Wydarzenia ostatnich miesięcy sprawiły, że zaczęłam patrzeć na psy i ich potrzeby zupełnie z innej strony.Niektóre moje poglądy ewaluowały i w niektórych sprawach zmieniły się o 180 stopni.
Na razie układam sobie wszystko w głowie.
Nie zamierzam mojego psa do niczego wykorzystywać.Pomimo zdania egzaminu nie będzie brał udziału w żadnych piknikach.O dogoterapii rozumianej jako metodzie wspomagającej rehabilitację- nigdy nie było mowy. Zawsze uważałam, że Badi nie musi brać udziału w takich spotkaniach i nigdy tego nie robiłam. Nie jest gotowy i może nigdy nie będzie.
Mój pies, chociaż ma bardzo wiele zalet i dosłownie kilka wad (tak, tak- stworzyłam potwora ;) ) nie będzie służył mi jako pies do dowartościowania się.
Chcę cieszyć się razem z nim każdego dnia. Lubię spędzać z nim czas. Lubię obserwować jego zachowania w różnych sytuacjach i dziwię się każdego dnia..jak on to wszystko ogarnia?
Odkryłam (cóż za odkrycie, prawie wszystkie psy lubią to samo), że Badi kocha bieganie, tropienie i polowanie ( markowane, ale jednak). Wszelkie z tych zachowań o ile nie będą zagrażały jego zdrowiu i życiu będą przeze mnie wspomagane i jeśli trzeba- prowokowane.
Dziś - z powodu stresu spowodowanego najazdem gości z małymi dziećmi, aby zniwelować skutki całe przedpołudnie spędziłam z nim w parku. Dostał mega wielką kość do memłania, wymemłał ile chciał, zmęczył się, uspokoił, wyluzował. Popołudnie spędził w spokojnym domu, bo tym razem dzieciaki poszły na długi spacer. Jest i będzie szczęśliwym psem
Pages
Etykiety
moje psiaki
Badi
rozterki groomerki
azylanci
wierszyki
wystawy
szkolenia
mela
moje świnki/my cavies
edukacja z psem
przemyślenia
pogryzienia
szwajcaria
Airedale terrier
choroby genetyczne
dlaczego z rodowodem
egzaminy
fryzury
gadżety
imprezy
kumple
o mnie
problemy wychowawcze
profilaktyka pogryzień
różne
shih-tzu
socjal
urodziny
wakacje
zabawki
zdrowie
sobota, 16 maja 2015
wtorek, 21 kwietnia 2015
Z wizytą wpadliśmy
...do Mariolki i Marcina i ich nowego członka rodziny- cane corsiaka- Milli.
Będzie przyjaźń? Zobaczymy.
Będzie przyjaźń? Zobaczymy.
sobota, 18 kwietnia 2015
czwartek, 16 kwietnia 2015
Psia Kraina- part 2.
Przyszedł czas na kolejne zmagania w Psiej Krainie. Zajęć było mnóstwo! Badi całkiem się rozkręciłi pracował z kim tylko mógł. Cavisie jednak kochają wszystkich i dla człowieka wszystko są w stanie zrobić. Wypracowaliśmy wspólnie wiele nowych zachowań.
Niesamowicie wzmocniliśmy więź (chyba aż za bardzo, Badi nabawił się lęków gdy znikam z pola widzenia ( w sytuacjach nowych, w nowych miejscach).
Zrobiliśmy idealne przywołanie, więc od teraz mogę go spuszczać bez smyczy. Odzywskał wolność a ja spokój.
Z czystym sumieniem polecam seminaria i kursy w Psiej Wachcie. Rzetelna wiedza oparta na doświadczeniach treserów, psychologów i behawiorystów, mnóstwo przykładów, filmików i praktyka!
Niesamowicie wzmocniliśmy więź (chyba aż za bardzo, Badi nabawił się lęków gdy znikam z pola widzenia ( w sytuacjach nowych, w nowych miejscach).
Zrobiliśmy idealne przywołanie, więc od teraz mogę go spuszczać bez smyczy. Odzywskał wolność a ja spokój.
