Pages
Etykiety
moje psiaki
Badi
rozterki groomerki
azylanci
wierszyki
wystawy
szkolenia
mela
moje świnki/my cavies
edukacja z psem
przemyślenia
pogryzienia
szwajcaria
Airedale terrier
choroby genetyczne
dlaczego z rodowodem
egzaminy
fryzury
gadżety
imprezy
kumple
o mnie
problemy wychowawcze
profilaktyka pogryzień
różne
shih-tzu
socjal
urodziny
wakacje
zabawki
zdrowie
sobota, 8 października 2011
czwartek, 6 października 2011
Od kilku dni widzę u Badiego wzmożoną produkcję hormonów. Dojrzewa. Boleśnie. Odczuwam chyba wszystkie skutki. No, może z wyjątkiem ucieczek. Nie ciesze się jednak na wyrost, bo być może wszystko przede mną. Chwalę Niebiosa za to, że komenda "do mnie" jest wyćwiczona na poziomie bardzo dobrym. Ciężka praca procentuje.
Inne problemy.
1.Obszczekiwanie i wymuszanie.
Aktualnie drzwi od małego pokoju, w którym znajduje się łóżko (na nim sypia Badyl) są zamknięte. Wszystko przez remont elewacji budynku. Zamykanie drzwi jest konieczne. Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Nie ma widoku za oknem- nie ma szczekania.
Badi jednak szczeka. Próbuje wymusić wpuszczanie go do pokoju. Jak nie szczekaniem, to podchodzeniem do domowników i drapaniem w udo ze wskazywaniem głowa drzwi. Ignorowanie powoduje wzmaganie szczekania. Oszaleję.
2. Znaczne pobudzenie seksualne. Jednym słowem: dobiera się nawet do wysterylizowanych domowych suczek. Zmora zaczęła zgadzać się na wszystko.
3. Zapominanie swojego imienia na spacerach. Zabawa go pochłania. Zwłaszcza, że bawi się tak na serio tylko ze swoją ulubioną małą sznaucerką. Zabawa zawsze przeradza się w seksualną orgię i wtedy czas do domu. Jest tak napalony, że dalsze przebywanie z innymi psami traci sens. Jego popęd powoduje dominowanie go u samca "szefa wszystkich szefów". W rezultacie mamy kilka gwałcących się psów.
Wczoraj Badi wkurzył sie ostro na małego amstaffa, którego to już ostatnie dni na wspólnych spacerach. Mały zaczął już dawno przejawiać agresję w stosunku do starszych ale słabszych psychicznie psów. Jego państwo przerywali takie zabawy i zabierali małego. Ostatnio jednak amstaff przybrał na wadze i zachowania zrobiły się niebezpieczne. Upatrzył sobie Badzika. Badzik nie dał sobie w kaszę dmuchać i zaczęła się regularna bitwa, przerwana z narażeniem paluchów. Co ciekawe przytrzymany i zablokowany am był nadal atakowany przez cavaliera, zanim dotarli właściciele tamtego. Brakło mi rąk. Obrażeń nie odniesiono.
Wieczorem miałam okazję oglądać zabawy właścicieli ze swoim Am. Oczywiście były to zabawy polegające na trzymaniu, przeciąganiu, prowokowaniu do gryzienia. Chwilowo przestajemy chodzić na łąki, póki sytuacja
z emocjami mojego psa nie ulegnie zmianie.
Wieczorem przechodziliśmy obok cyrku. Musicie uwierzyć na słowo- oglądaliśmy wielkie wielbłądy:)
sobota, 1 października 2011
Kura domowa
Zamieniam się w kurę domową. Dziś upiekłam psom domowe ciastka. Według przepisu z "Mojego psa". Chyba zmodyfikowany, bo najnowszy numer zdążyłam już gdzieś zgubić. Zużyłam pół kilograma wątróbki, dwie szklanki mąki, trzy jajka i 1/3 szklanki oleju. Zmemłałam to wszystko i na blachę do piekarnika 220 stopni na pół godziny. Wysuszyła się masa ciut mocno, nierówno. Ciastek z tego nie ma. Są małe okruchy (rozdłubywane paluchami) doskonałe do jutrzejszego szkolenia i nie tylko. Na razie całość włożyłam do zamkniętego pudełka, bo różami to nie pachnie. Rozważam wyjęcie na noc w celu dokładniejszego wysuszenia (boję się, że spleśnieje).
Co do BARF- byłam w sklepie mięsnym. Jest wszystko, czego bym potrzebowała. Po obejrzeniu zmielonych świeżych podrobów wołowych (2 zł za kilogram) zrobiłam się zielona, sina, blada i wybiegłam w celu puszczenia pawia. Może to i zdrowe, ale po siedmiu latach wegetarianizmu nadal nie mogę patrzeć na pewne rzeczy.
Na pocieszenie od cioci Kasi dostaliśmy paczkę PURINA PRO PLAN PUPPY DIGESTION LAMB & RICE. Smakuje. Chyba zamówimy.
