Wczoraj Badi dokonał pierwszej szkody. Rzecz jasna, była to nasza wina, bo ojciec niedokładnie zabezpieczył swoje domowe obuwie. Badi skorzystał z okazji (troszkę urósł i zwykłe chowanie już nie wystarcza) i ukradł kapeć. Skórzany wielki kapeć. Zabunkrował się gdzieś, i ...rozerwał. Po prostu oderwał kawał skóry. Nie wiem, czy skóra za słaba, czy zęby takie mocne.
Oberwało się tez uchwytowi od szafki- został zdemontowany. Więcej szkód nie zanotowano. Zważywszy na prawie miesięczny pobyt małego w naszym domu uważam, że póki co to niewielkie szkody. Najlepiej byłoby żeby szkód nie było- to oczywiste. Szkód jest niewiele, bo Badi ma swoja sforę, zabawki, zabawki na specjalne okazje (czyli tylko MOJE i wydawane na MOJE życzenie) i spacerki.
Sfora skutecznie pilnuje żeby wszystko było na swoim miejscu.
Moja mama, która spędza z psami dzień ochoczo wciągnęła się w naukę malucha. O wszystko pyta: co ma robić, jak postępować. W tym tygodniu najbardziej skupiamy się na nie gryzieniu rąk. Każda próba gryzienia rąk i podszczypywania kończona jest przerwaniem zabawy, brakiem kontaktu wzrokowego. "Auu" już nie działa, ale ignorowanie- tak, więc będziemy kontynuować.
Jutro rano znów wyruszamy w podróż. Pociągiem i tym razem bez transporterka. Będą kolejne okazje do poznania nowego.
A tu zdjęcie bez związku - Badzik na spacerze i jego obserwacje... Siedzi i duma...
Pages
Etykiety
moje psiaki
Badi
rozterki groomerki
azylanci
wierszyki
wystawy
szkolenia
mela
moje świnki/my cavies
edukacja z psem
przemyślenia
pogryzienia
szwajcaria
Airedale terrier
choroby genetyczne
dlaczego z rodowodem
egzaminy
fryzury
gadżety
imprezy
kumple
o mnie
problemy wychowawcze
profilaktyka pogryzień
różne
shih-tzu
socjal
urodziny
wakacje
zabawki
zdrowie
czwartek, 24 marca 2011
poniedziałek, 21 marca 2011
Sobotnie warsztaty
W sobotę wzięłam udział w warsztatach organizowanych przez Fundację Terapeutyczną "Pies dla Stasia " zatytułowanych " Pies w terapii i edukacji".
Jestem zachwycona. Przede wszystkim poznałam wspaniałe osoby, które na co dzień pracują z dzieciakami i z psami jednocześnie. Wiedzą co chcą osiągnąć, co robią i po co to robią. Są wykształcone kierunkowo i mają zdrowe podejście do psów (psy to drapieżniki i przede wszystkim są psami). Dla mnie najważniejsze były wskazówki do tworzenia zajęć z udziałem psa i rola psa podczas zajęć. Nie będę się rozpisywać. Kto chce- niech sam skorzysta z kolejnych edycji warsztatów. Polecam gorąco.
Nareszcie nie teoria a praktyka. Nareszcie psy, z których nikt nie robi maszyn do sztuczek. Nareszcie dzieciaki. Mój żywioł. I ludzie na warsztatach pozytywnie zakręceni.
Dostałam nawet medal od Pani Prezes (hehe) za pomysły na wierszyki dogoterapeutyczne, które wymyśliłam na poczekaniu (może kiedyś opublikuję). Gdybym poznała dziewczyny z fundacji wcześniej, być może nigdy nie wyjechałabym z Warszawy, a tak, moje życie potoczyło się inaczej....
(zdjęcia ze strony fundacji Pies dla Stasia)
A Badi? Badi spędził dzień z ciocią Gosią, która dostarczyła mu wielu atrakcji, min. pierwsze spotkanie z małym dzieckiem. Chłopak spisał się na medal.
W niedzielę odwiedziliśmy ciocię Anie ( i Krzysia), gdzie była okazja do poznania świnek morskich. Buba była bardzo zainteresowana psiakiem, a psiak świnką- również pozytywnie.
Z niepozytywnych rzeczy- od weekendu Badi śpi w łóżku... Wiedziałam, że kiedyś to nastąpi, ale niskie łóżko u mojego brata po prostu wymusiło na Badim takie zachowanie. Nie mógł się oprzeć. Tu focia z warszawskiej pościelówki...