Z czystym sumieniem polecam seminaria i kursy w Psiej Wachcie. Rzetelna wiedza oparta na doświadczeniach treserów, psychologów i behawiorystów, mnóstwo przykładów, filmików i praktyka!
poniedziałek, 13 kwietnia 2015
Jestem!
Wróciłam! Trudno w to uwierzyć, ale od września nie miałam dostępu do komputera- laptop zmarł śmiercią naturalną.
Później mi też przytrafiły się perturbacje zdrowotne zakończone długą rehabilitacją.
Teraz nadrobię!
Bardzo boimy się kleszczy/ W naszym regionie babeszjoza króluje. Badziukiewicz został zabezpieczony tabletką Bravecto. Od lat wystarczała nam Foresto, ale mój strach się wzmógł. Badi jest zabezpieczony podwójnie.
Później mi też przytrafiły się perturbacje zdrowotne zakończone długą rehabilitacją.
Teraz nadrobię!
Bardzo boimy się kleszczy/ W naszym regionie babeszjoza króluje. Badziukiewicz został zabezpieczony tabletką Bravecto. Od lat wystarczała nam Foresto, ale mój strach się wzmógł. Badi jest zabezpieczony podwójnie.
piątek, 14 listopada 2014
Przygruchany kotek
Badi ma niezwykły talent do przygarniania kotów. Znów przekonał do siebie bezdomniaka. Bezdomniak nazwany Benkiem początkowo był nieufny w stosunku do ludzi, ale lubił psa. Potem polubił mnie. Skończyło się na wspólnych spacerach po mieście (bardzo odpowiedzialne zajęcie i bardzo stresujące- spróbuj przekonać kota żeby został przed blokiem!).
Nazwano ich BLIŹNIAKAMI>
Kot trafił do adopcji.
Nazwano ich BLIŹNIAKAMI>
Kot trafił do adopcji.
poniedziałek, 1 września 2014
Pierwszy w życiu egzamin
31 sierpnia Badi zdał egzamin na psa terapeutycznego pierwszego stopnia w Polskim Towarzystwie Kynoterapeutycznym.Jestem szczęśliwa i dumna. Przygotowywałam go do tego dnia od pierwszych godzin znajomości.Moment egzaminu został odwleczony (jakieś 2 lata) wyłącznie przez moje tchórzostwo i brak wiary we własne możliwości.
niedziela, 27 lipca 2014
Psia kraina tydzień piereszy,part 1.
W lipcu Badi i ja spędzaliśmy czas bardzo intensywnie na kursie instruktorskim szkolenia psów.Pod czujnym okiem Roksany i Magdy z Fundacji Psia wachta naprawialismy to, co popsulam w procesie szkolenia Badzika.Uczyłam się jak uczyć innych uczyć swoje psy:D
Najtrudniejszy okazał się pierwszy dzień-dluga podróż pociągiem i nowe miejsce do spania w hostelu.Badi dosłownie nie mógł znaleźć sobie miejsca.Żar lal się z nieba,jechaliśmy z przesiadką 7 godzin. W pokoju zakwaterowani byliśmy z młodym haszczakiem,który ciągle narzucał swoją obecność.Laciaty nie bardzo wiedział co ma robić,więc przez pierwsze trzy dni nie robił nic.Poddał się zupełnie.Czwartego dnia strzelił młodemu zębami i skończyły się haszczakowe podchody. Chłopcy ustalili zasady.
Szkolenie przebiegało świetnie. Badi bardzo lubi pracować, jest mu wszystko jedno z kim przerabia dany temat. Dla niego to świetna zabawa.
Wzięliśmy też udział w porannym (bardzo porannym ) tropieniu. Badi znów dał radę! Pies wszechstronny.Namiawiają mnie na PO ;)
Najtrudniejszy okazał się pierwszy dzień-dluga podróż pociągiem i nowe miejsce do spania w hostelu.Badi dosłownie nie mógł znaleźć sobie miejsca.Żar lal się z nieba,jechaliśmy z przesiadką 7 godzin. W pokoju zakwaterowani byliśmy z młodym haszczakiem,który ciągle narzucał swoją obecność.Laciaty nie bardzo wiedział co ma robić,więc przez pierwsze trzy dni nie robił nic.Poddał się zupełnie.Czwartego dnia strzelił młodemu zębami i skończyły się haszczakowe podchody. Chłopcy ustalili zasady.
