nie lubi popisywać się sztuczkami. Nadal zjada wszystko co pysznego znajdzie na dworze. Nie choruje. Nie przepada za czesaniem, ale musi to znosić :)
Więcej czasu spędza na spaniu.
Kocha tarzanki w wielbłądzich kupach (mieszkamy nieopodal terenu, na którym kilka razy w roku przyjeżdża cyrk).
Mela ma się nie najlepiej.
Trzy tygodnie temu zaczęła utykać na jedyną zdrową tylną nogę. Właściwie nóżka jej się podwijała. Leki przeciwzapalne i ...nic.Poleciała jej druga rzepka. Operacji nie będzie- orzekli lekarze wspólnie ze mną, bo po pierwsze do operacji przydałaby się chociaż jedna , na której mogłaby się podpierać; po drugie- po przebojach i podwójnej operacji poprzedniej nogi i osłabionych kościach (całe życie na sterydach z powodu strasznej alergii) jestem pełna obaw.
Mela ma bardzo zniekształcone ciało- umięśnioną krótką szyję, przebudowany przód, źle stawia przednie nogi. Chodzi o tyle, o ile potrzebuje przemieścić się do zrobienia siku.
Skacze, upada. Wszędzie ją nosimy. W domu po podłodze nie chodzi wcale, ma trudności w utrzymaniu równowagi podczas jedzenia.
Tu miała lepszy dzień. Ostrzygłam jej nóżki, bo w domu cały czas leży a czesanie zmierzwionych włosów sprawia jej dodatkowy ból. Nie mówiąc już o tym, że nie może stać, w związku z tym strzyżenie też poszło
koszmarnie.
Pages
Etykiety
moje psiaki
Badi
rozterki groomerki
azylanci
wierszyki
wystawy
szkolenia
mela
moje świnki/my cavies
edukacja z psem
przemyślenia
pogryzienia
szwajcaria
Airedale terrier
choroby genetyczne
dlaczego z rodowodem
egzaminy
fryzury
gadżety
imprezy
kumple
o mnie
problemy wychowawcze
profilaktyka pogryzień
różne
shih-tzu
socjal
urodziny
wakacje
zabawki
zdrowie
sobota, 26 października 2013
poniedziałek, 2 września 2013
Airedale terrier
Od kilku lat strzygę przepiękną, mądrą i miłą aierdale terrierkę GIN &TONIC Aluzja. Zwyciężczyni Polski z 2003 roku mieszka sobie i ma za nic swoje przeszłe osiągnięcia wystawowe. Trudno uwierzyć, że Ginger w lipcu skończyła 14 lat. Trudno też uwierzyć, że przez te kilka lat nie zrobiłam jej ani jednego zdjęcia.
To obok pochodzi z hodowli ALUZJA.
Dzięki Ginger wgłębiałam się w tajniki strzyżenia tego typu teriera. Strzyżenia- bo suczka zakończyła karierę wystawową i taką decyzje podjęli nowi właściciele.
Pozwalam sobie na pokazanie zdjęć, które są według mnie nie tylko przepiękne, ale przepełnione miłością. Równocześnie pokazują o co chodzi w profilowaniu głowy airedela.
Wszystkie zdjęcia artystyczne są autorstwa ANNA TITOVA
To obok pochodzi z hodowli ALUZJA.
Dzięki Ginger wgłębiałam się w tajniki strzyżenia tego typu teriera. Strzyżenia- bo suczka zakończyła karierę wystawową i taką decyzje podjęli nowi właściciele.
Pozwalam sobie na pokazanie zdjęć, które są według mnie nie tylko przepiękne, ale przepełnione miłością. Równocześnie pokazują o co chodzi w profilowaniu głowy airedela.
Wszystkie zdjęcia artystyczne są autorstwa ANNA TITOVA
niedziela, 1 września 2013
Łobuz
Nie często zdarzają się zamówienia specjalnych fryzur. Zwykle instrukcje ograniczają się do : "na goło", "na misia" lub "tylko podciąć". Właścicielka Łobuza zawsze wyraża chęć ostrzyżenia psiaka "na łobuza" właśnie.
Ma być zawadiacko i dowcipnie.
Przyznaję, że za każdym razem troszkę modyfikuję fryzurę- tym razem wyszło prawie idealnie.
Ma być zawadiacko i dowcipnie.
