Co mogę powiedzieć o maluszkach...
Nadal nie mają imion.
Stan najmniejszego kurczaczka poprawił się na tyle, że chce sam jeść stałe pokarmy. Ma wielki problem z przełykaniem pokarmu płynnego. Wygląda to tak, jakby nie mógł przełknąć. Nerwowo rozwiera wtedy szczęki, jakby chciał coś wyjąć. Nie ma mowy o zalaniu płuc, bo spija mleko sam z mojego palca i robi to w swoim tempie.Po karmieniu nie jest też podnoszony do góry-jak wiadomo świnki połykają długo.
Średniaczka też nareszcie przytyła o 5g. Rewelacyjny wynik. Mam z nią problem-wyrywa mi strzykawkę i nie mogę nią manewrować żeby podać pokarm. Jest nienajedzona, je łapczywie i zachłannie. Zegarek ma w brzuchu. Co dwie godziny to akurat. Je tez chętnie wszystko co się nawinie.
Tłuścioszek też przytył. Je zawsze i wszędzie (oczywiście kiedy nie śpi). Na dzień dzisiejszy stwierdzam ADHD. Nie wiem po kim to ma-tatuś grzeczny, mamusia aniołek, dziadkowie-cisi i pokorni hehe. A ten się wyrodził.
Maluszki w akcji. Przy mamie Tłuścioszek, na trawce Maleństwo, z boku złota agutka Łapczywa Panna
Pages
Etykiety
moje psiaki
Badi
rozterki groomerki
azylanci
wierszyki
wystawy
szkolenia
mela
moje świnki/my cavies
edukacja z psem
przemyślenia
pogryzienia
szwajcaria
Airedale terrier
choroby genetyczne
dlaczego z rodowodem
egzaminy
fryzury
gadżety
imprezy
kumple
o mnie
problemy wychowawcze
profilaktyka pogryzień
różne
shih-tzu
socjal
urodziny
wakacje
zabawki
zdrowie
niedziela, 20 września 2009
piątek, 18 września 2009
Lepiej
Nie dajmy się zwieść kalendarzowi bloggera. Jest sobota, ósma rano.Wczoraj około dziesiątej rano nastąpił przełom i maluszek zaczął jeść. Cieszyłam się z każdej kropli mleka. Jadł też marchew i sałatę. Nie powiem jednak, żeby miał więcej siły, chociaż przytył 5g. Cały czas jest apatyczny i mało ruchliwy. Coś mu się zrobiło z tylną łapką-prawdopodobnie wychodzą na światło dzienne niedobory, których nabawił się z tego niejedzenia. Robi bardzo brzydkie kupki, małe i nieuformowane, bardzo twarde. Praktycznie wymywam mu je z odbytu. Nadal pokryte tym czymś zastygłym przezroczystym.
Reszta-wciąga wszystko, co się nawinie.
Duży pochłania dwie strzykawki 2ml na posiłek, malutka 1,5 a maleństwo jedną.
Dla zainteresowanych-zaschnięte kupki z wczoraj hehe
Z lewej-prawidłowa, z prawej-kupka niejadka.
Reszta-wciąga wszystko, co się nawinie.
Duży pochłania dwie strzykawki 2ml na posiłek, malutka 1,5 a maleństwo jedną.
Dla zainteresowanych-zaschnięte kupki z wczoraj hehe
Z lewej-prawidłowa, z prawej-kupka niejadka.
czwartek, 17 września 2009
Karmienia ciąg dalszy
Piątek rano.
Dzień czwarty. Duży "pączek" samodzielnie je i rośnie jak na drożdżach. Je wszystko co mu wpadnie w oko.Mała pączkiem nie jest, ale też sobie radzi nieźle. Na widok mleka dostaje trzęsionki i pije, pije, pije. Zagryza marchewką i granulatem startym w moździerzu. Właśnie przyłapałam go na podjadaniu kukurydzy. Poradzi sobie i jestem już o niego najzupełniej spokojna.
Najsłabszy jest maleńki.Dostaje mleko whiskas wymieszane z lakcidem. Ma mu to pomóc w odbudowaniu flory bakteryjnej. Chudziusieńki strasznie, widać każde żeberko. Przejawia mała aktywność i trudno mu się dziwić. Szkoda tracić energię przy takich niedoborach. Dziś rano miał nawet ochotę pochlipać mleka, ale nadal na ochocie się kończy. Wtłaczam w niego ile mogę. Nie wiem, jak się to skończy, ale jestem nadal dobrej myśli.
Najgorsze jest to, że maleńki nie ma odruchu chwytania jedzenia. O ile pozostałym jedzonko samo znika w paszczy jak tylko je wyczują, małemu trzeba "wtłaczać", pobudzać do rozcierania i połykania przez masowanie pod pyszczkiem. Inaczej zasypia. Jego karmienie wydłuża się w nieskończoność. Mam duże pokłady cierpliwości.