Szkolenie przebiegało świetnie. Badi bardzo lubi pracować, jest mu wszystko jedno z kim przerabia dany temat. Dla niego to świetna zabawa.
Wzięliśmy też udział w porannym (bardzo porannym ) tropieniu. Badi znów dał radę! Pies wszechstronny.Namiawiają mnie na PO ;)
środa, 16 lipca 2014
Od nowa-pies i pani na zakręcie
Jestem chora na tyle,że nie chodzę do pracy.Przebywanie za dnia w domu ma taką zaletę,że widzę psy w nowej dla mnie perspektywie.Zaczęłam się nawet zastanawiać,czy ich zachowanie wynika zojej obecności,czy też pewne zachowania dotąd nie przeszkadzały moim rodzicom i się utrwaliły. Zachowanie pierwsze to zebranie o jedzenie. Psy swoja obecnością,patrzeniem (Luna), poszczekiwaniem (Mela i Badi) oraz kradzieżami (dwukrotnie przez Badiego) przeszkadzają przy naszych posiłkach. Mnie nie dotyczy aż w tak dużym stopniu,bo jem jak człowiek-przy dużym stole.Pozostali preferują trzymanie talerzy na kolanach (mama) lub w powietrzu(tata). Dodam tylko,że tata ma Alzheimera i nie pamięta,że psom przy stole niczego nie dajemy.Wprowadzilam więc zasadę separowania psów w innym pomieszczeniu w czasie gdy ludzie spożywają.Luna zaakceptowała, Meli akceptacja zajęła chwilkę, Badi drze się tak,że niechybnie czeka mnie wizyta straży miejskiej. Mam nadzieję, że to właściwe postępowanie, ale pewnosci nie mam. We wtorek jadę z Badim na tygodniowe szkolenie. Mam nadzieję,że sama naucze się właściwych postaw i ogarnę towarzystwo.Teraz czytam,czytam i oglądam różne strony z poradami i dochodzę do wniosku, ze ile psow-tyle metod.
poniedziałek, 7 lipca 2014
niedziela, 13 kwietnia 2014
środa, 25 grudnia 2013
wtorek, 3 grudnia 2013
O hodowcach
Myślę sobie własnie, że zarówno jeśli chodzi o psy RASOWE jak i pseudoRASOWE w temacie: pieniądze pochodzące ze sprzedaży tychże, widzę WIELKĄ NADPRODUKCJĘ. Prawdziwy hodowca to ten, którego stać na posiadanie i ewentualne leczenie psów, który nie mówi na każdym kroku jakie to wielkie koszty hodowli ponosi. Po prostu go stać i nie musi narzekać. Może świadomie przebierać w hodowlach nie zważając na koszty, może jeździć po świecie i NIE MUSI mieć szczeniąt, ewentualnie ma je sporadycznie.
niedziela, 1 grudnia 2013
Psa-cerek
Dziś zdjęć nie będzie. Pomimo wielkiego wiatru za oknem, szarości i niezbyt miłej atmosfery wybrałam sie na psacerek. Spacer z psem=psacerek.
Z dwoma psami. Od dłuższego czasu chadzam z nimi nie utartymi wcześniej dróżkami, a właśnie tam, dokąd raczej nie chodzimy. Dlaczego?
Dla psów nie jest żadną atrakcją chodzenie kilka razy dziennie w te same miejsca. W te same miejsca przychodzą ciągle te same psy, chadzają nimi ci sami ludzie. Tak, czasem coś się zmieni. Chodząc raz dziennie w inne miejsce dostarczam psom nowych doznań i bodźców. Nowe zapachy, widoki, przedmioty, psy i ludzie. Rowery, a czasem zupełnie nieprzewidziane osobowości- facet z walizką na kółkach, kucyk, grupa nordic-wolkingowców. Tak, dla mnie wyzwanie, bo muszę się bardziej skupić. Łatwiej jest wpuścić psy w znaną sobie grupę psów na łące, ale za to zmarznę. I nie zauważę zmienionych witryn sklepowych, albo tego, że właśnie gdzieś zaczęła się budowa.