Przyznaję, że za każdym razem troszkę modyfikuję fryzurę- tym razem wyszło prawie idealnie.
niedziela, 16 czerwca 2013
Szkolenie-seminarium
Seminarium "Psychologia i pielęgnacja kota" z Jeremiaszem P. Grądkowskim
Pojechałam głównie po to, żeby bardziej poznać persy i egzotyki. Było fajnie, ale nie szałowo.Polecam głównie osobom, które nie wiedzą nic o kotach.
poniedziałek, 27 maja 2013
Miećka!
A mówiłam, że kiedyś zamieszkam z egzotykiem?
Oto Miećka!
Garfildowa dziewczyna ruda pręgowana.
Mała puchata kulka, która dzielnie pomaga mojemu ojcu w zmaganiach z Alzheimerem. Wszędzie jej pełno. Przyjechała 12 maja.
Oto Miećka!
Garfildowa dziewczyna ruda pręgowana.
Mała puchata kulka, która dzielnie pomaga mojemu ojcu w zmaganiach z Alzheimerem. Wszędzie jej pełno. Przyjechała 12 maja.
środa, 1 maja 2013
Kleszcze-pogromcy groomerów.
Padłam! Znalazłam kilka stron salonów groomerskich, na których tłustym drukiem napisane jest, że PSY Z KLESZCZAMI NIE BĘDĄ PRZYJMOWANE. Powody? Dla bezpieczeństwa fryzjera...przepraszam...Groomera.
Bo kleszcze przenoszą bardzo groźne choroby. I chodzi o to, żeby strzygący się nie zaraził, zakaził i żeby mógł strzyc do końca swoich dni. I jeszcze informacja, że groomer nie usuwa kleszczy. Logiczne.
Mam pytanie takie: czy nawet gdyby usunął, to się zarazi? Będzie robił to palcami, że istnieje takie prawdopodobieństwo? O kleszczykach, pęsetach nie słyszał? Albo o super-nowoczenej-metodzie wymrażania kleszcz przed usunięciem? (to ostatnie według mnie jest jawnym nabijaniem kasy producentowi).
Kleszcza jeśli się go znajdzie należy usunąć. Nie jest to trudne. Z racji tego, że kleszczy usuwałam już niemało śmiem twierdzić, że jedyną trudnością jest wybranie metody utylizacji stwora.Osobiście spuszczam w toalecie. Rozgniatanie nie jest estetyczne ( i trzeba posprzątać), na ogień i alkohol odporne, Fiprexów do spryskania zwyczajnie szkoda. Płyną sobie w siną dal, z kosza nie wyjdą, jeśli nie zostaną tam wrzucone. I tyle . Pozostaje poinformowanie właściciela zwierzaka o możliwych objawach wskazujących na zarażenie psa babeszjozą i tyle.
A może zwyczajnie nie chce im się pracować? Dla mnie jest to podejście nieprofesjonalne i tyle.
Bo kleszcze przenoszą bardzo groźne choroby. I chodzi o to, żeby strzygący się nie zaraził, zakaził i żeby mógł strzyc do końca swoich dni. I jeszcze informacja, że groomer nie usuwa kleszczy. Logiczne.
Mam pytanie takie: czy nawet gdyby usunął, to się zarazi? Będzie robił to palcami, że istnieje takie prawdopodobieństwo? O kleszczykach, pęsetach nie słyszał? Albo o super-nowoczenej-metodzie wymrażania kleszcz przed usunięciem? (to ostatnie według mnie jest jawnym nabijaniem kasy producentowi).
Kleszcza jeśli się go znajdzie należy usunąć. Nie jest to trudne. Z racji tego, że kleszczy usuwałam już niemało śmiem twierdzić, że jedyną trudnością jest wybranie metody utylizacji stwora.Osobiście spuszczam w toalecie. Rozgniatanie nie jest estetyczne ( i trzeba posprzątać), na ogień i alkohol odporne, Fiprexów do spryskania zwyczajnie szkoda. Płyną sobie w siną dal, z kosza nie wyjdą, jeśli nie zostaną tam wrzucone. I tyle . Pozostaje poinformowanie właściciela zwierzaka o możliwych objawach wskazujących na zarażenie psa babeszjozą i tyle.
A może zwyczajnie nie chce im się pracować? Dla mnie jest to podejście nieprofesjonalne i tyle.
poniedziałek, 11 marca 2013
Prawie rosyjski toy;)
Podobno prawdziwy wygląda tak:
A to odnalezione zdjęcie małej Zmory, pierwszego dnia w naszym domu:
coś w tym jest...
I mam jeszcze takie zdjęcie:
A to odnalezione zdjęcie małej Zmory, pierwszego dnia w naszym domu:
coś w tym jest...
I mam jeszcze takie zdjęcie:
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