Może niektórzy zarzucą mi, ze po co to opisywać. Hodowcy przecież niespecjalnie oficjalnie mówią o porażkach. Po co opisywać to wszystko? Po to, żeby inni widzieli, że hodowla to nie tylko radości, ale i smutki. Może pewne działania kiedyś tu przedstawione komuś pomogą, może będą mieli takie same przypadki (oby nie), ale nigdy nie wiadomo.
Nie wiem jeszcze jak skończy się ta historia, ale jestem dobrej myśli.
P.S Wiem, że Dorota uratowała juz kilka maluszków w ten sposób. Dlaczego nam miałoby sie nie udać?
Dzień czwarty. Duży "pączek" samodzielnie je i rośnie jak na drożdżach. Je wszystko co mu wpadnie w oko.Mała pączkiem nie jest, ale też sobie radzi nieźle. Na widok mleka dostaje trzęsionki i pije, pije, pije. Zagryza marchewką i granulatem startym w moździerzu. Właśnie przyłapałam go na podjadaniu kukurydzy. Poradzi sobie i jestem już o niego najzupełniej spokojna.
Najgorsze jest to, że maleńki nie ma odruchu chwytania jedzenia. O ile pozostałym jedzonko samo znika w paszczy jak tylko je wyczują, małemu trzeba "wtłaczać", pobudzać do rozcierania i połykania przez masowanie pod pyszczkiem. Inaczej zasypia. Jego karmienie wydłuża się w nieskończoność. Mam duże pokłady cierpliwości.
Może niektórzy zarzucą mi, ze po co to opisywać. Hodowcy przecież niespecjalnie oficjalnie mówią o porażkach. Po co opisywać to wszystko? Po to, żeby inni widzieli, że hodowla to nie tylko radości, ale i smutki. Może pewne działania kiedyś tu przedstawione komuś pomogą, może będą mieli takie same przypadki (oby nie), ale nigdy nie wiadomo.
Nie wiem jeszcze jak skończy się ta historia, ale jestem dobrej myśli.
P.S Wiem, że Dorota uratowała juz kilka maluszków w ten sposób. Dlaczego nam miałoby sie nie udać?
DZIĘKUJĘ DOROTKO ZA RADY!
ZAWSZE MOŻNA NA CIEBIE LICZYĆ!
środa, 16 września 2009
Mamusia nie karmi
Mamusia od poczatku się zbuntowała. JUDYTA jest na 100% feministką. Nie chciała mieć tych dzieci i już. Nie karmi ich i już. Ściągam mleko z cyców a sama dokarmiam czym tylko mogę. Chłopaki jeść nie chcą tak,jakbym chciała, ale idzie coraz lepiej. Za to malutka je aż jej się uszy trzęsą.
Pije mleczko z poidełka...
I przegryza marchewką, albo odwrotnie....
a że królewska krew w niej płynie, to Z TALERZYKA!
A tu cała trójca:
poniedziałek, 14 września 2009
Miot F na świecie
Jeszcze świeże wiadomości na miłe zakończenie dnia (14.09.2009)
. JUDYTA urodziła dziś pomiędzy 20:35 a 21:00 trójkę dzieciaczków. Płeć określę w najbliższych dniach.W kolorach niespodzianek nie było. Teraz wszyscy śpią.
Kilka zdjęć
Coś się zmieniło. BADŻIDŻ, który nienawidził pozować do zdjęć, który nie ma nawet porządnego zdjęcia na stronie internetowej hodowli MelaMi po raz pierwszy raczył się pokazać. Od razu z pucharami.
Pozostłe prosiaczki podzieliły się nagrodami. Najmniejsza karma została już w połowie zjedzona.
W tzw. "haremie" (DARIO kastrat plus panny) walkę o wygrany hamak wygrała ACINTYA.
BADŻIDŻEK o nic walczyć nie musiał. Mamusia kupiła mu wcześniej w LEWZOO czerwony mięciutki hamaczek. Korzysta!
niedziela, 13 września 2009
SZOK!!!
Wyjeżdżając wczoraj z wystawy wiedziałam, że BADŻIDŻ zdobył tytuł
I BOB ADULT LUNKARYA.
Wyjechałam wczoraj, a on został pod opieką Piotra i Rafała. Ania niańczyła. Fani doglądali hehe.
Dziś rano po porównaniach dowiedziałam się, że to nie koniec tytułów.
BADŻIDŻ MelaMi zdobył również:
I BIS ADULT CURLY
I BEST LONGHAIR ADULT
oraz
II BEST OF BEST
Otrzymał ocenę doskonałą oraz Certyfikat na Championa Polski.
Zdjęcia w dniach najbliższych jak ochłonę.
Dziękuję wszystkim za kibicowanie.
Przemyślenia-jak ochłonę. Oj, żeby nam tylko woda sodowa do głowy nie uderzyła;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)