Polecam wszystkim spacery GDZIE INDZIEJ niż zwykle.
Z dwoma psami. Od dłuższego czasu chadzam z nimi nie utartymi wcześniej dróżkami, a właśnie tam, dokąd raczej nie chodzimy. Dlaczego?
Dla psów nie jest żadną atrakcją chodzenie kilka razy dziennie w te same miejsca. W te same miejsca przychodzą ciągle te same psy, chadzają nimi ci sami ludzie. Tak, czasem coś się zmieni. Chodząc raz dziennie w inne miejsce dostarczam psom nowych doznań i bodźców. Nowe zapachy, widoki, przedmioty, psy i ludzie. Rowery, a czasem zupełnie nieprzewidziane osobowości- facet z walizką na kółkach, kucyk, grupa nordic-wolkingowców. Tak, dla mnie wyzwanie, bo muszę się bardziej skupić. Łatwiej jest wpuścić psy w znaną sobie grupę psów na łące, ale za to zmarznę. I nie zauważę zmienionych witryn sklepowych, albo tego, że właśnie gdzieś zaczęła się budowa.
Polecam wszystkim spacery GDZIE INDZIEJ niż zwykle.
poniedziałek, 25 listopada 2013
Behawior Psów. Pies lękliwy, pies nadpobudliwy. Kurs!
Kurs behawioralny.
Warszawa 23 listopad 2013
Kurs prowadziła Jolanta Łapińska - lek. weterynarii, zoopsycholog, behawiorysta.
Warszawa 23 listopad 2013
Kurs prowadziła Jolanta Łapińska - lek. weterynarii, zoopsycholog, behawiorysta.
Szkolenie przeznaczone było dla osób, które chciały poznać zasady dotyczące pracy z psem lękliwym lub nadpobudliwym.
Podczas zajęć omówione zostały ogólne zasady pracy z psami lękliwymi i nadpobudliwymi, a także była szczegółowa analiza na podstawie filmów kilkunastu konkretnych przypadków przeprowadzonej terapii psów lękliwych i nadpobudliwych.
Program:
Praca z psem lękliwym:
- lek przed ludźmi
- lęk przed psami
- lęk wskutek braku socjalizacji
- praca z psem, który nie lubi dotyku obcych osób
- lęk przed samotnym zostawaniem w domu
- lęk przed burzą, fajerwerkami
Praca z psem nadpobudliwym:
- ćwiczenia poprawiające koncentrację u psów
- trening spokojnego zachowania i wyciszania
- masaż relaksacyjny
- dieta zmniejszająca nadpobudliwość psa
Polecam każdemu. Kurs został bardzo starannie przygotowany, począwszy od strony organizacyjnej (notesy, długopisy, zabawki dla każdego), przygotowanie skryptu z pokazywanych slajdów (nie trzeba było wszystkiego przepisywać) i na pokazywaniu filmów z omówieniem konkretnych przypadków skończywszy.
Przerobiliśmy (ja po raz kolejny, ale tego nigdy dość) cały etogram psa w kontekście zachowań lękowych i nadpobudliwości.
Mówiąc krótko- rewelacja. Przy okazji bardzo rozjaśniło mi sie w głowie odnośnie tego, co chcę robić w dalszym życiu i na czym się skupić.
poniedziałek, 11 listopada 2013
Domowa terapia
Tym razem masażem objęta została Melusia, która każda dziewczynka chciała dla siebie.
Mając konkurencję w postaci Meli, Badi jest wybitnie dla Ali:)
I codzienność w naszym domu: Badi, chodź, pokażę Ci!
Mając konkurencję w postaci Meli, Badi jest wybitnie dla Ali:)
I codzienność w naszym domu: Badi, chodź, pokażę Ci!
niedziela, 10 listopada 2013
Lęki: jak to z kaczką było...
