Kica Kocia znalazła domek dzięki umieszczonemu ogłoszeniu w lecznicy weterynaryjnej. Rankiem przyszła pani z pytaniem, czy ta kicia jest jeszcze do wzięcia, bo syn się zakochał... Po południu przyszedł syn- lat około 20. Kicia zamieszkała w domku z ogrodem wraz z dwoma kastratami i psami. Jesteśmy w kontakcie z właścicielami.
Zaraz po świętach przygarnęłam dorosłą kicię, która okazała się później kastrowanym kocurem. Wspaniałym, majestatycznym, niezwykle grzecznym. Sąsiadka go dokarmiała przed blokiem, a on chodził ze mną i z moimi psami dwa razy dziennie na długie spacery po mieście... Przed kolejną falą mrozów zabrałam go do domu i nazwałam Akim ( a kim ty jesteś kotku?).
Kotek ma same zalety. Pieszczoch, mruczuś, nie chodzi po meblach, itd... Nikt go nie chciał, ogłoszenia o znalezieniu nie działały...
Az pewnego dnia do przychodni przyszła pani, która straciła starego kota, a jej drugi kot strasznie boleśnie utratę towarzysza przeżywa... W przyszłym tygodniu dowiem się, jak przebiegło adoptowanie do nowych warunków. Ten kot był kotem z moich marzeń, ale nie mogę mieć na stałe więcej zwierząt.
Tymczasem Badi odpoczywa....
Pages
Etykiety
moje psiaki
Badi
rozterki groomerki
azylanci
wierszyki
wystawy
szkolenia
mela
moje świnki/my cavies
edukacja z psem
przemyślenia
pogryzienia
szwajcaria
Airedale terrier
choroby genetyczne
dlaczego z rodowodem
egzaminy
fryzury
gadżety
imprezy
kumple
o mnie
problemy wychowawcze
profilaktyka pogryzień
różne
shih-tzu
socjal
urodziny
wakacje
zabawki
zdrowie
niedziela, 17 lutego 2013
wtorek, 29 stycznia 2013
A dziś Renata z hodowli DOMISIE, jej Siska oraz duet ja i Badi przeprowadziliśmy
doskonalenie zawodowe dla nauczycieli
"Wprowadzenie do kynoterapii- zajęcia z udziałem zwierząt".
Mam mnóstwo przemyśleń "po", pies zmęczony podróżą, ja- zmęczona emocjonalnie.
Jestem zdziwiona jak duży jest głód wiedzy na temat dogo/kynoterapii wśród nauczycieli. Obracając się przez te trzy lata w środowisku kynoterapeutów jakoś tak obrosłam w temat i wszystko było dla mnie oczywiste.
A pedagodzy są głodni i chcą więcej, chcą spotkań w szkołach i zajęć! Jestem dobrym teoretykiem, praktyk ze mnie żaden. Miałam sobie to wszystko odpuścić, ale czas usiąść i pomyśleć.
niedziela, 13 stycznia 2013
Śnieg
Psiaki uwielbiają śnieg. No, może nie wszystkie, bo Zmorka raczej nie przepada. Ma tak chude nóżki, że najmniejsza jego ilość powoduje marznięcie.
Badi lubi śnieg pod warunkiem, że jest go duużo.
Dziś jest dużo.
Mały zamienił się w latającego psa. Wszędzie mu się spieszy, wszędzie leci.
24 grudnia skończył dwa lata. Co mogę o nim dziś powiedzieć?
Jest psem żywiołowym, bardzo wesołym i zawsze zadowolonym. W ciągu ostatniego roku zmężniał i wygląda jak dorosły pies. Stwierdzam też, że zwiększył cierpliwość i jest jeszcze bardziej posłuszny. Ma zawsze wiele do powiedzenia, niezmordowany w zabawie. Kocha wszystkich a najbardziej dzieciaki i koty. Ot, Badzik.