I to nie jest tak, że Badi ciągle śpi. On po prostu ma tyle energii , że nie udaje mi się zrobić zdjęć w ruchu. Jest za szybki.
Jestem zachwycona. Przede wszystkim poznałam wspaniałe osoby, które na co dzień pracują z dzieciakami i z psami jednocześnie. Wiedzą co chcą osiągnąć, co robią i po co to robią. Są wykształcone kierunkowo i mają zdrowe podejście do psów (psy to drapieżniki i przede wszystkim są psami). Dla mnie najważniejsze były wskazówki do tworzenia zajęć z udziałem psa i rola psa podczas zajęć. Nie będę się rozpisywać. Kto chce- niech sam skorzysta z kolejnych edycji warsztatów. Polecam gorąco.
Nareszcie nie teoria a praktyka. Nareszcie psy, z których nikt nie robi maszyn do sztuczek. Nareszcie dzieciaki. Mój żywioł. I ludzie na warsztatach pozytywnie zakręceni.
Dostałam nawet medal od Pani Prezes (hehe) za pomysły na wierszyki dogoterapeutyczne, które wymyśliłam na poczekaniu (może kiedyś opublikuję). Gdybym poznała dziewczyny z fundacji wcześniej, być może nigdy nie wyjechałabym z Warszawy, a tak, moje życie potoczyło się inaczej....
(zdjęcia ze strony fundacji Pies dla Stasia)
A Badi? Badi spędził dzień z ciocią Gosią, która dostarczyła mu wielu atrakcji, min. pierwsze spotkanie z małym dzieckiem. Chłopak spisał się na medal.
W niedzielę odwiedziliśmy ciocię Anie ( i Krzysia), gdzie była okazja do poznania świnek morskich. Buba była bardzo zainteresowana psiakiem, a psiak świnką- również pozytywnie.
Z niepozytywnych rzeczy- od weekendu Badi śpi w łóżku... Wiedziałam, że kiedyś to nastąpi, ale niskie łóżko u mojego brata po prostu wymusiło na Badim takie zachowanie. Nie mógł się oprzeć. Tu focia z warszawskiej pościelówki...
I to nie jest tak, że Badi ciągle śpi. On po prostu ma tyle energii , że nie udaje mi się zrobić zdjęć w ruchu. Jest za szybki.
czwartek, 17 marca 2011
Postępy
W ciągu ostatnich kilku dni Badyl poznał rower, hulajnogę i rolki, spotkał małe dzieci. Z lubością przygląda się sklepowym witrynom i lustrom. Wczoraj pierwszy raz widział deszcz i doświadczył "mokrych łap". Chciał ścigać pianę, którą wytworzyła woda spadająca z rynny i pił deszczówkę. Dużo wrażeń. A dziś jedziemy do Warszawy. Ja na warsztaty dogo, Badi do Gosi, a w niedzielę odwiedzimy Anię.
A tu zdjęcie z cyklu: ale ja tak pięknie proszę...
A tu zdjęcie z cyklu: ale ja tak pięknie proszę...
środa, 16 marca 2011
Ścielimy
Żeby położyć się spać trzeba sobie pościelić. Jak sobie pościelesz tak się wyśpisz....
A jak nie można drybeda włożyć do transporterka to zawsze można użyć szalika ukradzionego z przedpokoju i zasnąć.
A jak nie można drybeda włożyć do transporterka to zawsze można użyć szalika ukradzionego z przedpokoju i zasnąć.
poniedziałek, 14 marca 2011
Pierwsze koty za płoty
Byliśmy z Badim na pierwszych zajęciach. Oczywiście konkretna wiedzę przyswajałam ja, dla Badiego wyjazd miał byc okazją do zbierania nowych doświadczeń i socjalizacji z psami, ludźmi i wszystkim innym. Podróż pociągiem przespał w obie strony. Kilkakrotnie jechał windą, samochodem, mieszkał też w innym miejscu. Ku mojej uciesze noc przespał jak zwykle na swoim posłaniu, a rankiem nie chciał siusiać na podkład, tylko z uporem maniaka siedział pod drzwiami i czekał na wyjście na zewnątrz (spacer zakończony został sukcesem).
Na zajęcia dotarliśmy wcześniej. Badi zaznajomił się z wszystkimi salkami, a później z dochodzącymi na zajecia ludźmi i psami. Zgodnie z przewidywaniami zakumplował się z Guciem- papillonem, a jego nadmierną miłość skutecznie studziła malamutka Nelli.
