Wczorajsze dziwactwa Zmory i Meli spowodowały, że spokojny przebieg nocy stanął pod znakiem zapytania. Najpierw postanowiliśmy, że dziewczyny śpią w moim pokoju, a Badi, z racji dziennego przebywania w "salunie" będzie też tam spał. Jakież było nasze zdziwienie, kiedy po zamknięciu drzwi od pokoju okazało się, że maluszek doskonale wie, że nie jest MAMY, tylko MÓJ. Płakał i patrzył cały cza na krzesło , na którym zwykle siedzę.
Dziwne tez o tyle, że nie jestem pańcią, która od wczoraj trzyma maluszka na kolankach i go mizia. Kiedy są pieszczoty, to są, kiedy jest zabawa- jest zabawa, nauka- nauką, spacerki spacerkami, ale poza tym pies ma swoje życie i ja też.
Skoro izolowanie nie miało sensu- wylądował ze swoim transporterkiem-legowiskiem obok mojego łóżka, dziewczyny w moim łóżku i noc przebiegła jak trzeba- wszyscy zgodnie spali. Każdy na swoim miejscu. W nocy była mała pobudka na siusiu i kupkę, zabawa gryzaczkiem i spalismy dalej do 6.
Dziewczynki troszkę odpuściły. Zmora dostała dziś super nagrodę- spacer na łąki (z Badim za pazuchą). Chciałam, żeby coś miłego skojarzyło się jej ze szczeniorkiem. I chyba pomogło. Jest lepiej. jeszcze go pogania od czasu do czasu, ale maluch zyskał swoją przestrzeń. Suczydła podchodzą też kiedy jest spokojny i go obwąchują. Mela też została obwąchana od tyłu bez nieprzyjemnych konsekwencji dla gówniarza.
Badyl zostanie jednak Badim. Krócej i naturalnej.
Mama się psio- dokształca.
Badi śpi w swoim łóżeczku.
Ja piszę.
sielanka
P.S. wychodzimy na dwór siknąć i kupnąć. Udaje się za każdym razem. Ze starszymi nie mogę już wychodzić ot, tak. Szczenior też chce. Czy to możliwe, że tak szybko łapie po co się wychodzi?
Pages
Etykiety
moje psiaki
Badi
rozterki groomerki
azylanci
wierszyki
wystawy
szkolenia
mela
moje świnki/my cavies
edukacja z psem
przemyślenia
pogryzienia
szwajcaria
Airedale terrier
choroby genetyczne
dlaczego z rodowodem
egzaminy
fryzury
gadżety
imprezy
kumple
o mnie
problemy wychowawcze
profilaktyka pogryzień
różne
shih-tzu
socjal
urodziny
wakacje
zabawki
zdrowie
niedziela, 6 marca 2011
sobota, 5 marca 2011
Badyl w domu
Podróż z Chodzieży do domu samochodem trwała cztery godziny. Badylek początkowo spał sobie w transporetrku (2 h). Później zatrzymaliśmy się na obowiązkowe siusiu i dalszą podróż spędził na moich kolanach. Drzemanie. Wpatrywanie się w moje oczy, wąchanie, lizanie- wszystko po to by zapamiętać jak najwięcej. I wreszcie w nowym domu. Nowe zapachy, nowi ludzie, nowe powierzchnie i zakamarki. Właściwie szybko spenetrował każdy kąt. Jedynym problemem było dla Badylka przekroczenie progu kuchni i spacerowanie po drewnianej miękkiej podłodze (miękkie drewno). Teraz ta trudna sztuka została opanowana.
Problemem jest tylko zachowanie przebywających w domu dorosłych suczek. Nie akceptują malucha. Mela zdecydowanie go unika. Każde zbliżenie się do niego jest poprzedzone pokazywaniem zębów. Generalnie Mela jest na mnie obrażona i nie daje mi się nawet dotknąć. Siedzi wysoko na wersalce i stara się unikać dzieciaka.
Luna przybrała inna strategie. Wydaje się jej, że do niej wszystko należy. Badylkowi zabiera wszystkie zabawki. Chodzi za nim krok w krok i dyscyplinuje, chociaż ja nie widzę w różnych momentach takiej potrzeby ( no, ale Zmora jest psem, więc pewnie wie lepiej). Do mnie dzieciakowi pozwala przychodzić, ale już wspinanie się na mnie nie jest mile widziane. Jeśli już postanowi się ładnie bawić- szczeka, a Badyl się boi i odchodzi. Pocieszam się tylko, że to dopiero trzecia godzina wspólnego przebywania i z czasem nauczą się razem żyć.
Problemem jest tylko zachowanie przebywających w domu dorosłych suczek. Nie akceptują malucha. Mela zdecydowanie go unika. Każde zbliżenie się do niego jest poprzedzone pokazywaniem zębów. Generalnie Mela jest na mnie obrażona i nie daje mi się nawet dotknąć. Siedzi wysoko na wersalce i stara się unikać dzieciaka.
Luna przybrała inna strategie. Wydaje się jej, że do niej wszystko należy. Badylkowi zabiera wszystkie zabawki. Chodzi za nim krok w krok i dyscyplinuje, chociaż ja nie widzę w różnych momentach takiej potrzeby ( no, ale Zmora jest psem, więc pewnie wie lepiej). Do mnie dzieciakowi pozwala przychodzić, ale już wspinanie się na mnie nie jest mile widziane. Jeśli już postanowi się ładnie bawić- szczeka, a Badyl się boi i odchodzi. Pocieszam się tylko, że to dopiero trzecia godzina wspólnego przebywania i z czasem nauczą się razem żyć.
niedziela, 27 lutego 2011
Głodomorek
A po tak obfitym posiłku odpoczynek przy ciociach ( Dream'ie to ten na pierwszym planie):
Dream'ie ma interesujący sposób jedzenia.
Zdjęcia z zasobów : Szwajcaria Chodzieska
czwartek, 24 lutego 2011
wtorek, 22 lutego 2011
Warsztaty
Zapisałam się na warsztaty w fundacji PIES DLA STASIA. Są w Warszawie, mam bazę noclegową, będzie pretekst do odwiedzenia Gosi i Maćka.
Warsztaty dotyczą głównie pracy z dziećmi w wieku przedszkolnym i szkolnym, jednak zdobytą wiedzę można wspaniale wykorzystać w pracy z każdym podopiecznym.
Nowe perspektywy.
I robię to dla siebie.
http://www.pies-dla-stasia.waw.pl/aktualnosci/169-piesw-w-terapii-i-edukacji
Warsztaty dotyczą głównie pracy z dziećmi w wieku przedszkolnym i szkolnym, jednak zdobytą wiedzę można wspaniale wykorzystać w pracy z każdym podopiecznym.
- Rola psa podczas zajęć psychoedukacyjnych dla dzieci
- Zabawy z udziałem psów
- Wskazówki do tworzenia zajęć
- Giełda pomysłów na zabawy i zajęcia
- Jak tworzyć scenariusz zajęć z udziałem psów
Nowe perspektywy.
I robię to dla siebie.
http://www.pies-dla-stasia.waw.pl/aktualnosci/169-piesw-w-terapii-i-edukacji
poniedziałek, 21 lutego 2011
niedziela, 20 lutego 2011
Maluszek
I jeszcze kilka zdjęć od Beatki. Tym razem sam DREAM.
A tu z siostrzyczką... Siostrzyczka po lewej.
małe zbóje
A tu z siostrzyczką... Siostrzyczka po lewej.
małe zbóje
Subskrybuj:
Posty (Atom)