Badi lubi śnieg pod warunkiem, że jest go duużo.
Dziś jest dużo.
Mały zamienił się w latającego psa. Wszędzie mu się spieszy, wszędzie leci.
24 grudnia skończył dwa lata. Co mogę o nim dziś powiedzieć?
Jest psem żywiołowym, bardzo wesołym i zawsze zadowolonym. W ciągu ostatniego roku zmężniał i wygląda jak dorosły pies. Stwierdzam też, że zwiększył cierpliwość i jest jeszcze bardziej posłuszny. Ma zawsze wiele do powiedzenia, niezmordowany w zabawie. Kocha wszystkich a najbardziej dzieciaki i koty. Ot, Badzik.
piątek, 11 stycznia 2013
z Zosią
Zdecydowanie pilotem do Badiego jest piłka, ewentualnie rękawiczka. Właściwie może to być cokolwiek, czemu w ciągu zaledwie kilku minut nadamy wysoką wartość (czytaj: to jest moje, a nie twoje hehe).
Wizyta Zosi była okazją do wielu zabaw.
Wizyta Zosi była okazją do wielu zabaw.
piątek, 14 grudnia 2012
sobota, 8 grudnia 2012
Kicia Kocia
Kicia Kocia, Rysia, Dzidzia, Kota-Palikota... Kot o dwóch osobowościach.
W domu- demon zabawy, nie-przytulak, niezależny bandyta. Do Meli nie podchodzi. Mela skutecznie nauczyła wszystkie kotki, że do niej podchodzić nie wolno. Melę kot oszczędza.
Z Badim bardzo się kochają często razem śpią, ale generalnie roznoszą dom. Zabawy polegają na gonitwach wzajemnych i atakach pozorowanych (przez Badiego) i prawdziwych w wykonaniu Dzidzi.
Kot podczas ucieczek wrzeszczy, podczas dotykania go przez psa- miauczy. Po chwili kot goni psa.
Oczywiście podczas ucieczek suną ślizgiem, przewracają się i kotłują. Momentami psychicznie siadam.
Boję się, że robią sobie krzywdę.
W szale zabawy rzuca się na kapcie, nogi i ręce. Nie bawię się z nią przy użyciu palców. Stosujemy wszelkie zabawki, zwykle najprostsze- sznurki, papierki, światełka, piłeczki. W szle zabawy i tak się rzuca i gryzie, po chwili jej przechodzi.
Pozytywy?
Pięknie korzysta z kuwety.
Oszczędza firanki.
Używa drapaka.
W pracy- zupełnie inne zachowania. Kicia przychodzi na kolana(ale tylko do mnie). Prawdopodobnie boi się zastrzyków i nieprzyjemności związanych z chorowaniem. Czuje się tam w miarę swobodnie, ale głównie śpi- jak to kot. Interesuje się innymi zwierzętami. Do kotów podchodzi ostrożnie, ale jest bardzo nimi zainteresowana. Przychodzące duże psy uważnie obserwuje i nie życzy sobie, by podchodziły, małe psy toleruje. Oczywiście powiększa swoją objętość, ale daje się obwąchać i odchodzi. Jeszcze nie widziałam, by zaatakowała.
Czytam mnóstwo informacji na temat wychowywania kotów i zdaje się, niewiele mogę zrobić. Czas pokaże kim będzie. Nie wiem czy u mnie zostanie, bo mam podstawy by twierdzić, że zaczyna się u mnie rzut alergii na kota. Alertec dziś pomógł. Ale czy to przez kota? Kilka lat temu tak reagowałam, na persy w pracy kicham i prycham, a od trzech dni mnie dusi....
...poczekamy zobaczymy...
O kotach nie wiem nic...chętnie się dowiem....
W domu- demon zabawy, nie-przytulak, niezależny bandyta. Do Meli nie podchodzi. Mela skutecznie nauczyła wszystkie kotki, że do niej podchodzić nie wolno. Melę kot oszczędza.