Badi nie bał się niczego. Swobodnie eksplorował sale i podchodził do różnych osób. Wzbudzał matczyne uczucia i rozbrajał każdego. Badi jest pieskiem odważnym, ale uważnie wszystko obserwującym, troszkę niezależnym- co mnie cieszy, bo nie trzyma się kurczowo mojej spódnicy. Zabrany na spacer przez innych nie robił scen, coraz lepiej chodzi na smyczy.
Nie boi się psów ,nawet tych wielkich.
Widać wspaniale efekty socjalizacji jaka przeszedł w hodowli. Mam nadzieję, że będzie się rozwijał dalej w tym kierunku.
A tu filmik nagrany przez Magdę- właścicielkę Gucia.
"Zamieniamy się transporterkami"
http://www.youtube.com/watch?v=982g5Bsdxl4
Na zajęcia dotarliśmy wcześniej. Badi zaznajomił się z wszystkimi salkami, a później z dochodzącymi na zajecia ludźmi i psami. Zgodnie z przewidywaniami zakumplował się z Guciem- papillonem, a jego nadmierną miłość skutecznie studziła malamutka Nelli.
Badi nie bał się niczego. Swobodnie eksplorował sale i podchodził do różnych osób. Wzbudzał matczyne uczucia i rozbrajał każdego. Badi jest pieskiem odważnym, ale uważnie wszystko obserwującym, troszkę niezależnym- co mnie cieszy, bo nie trzyma się kurczowo mojej spódnicy. Zabrany na spacer przez innych nie robił scen, coraz lepiej chodzi na smyczy.
Nie boi się psów ,nawet tych wielkich.
Widać wspaniale efekty socjalizacji jaka przeszedł w hodowli. Mam nadzieję, że będzie się rozwijał dalej w tym kierunku.
A tu filmik nagrany przez Magdę- właścicielkę Gucia.
"Zamieniamy się transporterkami"
http://www.youtube.com/watch?v=982g5Bsdxl4
piątek, 11 marca 2011
Zimno
Dziś zimno, więc spacerki ograniczyliśmy do minimum. Na środku przedpokoju wylądował podkład higieniczny i Badi próbuje na niego siusiać. Dziś na gorącym uczynku sikania ( na chodniczek) złapałam Melę. Nieźle. Myśleliśmy, ze to mały, a jednak Mela nie wytrzymuje standardowych odstępów w spacerach po podanym sterydzie (znów alergia). Małego przeprosiliśmy :) Po południu chcę iść z małym na sąsiednia ulicę. Przyjechał cyrk ze zwierzętami i chcę, by "poniuchał" z daleka inne zwierzęta. Taka okazja tylko trzy razy w roku. Szkoda byłoby przegapić.
środa, 9 marca 2011
Spacerki
Bardzo żałuje, że chodzę do pracy. Jak każda matka, która nie widzi swojego maleństwa. Szkoda mi, ze nie jestem przy wszystkich wyjściach na dwór, zabawach, spotkaniach z ludźmi. Mały jest po szczepieniach, więc wczoraj wzięłam go na większy spacerek zapoznawczy z okolicą. Na smyczy. Chodzenie na smyczy wygląda nieźle. Zmieniłam smycz na szerszą, z cięższym zapięciem i ta mu bardziej pasuje. Wie, że jest zapięty i ma podążać. Oczywiście nie chodzi przy nodze, zmieniam ręce, ale idzie do przodu i nie ciągnie. Wszystko po malutku. Jestem szczęśliwa, że nie siada, nie buntuje się i nie szarpie za smycz. Jak na takiego malucha- całkiem nieźle. Mała Mela kiedy była malutka po założeniu smyczy po prostu wstała i poszła. Badi poszedł chyba w jej ślady. Spacer ograniczyliśmy do sąsiedniej ulicy, na której nie ma zieleńców i miejsc do Q-pkania dla psów- trzeba dmuchać na zimne. Dla malucha dużo doznań. Różne nawierzchnie- bruk, śliskie marmury, kostka brukowa. Różne zapachy- piekarnia, pizzeria, kamienice, w których pali się w piecu.Spieszący się do pracy ludzie. I gołębie. I śmieci!!!! Wyszliśmy po 6 rano, dlatego ulica nie była jeszcze posprzątana. W życiu nie pomyślałabym, że na chodnikach leży tyle ciekawych rzeczy. Dla małego psa oczywiście. Prawdziwy odkurzacz! Musze bardzo uważać.
A jutro biorę wolne od pracy i będę z moim smykiem całe trzy dni. Piątek jest nasz, a sobotę i niedzielę spędzimy w szkole.
A jutro biorę wolne od pracy i będę z moim smykiem całe trzy dni. Piątek jest nasz, a sobotę i niedzielę spędzimy w szkole.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