Na ostatniej wystawie kupiłam Badiemu prezent. Szukałam wprawdzie czegoś, co będzie przypominało lisią kitę (aby leczyć go z lęku przed kitopodobnymi), ale kupiłam kaczkę, która wydaje kacze dźwięki i jest dziwna w dotyku.
Początkowo kaczka nie wzbudziła euforii, ale lęk. Na jej widok Badi szczekał w wycofaniu i uciekał. Dzisiejsze zdjęcia już tego nie ukazują.
Nie pomagało przemawianie do strasznej maskotki, ani zabawa nią Zmorki. Kaczka była zła.Najbardziej zły był wydawany przez nią dźwięk.
(Tu mała dygresja. Uczy się dogo/kynoterapeutów, że pies nie powinien bawić się piszczącymi zabawkami, bo takowe mogą pobudzać psa podgryzania, itd.
Nie wiem jak jest z innymi rasami, ale wiem jedno- nie pokazywanie psu tego typu zabawek to błąd skutkujący tym, że pies boi się przedmiotów wydających wysokie dźwięki lub odgłosy zwierząt.}
Aż do wczorajszego wieczora. Pewnie nie było cudownego uzdrowienia, a raczej suma wszystkiego tego, co robiłam z nią przez ostatnie dwa tygodnie- pokazywanie kaczki w różnych miejscach, przekładanie, zabawa nią, chowanie, szukanie, zagadywanie, itp. Bardzo pomogło rzucanie kaczki i komenda:przynieś. Chęć aportu była silniejsza od lęku i zabawa trwa od wczoraj w najlepsze.
jeszcze jedna dygresja. Kaczka stała się tak świetną zabawką, że otrzymała status zabawki specjalnej- takiej, która jest dostępna wyłącznie za moim przyzwoleniem i chęcią.
Początkowo kaczka nie wzbudziła euforii, ale lęk. Na jej widok Badi szczekał w wycofaniu i uciekał. Dzisiejsze zdjęcia już tego nie ukazują.
Nie pomagało przemawianie do strasznej maskotki, ani zabawa nią Zmorki. Kaczka była zła.Najbardziej zły był wydawany przez nią dźwięk.
(Tu mała dygresja. Uczy się dogo/kynoterapeutów, że pies nie powinien bawić się piszczącymi zabawkami, bo takowe mogą pobudzać psa podgryzania, itd.
Nie wiem jak jest z innymi rasami, ale wiem jedno- nie pokazywanie psu tego typu zabawek to błąd skutkujący tym, że pies boi się przedmiotów wydających wysokie dźwięki lub odgłosy zwierząt.}
Aż do wczorajszego wieczora. Pewnie nie było cudownego uzdrowienia, a raczej suma wszystkiego tego, co robiłam z nią przez ostatnie dwa tygodnie- pokazywanie kaczki w różnych miejscach, przekładanie, zabawa nią, chowanie, szukanie, zagadywanie, itp. Bardzo pomogło rzucanie kaczki i komenda:przynieś. Chęć aportu była silniejsza od lęku i zabawa trwa od wczoraj w najlepsze.
jeszcze jedna dygresja. Kaczka stała się tak świetną zabawką, że otrzymała status zabawki specjalnej- takiej, która jest dostępna wyłącznie za moim przyzwoleniem i chęcią.
niedziela, 27 października 2013
Międzynarodowa wystawa psów rasowych Poznań CACIB 2013
Czy mam przyznać się do tego, że kocham pudle?
Spotkałam mnóstwo znajomych. Moja koleżanka skwitowała to słowami: " Żebyś ty chociaż miała psa, którego wystawiałaś lub wystawiasz, żebyś miała hodowlę...Skąd ty na Boga znasz tych wszystkich ludzi?"
No znam. Na wystawach jako widz bywam od 2000 roku. Pracuję w branży zoologicznej., ciągle pogłębiam swoją wiedzę kynologiczną. Stąd. Stąd znam bardziej lub mniej. Mam też mieszane uczucia dotyczące tych znajomości, bo dają pełen obraz współczesnej kynologii.
sobota, 26 października 2013
co u sfory?