Z Badim bardzo się kochają często razem śpią, ale generalnie roznoszą dom. Zabawy polegają na gonitwach wzajemnych i atakach pozorowanych (przez Badiego) i prawdziwych w wykonaniu Dzidzi.
Kot podczas ucieczek wrzeszczy, podczas dotykania go przez psa- miauczy. Po chwili kot goni psa.
Oczywiście podczas ucieczek suną ślizgiem, przewracają się i kotłują. Momentami psychicznie siadam.
Boję się, że robią sobie krzywdę.
W szale zabawy rzuca się na kapcie, nogi i ręce. Nie bawię się z nią przy użyciu palców. Stosujemy wszelkie zabawki, zwykle najprostsze- sznurki, papierki, światełka, piłeczki. W szle zabawy i tak się rzuca i gryzie, po chwili jej przechodzi.
Pozytywy?
Pięknie korzysta z kuwety.
Oszczędza firanki.
Używa drapaka.
W pracy- zupełnie inne zachowania. Kicia przychodzi na kolana(ale tylko do mnie). Prawdopodobnie boi się zastrzyków i nieprzyjemności związanych z chorowaniem. Czuje się tam w miarę swobodnie, ale głównie śpi- jak to kot. Interesuje się innymi zwierzętami. Do kotów podchodzi ostrożnie, ale jest bardzo nimi zainteresowana. Przychodzące duże psy uważnie obserwuje i nie życzy sobie, by podchodziły, małe psy toleruje. Oczywiście powiększa swoją objętość, ale daje się obwąchać i odchodzi. Jeszcze nie widziałam, by zaatakowała.
Czytam mnóstwo informacji na temat wychowywania kotów i zdaje się, niewiele mogę zrobić. Czas pokaże kim będzie. Nie wiem czy u mnie zostanie, bo mam podstawy by twierdzić, że zaczyna się u mnie rzut alergii na kota. Alertec dziś pomógł. Ale czy to przez kota? Kilka lat temu tak reagowałam, na persy w pracy kicham i prycham, a od trzech dni mnie dusi....
...poczekamy zobaczymy...
O kotach nie wiem nic...chętnie się dowiem....
czwartek, 22 listopada 2012
po zabiegu
Rysia dość szybko wybudziła się z narkozy. Wczoraj była troszkę obolała i rozdrażniona, ale już jest dobrze. Opanowała chodzenie w kołnierzu zabezpieczającym szwy, nauczyła się w nim skakać. Głównie odpoczywa. Dużo pije i ładnie je. Pozwala naświetlać ranę lampą Bioptron Zepter.
Psy wspaniałomyślnie nie przeszkadzają jej w egzystencji i nie chcą lizać rany.
Rankiem patrzę, a kotka na ulubionym maminym fotelu. Pytam, czy chciała wejść.
- Nie, siedziała u mnie na kolanach- odpowiada Wanda
-Dopominała się?
-Nieee....ale tak siedziała i patrzyła, to ją wzięłam- odpowiedziała Wanda "która nie lubi kotów".
Gdyby kicią nie interesował się bardzo poważnie pewien pan ginekolog z Łodzi, to kto wie...może by została u nas?
Psy wspaniałomyślnie nie przeszkadzają jej w egzystencji i nie chcą lizać rany.
Rankiem patrzę, a kotka na ulubionym maminym fotelu. Pytam, czy chciała wejść.
- Nie, siedziała u mnie na kolanach- odpowiada Wanda
-Dopominała się?
-Nieee....ale tak siedziała i patrzyła, to ją wzięłam- odpowiedziała Wanda "która nie lubi kotów".
Gdyby kicią nie interesował się bardzo poważnie pewien pan ginekolog z Łodzi, to kto wie...może by została u nas?
Subskrybuj:
Posty (Atom)










