wtorek, 10 maja 2011

Dzis rano obudziło mnie skomlenie pod drzwiami. To Badziukiewicz po raz pierwszy jasno dał do zrozumienia, ŻE MU SIĘ CHCE I TO NATYCHMIAST SIKUUU!
Szybko dres na piżamkę, bo szósta rano punkt była i śmignęliśmy. Chodziło o siku i kupkę- podwójny sukces!
 Badi dosyć regularnie wychodzi na spacery, więc wpadki w postaci domowego wypróżniania zdarzają mu się rzadko. A dziś wpadł na pomysł jak samemu zasygnalizować wyjście za potrzeba. Kolejny punkt dla niego!

A tu jęzorek na spacerku "po pracy". Musze zmienić godzinę, bo o 18:00 jest jeszcze za ciepło....

A tu kumple:
FRODO


Beagle DEXTER i DIFEN
oraz kumpelka SARA


niedziela, 8 maja 2011

Rehabilitacja

Po ostatnich zajęciach w mojej szkole z psiakiem. Badi zrobił spore postępy. Po pierwsze na widok budynku poleciał do głównych drzwi z nieukrywaną radością szczeniora. Pokonał długi korytarz i bezbłędnie wybrał drzwi do naszej salki. Potem radość ze spotkania z psimi znajomkami. Szalał tylko z inna cavalierką, która była na zajęciach po raz pierwszy, z Nutką. Pomagał jej pokonywać lęk przed psami i w rezultacie momentami sam musiał się przed nią ewakuować, tak dobrze im szło.
Wychodzi nam już przywoływanie,  75% skuteczności. Przychodzenie na miejsce, znane komendy.

Z ciekawostek- Badi był wczoraj pierwszy raz w szpitalu na zajęciach rehabilitacyjnych. Wystąpił jako obserwator, ale bardzo bardzo bardzo chciał wszystko robić. Właściwie troszkę brał udział- był głaskany przez ćwiczącą młodą dziewczynę.
Bardzo zdziwił go zapach szpitala, ale dał radę.

Rehabilitacja jednak chyba nie dla mnie.

środa, 4 maja 2011

Rachu ciachu i dziesięć dni zleciało. Dziś zdejmujemy szwy. Noga wygląda nieźle, ale Mela jeszcze jej nie stawia. Trzyma ja jakoś koślawo. Mam nadzieję, że wszystko wróci na swoje miejsce a ten dziwny stan jest spowodowany pewnym nawykiem trzymania nogi w nienaturalnej pozycji. Mam zadzwonić do doktora jak to wgląda. W każdym razie dziś niestety jeszcze będzie Mela chodzić w kołnierzu.  Wczoraj pierwszy raz sama chętnie zjadła do syta, wypiła ile trzeba i wykonała MEGA kuuupę. Świetnie.

poniedziałek, 2 maja 2011

Chora nóżka Meluszka...

Melusi musieliśmy zdjąć dziś opatrunek. Jakims cudem wyciągnęła sobie jeden szew. Cały opatrunek obsunął się, a po plastrze powstało okropne odparzenie. Teraz nóżka jest pozbawiona usztywnienia, które i tak nie zabezpieczało nogi we właściwy sposób i zaczynami naświetlania lampą Bioptron firmy Zepter. Już kilkakrotnie była użyta na tego typu rany i świetnie się sprawdzała.
Nie może być oczywiście za dobrze, więc Mela dostała kołnierz, przez który jest teraz zdołowana podwójnie. Nie dość, że nosi obrożę, do której nie jest przyzwyczajona, to jeszcze "abażur" przysłania jej świat. Współczuję jej bardzo, ale niewiele mogę zrobić, żeby jej ulżyć :(

niedziela, 1 maja 2011

Uczymy się

To znaczy ja się uczę, a Badi chłonie wiedzę pozazmysłowo. Leżąc na notatkach. Momentami przysypia na co ciekawszych fragmentach. Chwilami oczy mi się otwierają ze zdziwienia.  Kanony opanowane.
Chyba. Wyjdzie na egzaminie. A z racji niedzieli, Badi ćwiczył dziś komendy przy użyciu gotowanego mięska. Mniam. Dwa razy mu podjadłam tak pachnie...

Moje "dwa grosze" w sprawie obcinania ogonów.
Zacytuję: "CO BÓG ZŁĄCZYŁ- CZŁOWIEK NIECH NIE ROZDZIELA"



piątek, 29 kwietnia 2011

Śpię, nie przeszkadzać!


a Melsuia ma założony dodatkowy opatrunek tym razem w kolorze pomarańczy. Od poprzedniego zrobiło się odparzenie... Nadal biedna i nieszczęśliwa....zwłaszcza kiedy Badi przeciąga ją z jej śpiworem na środek pokoju i wychodzi...

Welcome