niedziela, 1 maja 2011

Uczymy się

To znaczy ja się uczę, a Badi chłonie wiedzę pozazmysłowo. Leżąc na notatkach. Momentami przysypia na co ciekawszych fragmentach. Chwilami oczy mi się otwierają ze zdziwienia.  Kanony opanowane.
Chyba. Wyjdzie na egzaminie. A z racji niedzieli, Badi ćwiczył dziś komendy przy użyciu gotowanego mięska. Mniam. Dwa razy mu podjadłam tak pachnie...

Moje "dwa grosze" w sprawie obcinania ogonów.
Zacytuję: "CO BÓG ZŁĄCZYŁ- CZŁOWIEK NIECH NIE ROZDZIELA"



piątek, 29 kwietnia 2011

Śpię, nie przeszkadzać!


a Melsuia ma założony dodatkowy opatrunek tym razem w kolorze pomarańczy. Od poprzedniego zrobiło się odparzenie... Nadal biedna i nieszczęśliwa....zwłaszcza kiedy Badi przeciąga ją z jej śpiworem na środek pokoju i wychodzi...

czwartek, 28 kwietnia 2011

Higiena musi być

dlatego Badi myje ząbki!

Zęby myjemy od kilku tygodni. Zaczynałam od zwykłej psiej miętowej pasty kładzionej na palec. Badi lubi wszystko co miętowe, więc nie było problemu. Teraz robimy to za pomocą szczoteczki. Ząbki w trakcie wymiany, ale im wcześniej się nauczy- tym lepiej dla wszystkich.

Melusia czuje się nieźle. Je, pije i kuśtyka kiedy musi. Jest rozpieszczana i noszona na rękach (żeby nie nadwyrężać zdrowej nogi). Z siusianiem radzi sobie świetnie- kupę negocjujemy...ale daje radę. Jutro kolejny zastrzyk, przeciwbólowy już chyba nie będzie potrzebny. Wenflon wyjęty. Humor dopisuje.
Nieoczekiwanie stawiła się w "pokoju ćwiczeń" pełna dobrych chęci kiedy uczyliśmy się z Badim nowych różnych przydatnych rzeczy.

Pozdrawiamy odwiedzających  i dziękujemy za trzymane kciukasy:)

wtorek, 26 kwietnia 2011

Melusia po operacji

"rekonstrukcja zerwanego  więzadła pobocznego prawej rzepki"
Mela czuje się źle. Nie dość, że noga zawinięta niewygodnie i ciężko sobie znaleźć miejsce, to jeszcze boli.  Leki przeciwbólowe już dostała, ale widocznie boli nadal.
Popiskuje i kręci się na tapczanie. To jej za zimno, to znów za gorąco. Niewiele mogę jej pomóc. Głaszczę, przytulam, mówię do niej.
Badi jest zdezorientowany. Chciałby ją lizać i wąchać (pachnie szpitalem), ale Mela nie chce go znać (wcale jej się nie dziwię). 



niedziela, 24 kwietnia 2011

Świątecznie

Dziś Badi kończy czwarty miesiąc życia. Szybko zleciało. 
 Z tej okazji w ramach socjalizacji pierwszy raz zobaczył z bliska zebry i wielbłądy. Stał zauroczony. Spokojny. Cudowny.
Resztę dnia, tak jak pozostałe psiaki- przespał. Taki dzień. Pochmurny i wietrzny.
I świąteczne mięsko z makaronem na obiadek i wyszywanie razem z pańcią. Badi na kolankach.

Gosia wymyśliła mu nowa ksywkę:

SALVADOR BADI

czwartek, 21 kwietnia 2011

Zniszczenie

Badzik siał wieczorem zniszczenie...dorwał się (na szczęście do "przed remontem") ściany, zdarł warstwę farby i odkrył samo sedno. Malarz będzie szczęśliwy, że ktoś zaczął najtrudniejsze. Farba była ściągana metodycznie: najpierw jęzorem namaczana, potem zdrapywana pazurami. Prewencja nie pomogła- czas na skuteczne Badiego oduczanie tego wieczornego procederu.

Welcome