Co do BARF- byłam w sklepie mięsnym. Jest wszystko, czego bym potrzebowała. Po obejrzeniu zmielonych świeżych podrobów wołowych (2 zł za kilogram) zrobiłam się zielona, sina, blada i wybiegłam w celu puszczenia pawia. Może to i zdrowe, ale po siedmiu latach wegetarianizmu nadal nie mogę patrzeć na pewne rzeczy.
Na pocieszenie od cioci Kasi dostaliśmy paczkę PURINA PRO PLAN PUPPY DIGESTION LAMB & RICE. Smakuje. Chyba zamówimy.
czwartek, 29 września 2011
Wkurzająca sąsiadka.
Wczoraj bez zapowiedzi przed blokiem stanęło rusztowanie. Na ostatnim zebraniu Spółdzielnia zapewniała, że w tym roku nie będzie generalnego remontu bloku, ale nieoczekiwanie dostała jakieś pieniądze i nie informując lokatorów wkroczyła do akcji. W ciągu dwóch dni stanęło obejmujące dwa pietra rusztowanie. Rano doszłam do wniosku, że psy nie będą remontem zachwycone. Bingo! W południe zadzwoniła do mnie mama, że z awantura przyszła mieszkająca pod nami sąsiadka. Od razu z buzią, że: DOSYĆ TEGO! PSY SZCZEKAJĄ! KOT SIĘ TAK BOI, że MIESZKA W WANNIE! I tak dalej.
Mama słusznie stwierdziła, że nie będzie się wypowiadać i odpowiadać, tylko uprzejmie zamknęła drzwi. Ostatnio, gdy grzecznie i spokojnie zwracała sąsiadce uwagę, żeby nie karmiła gołębi na oknie, bo robią kupę tam gdzie nie trzeba została zakrzyczana.
Tak, psy napirzały pół dnia. Tak, jest remont i nie przywykły do tego, że ktoś na drugim pietrze chodzi im za oknem, trze, wierci i rzuca k*rwami. Są nerwowe. To pierwszy dzień. Może im przejdzie, wszak remont będzie trwał kilka miesięcy. Badi z tego stresu dostał dziś biegunki. Robotnicy poszli- psy się uspokoiły.
Co ciekawe, mimo, że w klatce dzieją się inne ciekawe hałaśliwe rzeczy, przeszkadzają tylko moje psy.Pani jest z tych, co jej przeszkadzało, że pukam kapciami a syn śpi. (Syn lat 30, ósma rano, zwykłe kapcie). Oczywiście zanim poinformowała nas o problemie opowiedziała wszystkim wokół. Na co dzień żarliwa chrześcijanka. Tak uważa się.
Tak. Psy szczekają. Znalazłam kilka rozwiązań. Ojca pies przychodzący do nas będzie musiał zostawać w swoim domu. Pokoje od strony remontu będą zamykane. Co jeszcze mogę zrobić? Chyba nic. W razie czego przewertowałam Kodeksy w poszukiwaniu ewentualnych kar do zapłacenia. Ale ludzie, przecież nie mogę dać się zastraszyć! Spróbuję rozwiązać sytuację. Ale chamstwa nie znoszę!
Mama słusznie stwierdziła, że nie będzie się wypowiadać i odpowiadać, tylko uprzejmie zamknęła drzwi. Ostatnio, gdy grzecznie i spokojnie zwracała sąsiadce uwagę, żeby nie karmiła gołębi na oknie, bo robią kupę tam gdzie nie trzeba została zakrzyczana.
Tak, psy napirzały pół dnia. Tak, jest remont i nie przywykły do tego, że ktoś na drugim pietrze chodzi im za oknem, trze, wierci i rzuca k*rwami. Są nerwowe. To pierwszy dzień. Może im przejdzie, wszak remont będzie trwał kilka miesięcy. Badi z tego stresu dostał dziś biegunki. Robotnicy poszli- psy się uspokoiły.
Co ciekawe, mimo, że w klatce dzieją się inne ciekawe hałaśliwe rzeczy, przeszkadzają tylko moje psy.Pani jest z tych, co jej przeszkadzało, że pukam kapciami a syn śpi. (Syn lat 30, ósma rano, zwykłe kapcie). Oczywiście zanim poinformowała nas o problemie opowiedziała wszystkim wokół. Na co dzień żarliwa chrześcijanka. Tak uważa się.
Tak. Psy szczekają. Znalazłam kilka rozwiązań. Ojca pies przychodzący do nas będzie musiał zostawać w swoim domu. Pokoje od strony remontu będą zamykane. Co jeszcze mogę zrobić? Chyba nic. W razie czego przewertowałam Kodeksy w poszukiwaniu ewentualnych kar do zapłacenia. Ale ludzie, przecież nie mogę dać się zastraszyć! Spróbuję rozwiązać sytuację. Ale chamstwa nie znoszę!
wtorek, 27 września 2011
Psia Pogoda
Dzisiaj z nieba kapie woda
wczoraj deszcz tak samo lał.
