wtorek, 7 sierpnia 2012

Nowy kotek

Od wczoraj jest z nami mały kocurek. Kolejna ofiara wakacji. Podrzucony do ogródka. Bez pcheł, pasożytów. Z koszmarnym kocim katarem. Objęty został szczególną opieką. W ciągu dnia chodzi do mnie do pracy, do przychodni. Dostaje zastrzyki, karmimy, zakraplamy oczy. Wieczorem wracamy do domu. Kicha, rzęzi., lecą mu gluty z nosa. dziś wygląda lepiej niż wczoraj- jego oczy nie przypominają już dojrzałych wiśni, ale za to ma biegunkę.  Nie wiemy wszak co jadł wcześniej. Według mnie- ciągnął maminego cyca i nie był dokarmiany czymkolwiek. Nie potrafię inaczej wytłumaczyć jego sterczących kości i szukania sutków nawet u obcych psów.
Meli jego obecność zwisa, o ile do niej nie podchodzi.
Badi jest zachwycony. Pilnuje, pielęgnuje i przytula. Śpią razem. Dobrze, że koci katar nie jest groźny dla psów.
Kotek został nazwany Sleepek. ciągle śpi i ma białą łatę na brzuchu w kształcie majtek. Właściwie chcieliśmy nazwać go String, ale Sleepek brzmi lepiej.
Kocio nie boi się żadnych psów (dziś uczestniczył aktywnie w strzyżeniu sznaucera olbrzyma), odważnie zwiedza pomieszczenia. Jakby wszystkiego było mało- dziś zaliczył też wpadnięcie do wiadra  z wodą i środkiem do dezynfekcji. Jak śliwka w kompot, później płukanie i suszenie. Oj, będzie miał chłopak barwne życie.
SZUKA NOWEGO DOMU!!!

czwartek, 26 lipca 2012

Grandzia już następnego dnia znalazła nowy dom. Wzięli ją państwo, którzy stracili poprzedniego kota. Zadowoleni, uśmiechnięci, szczęśliwi.
Ta mała kruszynka sprawiła, że inaczej "paczę" na koty. Kto wie, może kiedyś....


wtorek, 24 lipca 2012

Grandzia

Oto Grandzia, którą dziś rano w drodze do pracy ściągnęłam z krzaków przy ruchliwej ulicy. Mała ma około osiem tygodni, czyste futerko, czyste uszy bez pasożytów, duży apetyt i umie korzystać z kuwety. Nie boi się psów, cały dzień spędziła ze mną w lecznicy. Grandzia oczywiście grandzi.


Szukam dla niej nowego domu, bo z nami zostać nie może.

Nad jeziorem

Nad jeziorem było fajnie. Piękna działka w lesie, ogrodzony teren. Szaleństwa. Bieganie, obszczekiwanie wszystkich intruzów, polowanie na żaby i motyle. Badi wreszcie przekonał się do zbiorników wodnych, jednak wyłącznie w koniecznym zakresie. Konieczny zakres- wejść na głębokość pozwalającą na wyjęcie badyla do aportowania. Technika wyjmowania badyla z wody? Dowolna, byleby nie zamoczyć pyska- najlepiej przy pomocy sprytnej zwinnej łapy uderzać badylek i przybliżać go coraz bliżej brzegu jeziora. Kiedy badylek jest na brzegu-pochwycić i przynieść. Da się bez zamaczania? Da się!




 Co innego Mela- tym razem sama wchodziła do wody i pływała mimo, że nie było wcale upalnie. Później obowiązkowe panierkowanie.


P.S. Mela przedłużyła swój pobyt nad jeziorem o kolejnych kilka dni.

niedziela, 15 lipca 2012

Jak zdrówko?

W związku z przypadłością Badiego, której za chorobę nie uznano postanowiłam, że będę psom gotować! W ciągu tego czasu, który minął od otrzymania badan stwierdzam co następuje- Badiemu najlepiej służy jedzenie gotowane, przyrządzone przez pańcię. Przytył do siedmiu kilogramów dwieście, zniknęły sterczące kości, zdecydowanie poprawił się włos. Staram się urozmaicać dietę. żeby nie wiem jaka kto karmę reklamował zasada jest chyba taka jak w kosmetyce- nie każdy specyfik dla każdego.
Właśnie wróciliśmy z hodowli Szwajcaria Chodzieska, gdzie usłyszałam, że pies jest w świetnej kondycji i jest dobrze utrzymany. To miłe. Typ też podobno niezły, ale to już nie moja zasługa, tylko jego  rodziców.


Od lewej(góra) mama Badzika- Zulejka, Ginger, Lusi
dół- Gucio, Mimi (młodsza ciotka Badzika), Badi i Diego, słowem- prawie Rodzinka.

Rodzice Badiego czyli   ZULEJKA Bravo Gerda oraz GERALT King's Dog zostali przebadani genetycznie pod kątem Episodic Falling (epizodyczne upadanie) i Curly Coat & Dry Eye Syndrom (Syndrom kręconej sierści i suchego oka),MVD (niedomykalność zastawki mitralnej) oraz PL (wywichnięcia rzepki). Oba psy są wolne od tych chorób. I uprzejmie proszę odpieprzyć się od hodowców i odszczekać wszystko to, co namąciliście w tym temacie za ich i moimi plecami. 

poniedziałek, 2 lipca 2012

Sławek

Od ponad roku na spacerach spotykamy Pana Sławka, cierpiącego na chorobę psychiczną. Pan Sławek, dla mnie po prostu Sławek- jest szczęśliwym dzieckiem natury. Przebywanie z psami daje mu dużo radości. Dzięki psom Sławek może nawiązywać swobodne relacje z ludźmi. Są dni fajne i bardzo trudne. Z Badim i Melą (która go akceptuje), życie staje się łatwiejsze...



niedziela, 24 czerwca 2012

cd

Kolejne wieści od lekarza, który jak do tej pory jest dla mnie wielkim autorytetem. Jest dociekliwy, skromny i twierdzi, że uczy się cały czas. Zadzwonił do mnie w sprawie omówienia wyników. Powiedział, jak wszyscy do tej pory, że wyniki są dziwne, ale nie będzie ryzykował jakiegokolwiek leczenia. Póki co wstrzymałby się z robieniem innych badań. Według doktora Badzik jest cavalierowym odpowiednikiem owczarków niemieckich, które maja w młodym wieku podobne objawy- są szczupłe, jedzą mało, sporadycznie mają zaburzenia jelitowe. W związku z tym proponuje zacząć od spraw najprostszych- od zmiany karmy a po dwóch miesiącach powtórzyć wyniki. Jutro zamawiam Meradog. Zobaczymy.
Badzik tryska energią, ostatnio odkrył dobrodziejstwa ringo.
Doktor nie omieszkał zapytać o zdrowie Meli. Mela po ostatnich wilgotnych dniach nie używa nóżki.
Widzę duże zmiany w jej zachowaniu- na niekorzyść. Krótko mówiąc zrobiła się upierdliwym Yorkshire TRROREM i chwilami mam dosyć jej wymuszeń, fochów i dziwactw.


Tylko Zmora jest psem"którego nie ma". Gdyby nie odwiedzający nas goście nie wiedziałabym, że istnieje.

Welcome