Życie toczy się dalej.
Badi bardzo spoważniał- nie jest już tym małym łobuziakiem o rozbieganych oczkach. Jego charakter uznaję za ustabilizowany. Pewnie niewiele już się zmieni. Jest przesłodki, kocha ludzi, dzieci, koty i psy.
Nie lubi popisywać się sztuczkami. Nadal zjada wszystko co pysznego znajdzie na dworze. Nie choruje. Nie przepada za czesaniem, ale musi to znosić :)
Więcej czasu spędza na spaniu.
Kocha tarzanki w wielbłądzich kupach (mieszkamy nieopodal terenu, na którym kilka razy w roku przyjeżdża cyrk).
Mela ma się nie najlepiej.
Trzy tygodnie temu zaczęła utykać na jedyną zdrową tylną nogę. Właściwie nóżka jej się podwijała. Leki przeciwzapalne i ...nic.Poleciała jej druga rzepka. Operacji nie będzie- orzekli lekarze wspólnie ze mną, bo po pierwsze do operacji przydałaby się chociaż jedna , na której mogłaby się podpierać; po drugie- po przebojach i podwójnej operacji poprzedniej nogi i osłabionych kościach (całe życie na sterydach z powodu strasznej alergii) jestem pełna obaw.
Mela ma bardzo zniekształcone ciało- umięśnioną krótką szyję, przebudowany przód, źle stawia przednie nogi. Chodzi o tyle, o ile potrzebuje przemieścić się do zrobienia siku.
Skacze, upada. Wszędzie ją nosimy. W domu po podłodze nie chodzi wcale, ma trudności w utrzymaniu równowagi podczas jedzenia.
Tu miała lepszy dzień. Ostrzygłam jej nóżki, bo w domu cały czas leży a czesanie zmierzwionych włosów sprawia jej dodatkowy ból. Nie mówiąc już o tym, że nie może stać, w związku z tym strzyżenie też poszło
koszmarnie.
Badi bardzo spoważniał- nie jest już tym małym łobuziakiem o rozbieganych oczkach. Jego charakter uznaję za ustabilizowany. Pewnie niewiele już się zmieni. Jest przesłodki, kocha ludzi, dzieci, koty i psy.
Nie lubi popisywać się sztuczkami. Nadal zjada wszystko co pysznego znajdzie na dworze. Nie choruje. Nie przepada za czesaniem, ale musi to znosić :)
Więcej czasu spędza na spaniu.
Kocha tarzanki w wielbłądzich kupach (mieszkamy nieopodal terenu, na którym kilka razy w roku przyjeżdża cyrk).
Mela ma się nie najlepiej.
Trzy tygodnie temu zaczęła utykać na jedyną zdrową tylną nogę. Właściwie nóżka jej się podwijała. Leki przeciwzapalne i ...nic.Poleciała jej druga rzepka. Operacji nie będzie- orzekli lekarze wspólnie ze mną, bo po pierwsze do operacji przydałaby się chociaż jedna , na której mogłaby się podpierać; po drugie- po przebojach i podwójnej operacji poprzedniej nogi i osłabionych kościach (całe życie na sterydach z powodu strasznej alergii) jestem pełna obaw.
Mela ma bardzo zniekształcone ciało- umięśnioną krótką szyję, przebudowany przód, źle stawia przednie nogi. Chodzi o tyle, o ile potrzebuje przemieścić się do zrobienia siku.
Skacze, upada. Wszędzie ją nosimy. W domu po podłodze nie chodzi wcale, ma trudności w utrzymaniu równowagi podczas jedzenia.
Tu miała lepszy dzień. Ostrzygłam jej nóżki, bo w domu cały czas leży a czesanie zmierzwionych włosów sprawia jej dodatkowy ból. Nie mówiąc już o tym, że nie może stać, w związku z tym strzyżenie też poszło
koszmarnie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)













.jpg)