Ludzie mówią o pogodzie:"psia pogoda".
Psia pogoda! Dobre sobie! Hau!
A ja patrzę w kałuże, wyjść nie mogę, choćbym chciał.
Woda w dole, woda w środku, woda w górze....
Psia pogoda?Taka woda? Hau?
Czy ja jestem złotą rybką,
bym się w wodzie chlapać miał?
Jak jest mokro, to ja zaraz szczekam z chrypką,
sowo daję, szczekam z chrypką: hau!
Ach, żeby ktoś tej pogodzie
inna nazwę wreszcie dał,
toby radość taka była w naszym rodzie,
taka radość, taka radość, że aż- hau!
Ludwik Jerzy Kern
Nasz psi spacerek trwał dziś 15 minut. Zdążyliśmy wyjść na pobliskie łąki i rozpętała się burza z piorunami. Biegliśmy szybko do domu przeskakując przez kałuże i wpadając w wodę, bo zalane było wszystko. Zamiast oswajania z piorunami mieliśmy ratowanie siebie i swojego zdrowia.
Dziś akurat przyszła zamówiona książeczka z wierszami Ludwika Jerzego Kerna "Wiersze pod psem". Znalazłam adekwatny do sytuacji. Będę dzielić się nimi na łamach bloga. Moje ubrania z wyjątkiem kurtki okazały się być przemakalnymi. Badziulski poradził sobie tak:
wczoraj deszcz tak samo lał.
Ludzie mówią o pogodzie:"psia pogoda".
Psia pogoda! Dobre sobie! Hau!
A ja patrzę w kałuże, wyjść nie mogę, choćbym chciał.
Woda w dole, woda w środku, woda w górze....
Psia pogoda?Taka woda? Hau?
Czy ja jestem złotą rybką,
bym się w wodzie chlapać miał?
Jak jest mokro, to ja zaraz szczekam z chrypką,
sowo daję, szczekam z chrypką: hau!
Ach, żeby ktoś tej pogodzie
inna nazwę wreszcie dał,
toby radość taka była w naszym rodzie,
taka radość, taka radość, że aż- hau!
Ludwik Jerzy Kern
Nasz psi spacerek trwał dziś 15 minut. Zdążyliśmy wyjść na pobliskie łąki i rozpętała się burza z piorunami. Biegliśmy szybko do domu przeskakując przez kałuże i wpadając w wodę, bo zalane było wszystko. Zamiast oswajania z piorunami mieliśmy ratowanie siebie i swojego zdrowia.
Dziś akurat przyszła zamówiona książeczka z wierszami Ludwika Jerzego Kerna "Wiersze pod psem". Znalazłam adekwatny do sytuacji. Będę dzielić się nimi na łamach bloga. Moje ubrania z wyjątkiem kurtki okazały się być przemakalnymi. Badziulski poradził sobie tak:
czwartek, 22 września 2011
Wpadka
Badziulski zaliczył dziś wielka wpadkę. W sumie nieświadomie raczej, ale jednak....
Około godziny 11:00 wypatrzył muchę. Muchy według niego to takie fajne stworzonka, które są fajne, póki nie nadlatują bezpośrednio na niego. Wypatrzył muchę na ścianie. Próbował ja pochwycić, ale mucha jak toi mucha- przemieszczała się. Na dodatek o tej porze roku owady te są dziwne- latają nisko i powoli. n ie o c z e k i w a n i e mucha zmieniła tor lotu i Badziulski wylądował na drzwiach. Z racji tego, ze o tej porze ma pełny pęcherz a zderzenie bolało- na podłodze pojawiła się wielka kałuża. Biedny zupełnie nie wiedział co się właściwie stało. Patrzył to na mnie, to na kałużę. A ja nic. Nigdy nie był karany za sikanie w domu a mimo to nauczył się wołania wyjścia za potrzebą. Trudno. Posprzątałam i wyszliśmy na spacer.
Około godziny 11:00 wypatrzył muchę. Muchy według niego to takie fajne stworzonka, które są fajne, póki nie nadlatują bezpośrednio na niego. Wypatrzył muchę na ścianie. Próbował ja pochwycić, ale mucha jak toi mucha- przemieszczała się. Na dodatek o tej porze roku owady te są dziwne- latają nisko i powoli. n ie o c z e k i w a n i e mucha zmieniła tor lotu i Badziulski wylądował na drzwiach. Z racji tego, ze o tej porze ma pełny pęcherz a zderzenie bolało- na podłodze pojawiła się wielka kałuża. Biedny zupełnie nie wiedział co się właściwie stało. Patrzył to na mnie, to na kałużę. A ja nic. Nigdy nie był karany za sikanie w domu a mimo to nauczył się wołania wyjścia za potrzebą. Trudno. Posprzątałam i wyszliśmy na spacer.
poniedziałek, 19 września 2011
Subskrybuj:
Posty (Atom)

